Ropa naftowa na rynku źródeł energii nie funkcjonuje jednak w próżni.
Jej ceny natychmiast odbiły się na gazie – również transportowanym
przez cieśninę Ormuz, oraz na węglu. Ich ceny także gwałtownie wzrosły.
Cała sytuacja staje się impulsem do refleksji nad światową gospodarką
energetyczną i nad możliwymi scenariuszami jej zabezpieczenia. Dlatego
rynek koncentruje się aktualnie na bezpieczeństwie energetycznym, na
ochronie istniejącej i działającej infrastruktury potrzebnej do
zaopatrywania się w źródła energii i związany z nim nadzór regulacyjny.
Gdy stabilność łańcucha dostaw ropy jest zachwiana i nie wiadomo, kiedy
może dojść do jej trwałej stabilizacji, węgiel zaczyna być postrzegany
jako ważna konkurencja. Oczywiście nie ma takich możliwości
technicznych, aby nagle zastąpić ropę węglem. Wiele gałęzi przemysłu nie
jest do tego przystosowanych i wymagałoby to wielkich przeobrażeń. Na
czas kryzysu w niektórych sektorach gospodarki można jednak część
ciężaru, np. produkcji energii, przenieść na obszary dostosowane do
wykorzystania węgla. Pojawia się nawet pytanie, czy nie warto ich
doinwestować na przyszłość, aby mieć w zanadrzu potrzebne
zabezpieczenie, którego nie są w stanie zapewnić tak usilnie promowane
ekologiczne, odnawialne źródła energii.
– Wojna w Iranie i zawirowania w handlu ropą
pokazują, że świat nie może zerwać ze stabilnymi źródłami energii, wśród
których węgiel zajmuje bardzo ważną rolę. Presja stawiania na
niestabilne źródła energii wytwarzana przez Unię Europejską nie wytycza
kierunku dla całego świata – zauważa prof. Zbigniew Krysiak, ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej.
Rozmówca tłumaczy, że tylko w oparciu o takie źródła istnieje
możliwość budowania niezależności energetycznej, która w czasie kryzysu,
a tym bardziej wojny, jest po prostu koniecznością.
W globalnej ocenie energii paliwa kopalne nadal odgrywają znaczącą
rolę w miksie energetycznym pomimo przyspieszającego odejścia od węgla, a
korelacje cen między ropą naftową, gazem ziemnym i węglem stają się
coraz bardziej wyraźne – zwłaszcza w okresach niepewnych dostaw ropy
naftowej.
W przypadku rynków węgla wyższe ceny ropy naftowej powodują skutki
substytucji wytwarzania energii, szczególnie na rynkach azjatyckich –
wrażliwych na ceny, na których decyzje dotyczące wymiany paliwa zależą
od względnej ekonomii. Węgiel zyskuje krótkoterminową konkurencyjność.
Tymczasem koszty produkcji we wszystkich segmentach paliw kopalnych są
narażone na presję wzrostową, ponieważ podwyżki cen ropy naftowej
zwiększają wydatki na urządzenia wydobywcze z użyciem oleju napędowego,
na paliwa transportowe i surowce petrochemiczne niezbędne do wiercenia i
rafinacji.
Chiny
Europa robi wszystko, aby węgiel kojarzył się nam – odbiorcom energii
– z ogromnym zanieczyszczeniem środowiska, jakie ma powodować jego
spalanie. Nie wchodząc w odrębny temat – ile z tym twierdzeniem
związanych jest przekłamań. Warto pamiętać, że temu szaleństwu ulega
tylko Europa. We wszystkich krajach na świecie – poza Unią Europejską –
węgiel traktowany jest jako ważny surowiec i jako naturalne bogactwo. I
tak Chiny wydobyły w 2025 r. rekordową ilość 4,83 mld ton węgla. Stanowi
to wzrost o 1,2 proc. względem roku poprzedniego.
