Konieczny powrót do węgla (15 Mar 2026)
Wojna w Iranie wywołała trzęsienie ziemi w światowym gospodarowaniu ropą naftową. Blokada cieśniny Ormuz sprawiła, że około 1/5 część światowego handlu tym paliwem została zatrzymana. Ceny natychmiast wystrzeliły w górę i utrzymują się w okolicy 90 dolarów za baryłkę. Pojawia się także widmo braków ropy i gazu na rynku, niedobory w dostawach, a tym samym – spowolnienie przemysłu, a w niektórych miejscach świata możliwe są nawet przerwy w produkcji energii elektrycznej – czytamy na łamach „Naszego Dziennika”.

Ropa naftowa na rynku źródeł energii nie funkcjonuje jednak w próżni. Jej ceny natychmiast odbiły się na gazie – również transportowanym przez cieśninę Ormuz, oraz na węglu. Ich ceny także gwałtownie wzrosły. Cała sytuacja staje się impulsem do refleksji nad światową gospodarką energetyczną i nad możliwymi scenariuszami jej zabezpieczenia. Dlatego rynek koncentruje się aktualnie na bezpieczeństwie energetycznym, na ochronie istniejącej i działającej infrastruktury potrzebnej do zaopatrywania się w źródła energii i związany z nim nadzór regulacyjny. Gdy stabilność łańcucha dostaw ropy jest zachwiana i nie wiadomo, kiedy może dojść do jej trwałej stabilizacji, węgiel zaczyna być postrzegany jako ważna konkurencja. Oczywiście nie ma takich możliwości technicznych, aby nagle zastąpić ropę węglem. Wiele gałęzi przemysłu nie jest do tego przystosowanych i wymagałoby to wielkich przeobrażeń. Na czas kryzysu w niektórych sektorach gospodarki można jednak część ciężaru, np. produkcji energii, przenieść na obszary dostosowane do wykorzystania węgla. Pojawia się nawet pytanie, czy nie warto ich doinwestować na przyszłość, aby mieć w zanadrzu potrzebne zabezpieczenie, którego nie są w stanie zapewnić tak usilnie promowane ekologiczne, odnawialne źródła energii.

– Wojna w Iranie i zawirowania w handlu ropą pokazują, że świat nie może zerwać ze stabilnymi źródłami energii, wśród których węgiel zajmuje bardzo ważną rolę. Presja stawiania na niestabilne źródła energii wytwarzana przez Unię Europejską nie wytycza kierunku dla całego świata – zauważa prof. Zbigniew Krysiak, ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej.

Rozmówca tłumaczy, że tylko w oparciu o takie źródła istnieje możliwość budowania niezależności energetycznej, która w czasie kryzysu, a tym bardziej wojny, jest po prostu koniecznością.

W globalnej ocenie energii paliwa kopalne nadal odgrywają znaczącą rolę w miksie energetycznym pomimo przyspieszającego odejścia od węgla, a korelacje cen między ropą naftową, gazem ziemnym i węglem stają się coraz bardziej wyraźne – zwłaszcza w okresach niepewnych dostaw ropy naftowej.

W przypadku rynków węgla wyższe ceny ropy naftowej powodują skutki substytucji wytwarzania energii, szczególnie na rynkach azjatyckich – wrażliwych na ceny, na których decyzje dotyczące wymiany paliwa zależą od względnej ekonomii. Węgiel zyskuje krótkoterminową konkurencyjność. Tymczasem koszty produkcji we wszystkich segmentach paliw kopalnych są narażone na presję wzrostową, ponieważ podwyżki cen ropy naftowej zwiększają wydatki na urządzenia wydobywcze z użyciem oleju napędowego, na paliwa transportowe i surowce petrochemiczne niezbędne do wiercenia i rafinacji.

Chiny

Europa robi wszystko, aby węgiel kojarzył się nam – odbiorcom energii – z ogromnym zanieczyszczeniem środowiska, jakie ma powodować jego spalanie. Nie wchodząc w odrębny temat – ile z tym twierdzeniem związanych jest przekłamań. Warto pamiętać, że temu szaleństwu ulega tylko Europa. We wszystkich krajach na świecie – poza Unią Europejską – węgiel traktowany jest jako ważny surowiec i jako naturalne bogactwo. I tak Chiny wydobyły w 2025 r. rekordową ilość 4,83 mld ton węgla. Stanowi to wzrost o 1,2 proc. względem roku poprzedniego.

