W czwartek w Brukseli zbiorą się głowy państw i szefowie rządów na
szczycie Rady Europejskiej. Głównym tematem obrad będzie energetyka i
unijny system handlu emisjami CO2 – ETS. Coraz więcej państw Unii chce
zmian w tym systemie, w tym kontynuacji darmowych uprawnień dla
przemysłu. Do tej grupy należą już Włochy, Belgia, Austria, Bułgaria,
Słowacja i Grecja.
Na
środowej konferencji prasowej premier Donald Tusk poinformował, że
Polska jest wśród tych krajów. Razem z nimi skierował do Komisji
Europejskiej wspólny list z żądaniem utrzymania darmowych uprawnień do
emisji dla przemysłu.
– Wspólnie z grupą państw wystosowałem list do
Komisji Europejskiej i ten list, to słowo brzmi niegroźne, ale tak
naprawdę jest to bardzo twardy manifest – mówił Donald Tusk.
Andrzej Śliwka, poseł PiS, stwierdził, iż nie spodziewa się, by tym razem Donald Tusk spełnił swoje obietnicę.
– Donald Tusk będzie robił to, co Ursula von der
Leyen chce (…). Mówił, że będzie obniżał ceny energii, więc czego możemy
się spodziewać? Podwyżek cen energii – powiedział poseł Andrzej Śliwka.
W tej sytuacji prezydent Karol Nawrocki idzie dalej
niż premier. Prezydent RP domaga się albo całkowitej likwidacji systemu
ETS, albo jego reformy. Głowa państwa zaproponowała pięciopunktową
reformę i blokadę wejścia ETS2.
– opowiadał o niej prezydencki minister Karol Rabenda.
– Polska powinna być liderem,
pionierem w forsowaniu nie tylko zmian w systemie ETS, ale w likwidacji
go. Z tym systemem Europę czeka deindustrializacja. Przemysł nie znika,
on się przenosi po prostu w inne rejony świata – oznajmił minister Karol Rabenda.
Przez co Europa, a w konsekwencji Polska, biednieje
i coraz bardziej uzależnia się od zagranicznych korporacji, a przemysł
ucieka za granice. Rządzący z jednej strony chcą liberalizacji systemu
ETS, z drugiej twierdzą, że odejście od węgla jest konieczne, bo
wydobycie staje się coraz droższe. Zapominają jednak, iż to właśnie ETS i
inne klimatyczne regulacje sztucznie zawyżają koszty węgla – przez
opłaty za emisje, droższe certyfikaty i unijną biurokrację.
Bez tych „zielonych głupot” węgiel byłby nadal konkurencyjny –
zaznaczał kandydat PiS na premiera, prof. Przemysław Czarnek, który
wyznaczył prostą drogę do wypowiedzenia systemu opłat emisjami.
– Sam koszt emisji, uprawnień do emisji CO2
będzie wyższy, jeśli chodzi o spalanie tony węgla w celu produkcji
energii niż samo wydobycie węgla. Dzisiaj ze związkami
tutaj, na Śląsku, z Sierpniem’80 razem chcemy to stanowisko
wyrazić. Precz z ETS-em! Nie przyjmujemy żadnego innego rozwiązania – zaakcentował prof. Przemysław Czarnek.
Rządzący odpowiedzialność za funkcjonowanie systemu ETS przerzucają na poprzedników.
– Kto ratyfikował i przeprowadzał kolejne
elementy związane z ETS i KPO, ktoś wie, bo wydaje mi się, że był to
rząd PiS i Mateusza Morawieckiego – przekonywał Cezary Tomczyk, wiceszef MON.
Na wypowiedzeniu ETS skorzystają wszyscy obywatele – zwrócił uwagę Michał Nieznański z Konfederacji.
– Odrzucając ETS, powodujemy, że w kieszeniach
Polaków i polskich przedsiębiorców będzie naprawdę sporo pieniędzy, to
naprawdę możemy być pewni, że ceny usług i towarów mogą być tańsze – mówił Michał Nieznański.
– To jest kluczowe zadanie, żeby budować taką większość w Europie, która zablokuje wejście ETS – dodał Grzegorz Schetyna, senator Ko.
Ceny energii elektrycznej to drugi – zaraz po paliwie – czynnik
wzrostu cen, a te od dawna są powodem braku konkurencyjności państw
europejskich.
– Unia sama dostrzega, że już jest niekonkurencyjna i kraje europejskie same dla siebie tworzą niekonkurencyjne produkty – podsumował Marek Wardaszka, ekonomista.
Tymczasem w planach Komisji Europejskiej jest już rozszerzenie
systemu ETS – od 2028 roku do ETS2, który ma dodatkowo objąć opłatami
sektor budownictwa i transportu. To będzie skutkować m.in. kolejnymi
podwyżkami – tym razem nieruchomości.
radiomaryja.pl