Dlaczego Chiny biją rekordy wydobycia? Ponieważ węgiel koksowy jest
potrzebny do produkcji stali. W globalnej produkcji stali nadal dominuje
technologia wielkopiecowa z wykorzystaniem koksu. Statystycznie do
produkcji tony stali wykorzystuje się blisko 800 kg węgla. To
sprzęgnięcie produkcji stali ze spalaniem węgla kreuje rynek i aktualne
na nim stawki dla producentów węgla koksowego. Rozwijając przemysł,
Chiny potrzebują stali i potrzebują jej eksportu, jako ważnego źródła
zarobku. W najbliższym czasie Chiny będą zatem znacząco wpływać na rynek
węgla koksowego.
Chiny są także największym na świecie użytkownikiem elektrowni
węglowych. Ponad 90% nowych projektów węglowych na świecie powstaje w
Chinach. Działa tam ponad 3 tys. elektrowni węglowych. W ubiegłym roku
uruchomiono ponad 50 dużych bloków węglowych. Chiny nie rezygnują z
węgla, traktując go jako podstawę bezpieczeństwa energetycznego.
Stany Zjednoczone
W tym samym czasie Stany Zjednoczone przygotowują się do wzrostu
zużycia energii, zarówno przez wymagające tego a rozrastające się
techniczne zaplecze codziennego życia, jak i przez nowe fabryki. W tych
swoich wysiłkach nie ukrywają, że rola węgla będzie coraz większa.
Prezydent Donald Trump konsekwentnie dąży do zwiększania energii
pozyskiwanej z węgla, a w spalaniu tego surowca nie dostrzega tych
niebezpieczeństw, którymi straszy Unia Europejska.
Deklaracje potwierdzają konkretne decyzje. Departament Energii USA
przeznaczy kilkaset milionów dolarów na modernizację i budowę elektrowni
węglowych. Departament Spraw Wewnętrznych zadba o udostępnienie
większej liczby gruntów federalnych pod dzierżawę węgla w stanach:
Dakocie Północnej, Montanie i Wyoming.
– Za tej administracji nie zobaczymy zamykania elektrowni węglowych – podkreślił sekretarz energii Chris Wright.
Podczas spotkania Rady Węglowej USA 22 stycznia omówiono opcje
utrzymania i rozbudowy krajowych elektrowni węglowych, a także
możliwości zwiększenia eksportu paliw kopalnych.
Zielona Europa
Europa tymczasem deklaruje odchodzenie od węgla i oparcie energetyki na źródłach odnawialnych.
– Racjonalność wymaga zabezpieczenia się na
nieprzewidziane sytuacje. Tymczasem UE nadal forsuje redukcję emisji CO2
o 90% do 2040 r. Zgoda na takie rozwiązanie byłaby niezgodna z logiką.
Dla przykładu: Stany Zjednoczone korzystają w 90% ze stabilnych źródeł
energii, a raptem z 10% niestabilnych. Unia Europejska te proporcje ma
odwrócone, to znaczy 40% stanowią źródła stabilne, a 60% niestabilne.
Dodajmy, że PKB Stanów Zjednoczonych wzrasta w znacznie bardziej
efektywny sposób – zaznacza prof. Zbigniew Krysiak.
W Polsce zimą odnawialne źródła energii generują zaledwie około kilku procent tego, co zużywamy.
– Ich potencjał sięga 30% zapotrzebowania rynku,
ale realnie produkują maksymalnie 10%. Te źródła energii zależne od
wiatru i słońca nie mogą stać się podstawą funkcjonowania instytucji i
służb, które potrzebują mieć stały i pewny dostęp do energii – stwierdza.
Sytuacja wojenna stawia ten problem w centrum zainteresowania polityków i zachęca do szukania rozwiązań.
– Wojna w Iranie sprawia, że aktualnie we
Włoszech, w Niemczech czy we Francji i w Wielkiej Brytanii coraz
głośniej się mówi się o konieczności oparcia energetyki na stabilnych
źródłach energii – zauważa ekspert.
Węgiel zamiast ideologii
Myśli o tym już włoski rząd. Tamtejszy minister środowiska i
bezpieczeństwa energetycznego Gilberto Pichetto Fratin zapowiedział, że
Włochy mogą powrócić do otwarcia części elektrowni węglowych.