Dlaczego Chiny biją rekordy wydobycia? Ponieważ węgiel koksowy jest potrzebny do produkcji stali. W globalnej produkcji stali nadal dominuje technologia wielkopiecowa z wykorzystaniem koksu. Statystycznie do produkcji tony stali wykorzystuje się blisko 800 kg węgla. To sprzęgnięcie produkcji stali ze spalaniem węgla kreuje rynek i aktualne na nim stawki dla producentów węgla koksowego. Rozwijając przemysł, Chiny potrzebują stali i potrzebują jej eksportu, jako ważnego źródła zarobku. W najbliższym czasie Chiny będą zatem znacząco wpływać na rynek węgla koksowego.

Chiny są także największym na świecie użytkownikiem elektrowni węglowych. Ponad 90% nowych projektów węglowych na świecie powstaje w Chinach. Działa tam ponad 3 tys. elektrowni węglowych. W ubiegłym roku uruchomiono ponad 50 dużych bloków węglowych. Chiny nie rezygnują z węgla, traktując go jako podstawę bezpieczeństwa energetycznego.

Stany Zjednoczone

W tym samym czasie Stany Zjednoczone przygotowują się do wzrostu zużycia energii, zarówno przez wymagające tego a rozrastające się techniczne zaplecze codziennego życia, jak i przez nowe fabryki. W tych swoich wysiłkach nie ukrywają, że rola węgla będzie coraz większa. Prezydent Donald Trump konsekwentnie dąży do zwiększania energii pozyskiwanej z węgla, a w spalaniu tego surowca nie dostrzega tych niebezpieczeństw, którymi straszy Unia Europejska.

Deklaracje potwierdzają konkretne decyzje. Departament Energii USA przeznaczy kilkaset milionów dolarów na modernizację i budowę elektrowni węglowych. Departament Spraw Wewnętrznych zadba o udostępnienie większej liczby gruntów federalnych pod dzierżawę węgla w stanach: Dakocie Północnej, Montanie i Wyoming.

– Za tej administracji nie zobaczymy zamykania elektrowni węglowych – podkreślił sekretarz energii Chris Wright.

Podczas spotkania Rady Węglowej USA 22 stycznia omówiono opcje utrzymania i rozbudowy krajowych elektrowni węglowych, a także możliwości zwiększenia eksportu paliw kopalnych.

Zielona Europa

Europa tymczasem deklaruje odchodzenie od węgla i oparcie energetyki na źródłach odnawialnych.

– Racjonalność wymaga zabezpieczenia się na nieprzewidziane sytuacje. Tymczasem UE nadal forsuje redukcję emisji CO2 o 90% do 2040 r. Zgoda na takie rozwiązanie byłaby niezgodna z logiką. Dla przykładu: Stany Zjednoczone korzystają w 90% ze stabilnych źródeł energii, a raptem z 10% niestabilnych. Unia Europejska te proporcje ma odwrócone, to znaczy 40% stanowią źródła stabilne, a 60% niestabilne. Dodajmy, że PKB Stanów Zjednoczonych wzrasta w znacznie bardziej efektywny sposób – zaznacza prof. Zbigniew Krysiak.

W Polsce zimą odnawialne źródła energii generują zaledwie około kilku procent tego, co zużywamy.

– Ich potencjał sięga 30% zapotrzebowania rynku, ale realnie produkują maksymalnie 10%. Te źródła energii zależne od wiatru i słońca nie mogą stać się podstawą funkcjonowania instytucji i służb, które potrzebują mieć stały i pewny dostęp do energii – stwierdza.

Sytuacja wojenna stawia ten problem w centrum zainteresowania polityków i zachęca do szukania rozwiązań.

