Według danych Ministerstwa Klimatu i
Środowiska oraz Polskich Sieci Elektroenergetycznych, już w 2026 r.
Polsce może zacząć brakować prądu, a deficyty w 2030 r. będą jeszcze
większe. Główne przyczyny to rosnące zapotrzebowanie na energię i brak
nowych mocy wytwórczych.
Ekspert ds. energetyki, Wojciech
Jakóbik, wskazał, że Polska potrzebuje stabilnych mocy wytwórczych,
niezależnych od warunków pogodowych.
Obecnie – jak dodał ekspert – funkcję tę
pełnią głównie elektrownie węglowe, które mogą zostać stopniowo
wyłączane dopiero wtedy, gdy zostaną zastąpione przez niezawodne źródła –
przede wszystkim energetykę jądrową.
– Z tego punktu widzenia potrzebujemy
pragmatycznej polityki energetycznej, która będzie zmierzać do usuwania
CO2, ale w taki sposób, który nie zagrozi luką wytwórczą, czyli
niedoborem elektrowni w kraju, tzn. za małą ilością energii w
systemie. Jest wiele problemów systemów elektroenergetycznych. Rynek nie
zachęca do inwestycji w nowe elektrownie. Mieliśmy wielką zieloną falę
energetyki odnawialnej – mimo to okazało się, że fizyka jest
nieubłagana. Potrzebujemy wciąż energetyki konwencjonalnej, także tej
opartej na paliwach kopalnych, żeby zapewnić bezpieczeństwo
dostaw. Kompromisem może być właśnie energetyka jądrowa – zaznaczył Wojciech Jakóbik.
Coraz częstsze przerwy w dostawach prądu
odnotowywane są już w krajach zachodnich, takich jak Niemcy, Francja,
Włochy czy Hiszpania.
Problemy te wynikają m.in. z dużego
udziału niestabilnych źródeł odnawialnych i niewystarczającej rozbudowy
infrastruktury energetycznej.
radiomaryja.pl