– Możliwe, że uruchomimy ponownie niektóre
elektrownie węglowe, jeśli wojna na Bliskim Wschodzie doprowadzi do
kryzysu energetycznego – oświadczył włoski minister środowiska i bezpieczeństwa energetycznego Gilberto Pichetto Fratin w wywiadzie dla stacji TgCom24.
Zapowiedź ta padła po specjalnej naradzie w Rzymie, w której
uczestniczył rząd Giorgii Meloni oraz prezesi największych koncernów
energetycznych.
Tegoroczne fale mrozów generujące duże zapotrzebowanie na energię, a
także wojna na Bliskim Wschodzie sprawiły, że także w Niemczech przed
politykami i opinią społeczną stanęło pytanie o zasadność sięgania po
zasoby węglowe. W styczniu były już takie tygodnie, w których słabnąca
produkcja energii ze źródeł odnawialnych doprowadziła do tego, że to
elektrownie węglowe i gazowe pokryły prawie połowę zapotrzebowania
Niemiec na energię elektryczną. Teraz według analityków Bloomberga
spadek cen pozwoleń na emisję CO2 sprawił, że eksploatacja elektrowni
węglowych stała się tam bardziej opłacalna niż elektrowni gazowych.
Jak więc jest z Niemcami? Czy chcą być ekologiczni, czy nie? Praktyka
jest taka, że deklarują stopniowo wycofywać moce elektrowni węglowych
do 2030 r., ale nadal na nich polegają. W 2024 r. wydobycie węgla
wzrosło tam do 130 mln ton węgla brunatnego, a niektórzy wskazują, że
nawet więcej. Do tego, zaimportowały w 2024 r. około 44 mln ton węgla
kamiennego. Tendencja wzrostowa użycia tego surowca się utrzymuje. Z
dostępnych danych wiemy, że w pierwszej połowie 2025 r. Niemcy
zwiększyły wykorzystanie węgla kamiennego w elektrowniach o 23%. Łączne
zużycie energii w gospodarce wzrosło o 2,3%, osiągając poziom 187,3 mln
ton ekwiwalentu węgla kamiennego (rok wcześniej: 183,1 mln ton).
Niemcy zabezpieczają się też na wypadek kryzysu. Ich zamknięte
kopalnie podtrzymywane są w stanie umożliwiającym ponowne otwarcie. Na
trudny moment mają także złoża gazu. Również polskiego.
– UE dąży do tego, by Polska korzystała z
możliwości magazynowania gazu w Niemczech w ramach dywersyfikacji źródeł
i zabezpieczenia dostaw – mówi prof. Zbigniew Krysiak.
– Tymczasem Niemcy w swoim prawie mają zapisane, że w
przypadku kryzysu to oni w pierwszej kolejności będą wykorzystywać na
swój użytek zgromadzone u nich zapasy. Oni zabezpieczają się, że mogą
magazynowanego gazu nie wydawać, jeśli sami będą w potrzebie. To powinno
być dla nas alarmujące i motywujące do rozwijania swojej energetycznej
suwerenności – apeluje.
Polska szansa na suwerenność energetyczną
Ekspert zaznacza, że nie jest za późno dla Polski, aby powrócić do stabilnych źródeł energii, w tym do węgla.
– Nie chodzi o to, by rezygnować z istniejących
niestabilnych źródeł, ale aby postawić na rozwój stabilnych – w tym
kopalń. Ich likwidacja powinna zostać natychmiast zatrzymana. Niemcy
zamknięte kopalnie już otworzyli. Włochy także takie rozwiązanie
zapowiadają. Nasze istniejące kopalnie mają większe możliwości
wydobycia, niż obecnie to realizują. Mamy więc zasoby, aby potanić
koszty energii i zarobić na eksporcie – tłumaczy prof. Zbigniew Krysiak.