– Wojna w Iranie sprawia, że aktualnie we Włoszech, w Niemczech czy we Francji i w Wielkiej Brytanii coraz głośniej się mówi się o konieczności oparcia energetyki na stabilnych źródłach energii – zauważa ekspert.

Węgiel zamiast ideologii

Myśli o tym już włoski rząd. Tamtejszy minister środowiska i bezpieczeństwa energetycznego Gilberto Pichetto Fratin zapowiedział, że Włochy mogą powrócić do otwarcia części elektrowni węglowych.

– Możliwe, że uruchomimy ponownie niektóre elektrownie węglowe, jeśli wojna na Bliskim Wschodzie doprowadzi do kryzysu energetycznego – oświadczył włoski minister środowiska i bezpieczeństwa energetycznego Gilberto Pichetto Fratin w wywiadzie dla stacji TgCom24.

Zapowiedź ta padła po specjalnej naradzie w Rzymie, w której uczestniczył rząd Giorgii Meloni oraz prezesi największych koncernów energetycznych.

Tegoroczne fale mrozów generujące duże zapotrzebowanie na energię, a także wojna na Bliskim Wschodzie sprawiły, że także w Niemczech przed politykami i opinią społeczną stanęło pytanie o zasadność sięgania po zasoby węglowe. W styczniu były już takie tygodnie, w których słabnąca produkcja energii ze źródeł odnawialnych doprowadziła do tego, że to elektrownie węglowe i gazowe pokryły prawie połowę zapotrzebowania Niemiec na energię elektryczną. Teraz według analityków Bloomberga spadek cen pozwoleń na emisję CO2 sprawił, że eksploatacja elektrowni węglowych stała się tam bardziej opłacalna niż elektrowni gazowych.

Jak więc jest z Niemcami? Czy chcą być ekologiczni, czy nie? Praktyka jest taka, że deklarują stopniowo wycofywać moce elektrowni węglowych do 2030 r., ale nadal na nich polegają. W 2024 r. wydobycie węgla wzrosło tam do 130 mln ton węgla brunatnego, a niektórzy wskazują, że nawet więcej. Do tego, zaimportowały w 2024 r. około 44 mln ton węgla kamiennego. Tendencja wzrostowa użycia tego surowca się utrzymuje. Z dostępnych danych wiemy, że w pierwszej połowie 2025 r. Niemcy zwiększyły wykorzystanie węgla kamiennego w elektrowniach o 23%. Łączne zużycie energii w gospodarce wzrosło o 2,3%, osiągając poziom 187,3 mln ton ekwiwalentu węgla kamiennego (rok wcześniej: 183,1 mln ton).

Niemcy zabezpieczają się też na wypadek kryzysu. Ich zamknięte kopalnie podtrzymywane są w stanie umożliwiającym ponowne otwarcie. Na trudny moment mają także złoża gazu. Również polskiego.

– UE dąży do tego, by Polska korzystała z możliwości magazynowania gazu w Niemczech w ramach dywersyfikacji źródeł i zabezpieczenia dostaw – mówi prof. Zbigniew Krysiak.

– Tymczasem Niemcy w swoim prawie mają zapisane, że w przypadku kryzysu to oni w pierwszej kolejności będą wykorzystywać na swój użytek zgromadzone u nich zapasy. Oni zabezpieczają się, że mogą magazynowanego gazu nie wydawać, jeśli sami będą w potrzebie. To powinno być dla nas alarmujące i motywujące do rozwijania swojej energetycznej suwerenności – apeluje.

Polska szansa na suwerenność energetyczną

Ekspert zaznacza, że nie jest za późno dla Polski, aby powrócić do stabilnych źródeł energii, w tym do węgla.

– Nie chodzi o to, by rezygnować z istniejących niestabilnych źródeł, ale aby postawić na rozwój stabilnych – w tym kopalń. Ich likwidacja powinna zostać natychmiast zatrzymana. Niemcy zamknięte kopalnie już otworzyli. Włochy także takie rozwiązanie zapowiadają. Nasze istniejące kopalnie mają większe możliwości wydobycia, niż obecnie to realizują. Mamy więc zasoby, aby potanić koszty energii i zarobić na eksporcie – tłumaczy prof. Zbigniew Krysiak.