W tej kwestii potrzebne jest Polsce otrzeźwienie. Od 1990 r.
zamknięto około 50 kopalń. Tylko po 2015 r. takich decyzji podjęto
kilka. A były to: KWK „Krupiński” (Suszec); KWK „Makoszowy” (Zabrze);
KWK „Wieczorek” (Katowice) – częściowo zlikwidowana, część ruchów
przekazana do KWK „Staszic”; KWK „Sośnica-Makoszowy” (Ruch Sośnica,
Gliwice) – kopalnia zespolona; KWK „Pokój” (Ruda Śląska) – zamykana
etapami; KWK „Rydułtowy-Anna” (Ruch Anna); KWK „Jas-Mos”
(Jastrzębie-Zdrój); KWK „Śląsk” (Ruda Śląska); „Siltech” (Zabrze); oraz
zamykana aktualnie KWK „Bobrek” (Bytom). Zamknięcia spodziewają się:
Ruch Wujek, Ruch Bielszowice.
Rocznie w Polsce wydobywanych jest około 90 mln ton węgla, w tym ok.
40-44 mln ton węgla kamiennego i ok. 40-46 mln ton brunatnego. Wydobycie
ciągle spada. Dla porównania w latach 70. XX wieku przekraczało 200 mln
ton rocznie. Dodajmy, że odchodzenie od węgla i likwidacja kopalń w
latach 2026-2035 ma kosztować nasz kraj blisko 11,3 mld zł. Polska traci
ekonomicznie na konieczności finansowania transformacji i likwidacji
miejsc wydobycia.
O ile Niemcy wygaszany przemysł węglowy utrzymują w stanie gotowości
do ponownego użycia, o tyle u nas kopalnie są demontowane w całości. Ich
ponowny rozruch jest nieopłacalny.
Dopiero aktualny kryzys ekonomiczny zmienia myślenie w tej materii.
Minister energii Miłosz Motyka powiedział na początku marca, że
potrzebne jest utrzymywanie w tzw. zimnej rezerwie części bloków
węglowych istniejących elektrociepłowni pod kątem np. kryzysu, a także
wsparcia dla takich jednostek. Zasygnalizował, że rząd będzie chciał
wykorzystać ten mechanizm, jeśli nie uda się przedłużyć po raz kolejny
rynku mocy. To zakłada także zachowanie dostępu do rodzimego węgla.
A zasoby mamy duże. Udokumentowanych złóż węgla kamiennego – o według
stanu na 31.12.2024 r. – mamy 64 616,44 mln ton. Nasze zasoby węgla
brunatnego wynoszą 29 814,7 mln ton, w tym w złożach udokumentowanych 13
851,2 mln ton, a w złożach rozpoznanych wstępnie – 15 963,5 mln ton.
Tych złóż nie wykorzystujemy na miarę naszych potrzeb. Zużycie węgla
kamiennego w Polsce w 2023 r. wyniosło około 57 mln ton, i był to o 12%
spadek względem roku poprzedniego, przy czym około 85% tego wolumenu
(38,4 mln ton) wykorzystano do produkcji energii i ciepła. Dodatkowo
rocznie zużywa się około 30-40 mln ton węgla brunatnego.
Ceny węgla na światowych giełdach rosną od czasu wojny w Zatoce o
30-40 proc. Według szacunków ten wzrost odczujemy w Polsce już w
kwietniu. Zwiększenie wydobycia i użycia stanowić może podstawę naszego
zabezpieczenia na czasy kryzysu i obniżenia kosztów produkcji energii.
– To szansa dla naszego górnictwa i dla naszej
gospodarki. Poprzez zwiększenie wydobycia węgla możemy więc zapewnić dla
naszego kraju tańszą energię i duże zyski z eksportu. Cena w kraju
powinna być podyktowana kosztami wydobycia i marżą, a cena eksportu
stawką odpowiednią do światowych rynków. Każdy rozsądny gospodarz
powinien myśleć o takim wykorzystaniu swoich zasobów, aby zabezpieczyć
swoją sytuację i w miarę możliwości skorzystać na rynku światowym – konkluduje prof. Zbigniew Krysiak.
naszdziennik.pl