W tej kwestii potrzebne jest Polsce otrzeźwienie. Od 1990 r. zamknięto około 50 kopalń. Tylko po 2015 r. takich decyzji podjęto kilka. A były to: KWK „Krupiński” (Suszec); KWK „Makoszowy” (Zabrze); KWK „Wieczorek” (Katowice) – częściowo zlikwidowana, część ruchów przekazana do KWK „Staszic”; KWK „Sośnica-Makoszowy” (Ruch Sośnica, Gliwice) – kopalnia zespolona; KWK „Pokój” (Ruda Śląska) – zamykana etapami; KWK „Rydułtowy-Anna” (Ruch Anna); KWK „Jas-Mos” (Jastrzębie-Zdrój); KWK „Śląsk” (Ruda Śląska); „Siltech” (Zabrze); oraz zamykana aktualnie KWK „Bobrek” (Bytom). Zamknięcia spodziewają się: Ruch Wujek, Ruch Bielszowice.

Rocznie w Polsce wydobywanych jest około 90 mln ton węgla, w tym ok. 40-44 mln ton węgla kamiennego i ok. 40-46 mln ton brunatnego. Wydobycie ciągle spada. Dla porównania w latach 70. XX wieku przekraczało 200 mln ton rocznie. Dodajmy, że odchodzenie od węgla i likwidacja kopalń w latach 2026-2035 ma kosztować nasz kraj blisko 11,3 mld zł. Polska traci ekonomicznie na konieczności finansowania transformacji i likwidacji miejsc wydobycia.

O ile Niemcy wygaszany przemysł węglowy utrzymują w stanie gotowości do ponownego użycia, o tyle u nas kopalnie są demontowane w całości. Ich ponowny rozruch jest nieopłacalny.

Dopiero aktualny kryzys ekonomiczny zmienia myślenie w tej materii. Minister energii Miłosz Motyka powiedział na początku marca, że potrzebne jest utrzymywanie w tzw. zimnej rezerwie części bloków węglowych istniejących elektrociepłowni pod kątem np. kryzysu, a także wsparcia dla takich jednostek. Zasygnalizował, że rząd będzie chciał wykorzystać ten mechanizm, jeśli nie uda się przedłużyć po raz kolejny rynku mocy. To zakłada także zachowanie dostępu do rodzimego węgla.

A zasoby mamy duże. Udokumentowanych złóż węgla kamiennego – o według stanu na 31.12.2024 r. – mamy 64 616,44 mln ton. Nasze zasoby węgla brunatnego wynoszą 29 814,7 mln ton, w tym w złożach udokumentowanych 13 851,2 mln ton, a w złożach rozpoznanych wstępnie – 15 963,5 mln ton.

Tych złóż nie wykorzystujemy na miarę naszych potrzeb. Zużycie węgla kamiennego w Polsce w 2023 r. wyniosło około 57 mln ton, i był to o 12% spadek względem roku poprzedniego, przy czym około 85% tego wolumenu (38,4 mln ton) wykorzystano do produkcji energii i ciepła. Dodatkowo rocznie zużywa się około 30-40 mln ton węgla brunatnego.

Ceny węgla na światowych giełdach rosną od czasu wojny w Zatoce o 30-40 proc. Według szacunków ten wzrost odczujemy w Polsce już w kwietniu. Zwiększenie wydobycia i użycia stanowić może podstawę naszego zabezpieczenia na czasy kryzysu i obniżenia kosztów produkcji energii.

– To szansa dla naszego górnictwa i dla naszej gospodarki. Poprzez zwiększenie wydobycia węgla możemy więc zapewnić dla naszego kraju tańszą energię i duże zyski z eksportu. Cena w kraju powinna być podyktowana kosztami wydobycia i marżą, a cena eksportu stawką odpowiednią do światowych rynków. Każdy rozsądny gospodarz powinien myśleć o takim wykorzystaniu swoich zasobów, aby zabezpieczyć swoją sytuację i w miarę możliwości skorzystać na rynku światowym – konkluduje prof. Zbigniew Krysiak.

naszdziennik.pl