W styczniu premier Donald Tusk zażądał w Parlamencie Europejskim
przeglądu Zielonego Ładu i wytknął Europie wysokie ceny energii.
– Proszę też o głęboką, krytyczną i odważną refleksję na temat wprowadzenia w tak szybkim tempie ETS2 – powiedział wtedy premier.
ETS2 to rozszerzenie unijnej polityki klimatycznej. Unia Europejska
chce ją finansować poprzez sięgnięcie głębiej do portfeli zwykłych
ludzi. To oni płacą m.in. za unijny cel redukcji emisji o 55 proc. do
2030 roku. Na nim jednak UE nie planuje poprzestać. W Strasburgu
wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, Marosz Szefczovicz, pokazał
polskiemu premierowi, że niewiele robi sobie z jego słów.
– W ramach Zielonego Ładu przewidujemy wprowadzenie 90-procentowego celu redukcji emisji na rok 2040 – oznajmił komisarz.
Wprowadzenie nowego celu to znowu sięgnięcie do portfeli zwykłych
ludzi, a także potężne koszty, jakie zapłacimy wszyscy. Europoseł Beata
Szydło z Prawa i Sprawiedliwości ostrzegła, że Komisja Europejska walczy
z problemami, które sama wygenerowała w poprzedniej kadencji.
– Będzie kontynuować Zielony Ład, będzie
kontynuować pakt migracyjny, a do tego wszystkiego dołożyła jeszcze
umowę z Mercosur, która uderza w europejskie rolnictwo – podkreśliła była premier.
Politycy PiS nawoływali w Parlamencie Europejskim do porzucenia Zielonego Ładu.
– W 2008 r. gospodarka Unii Europejskiej
stanowiła ponad 90 proc. gospodarki amerykańskiej. Dziś stanowi 50
procent. Dlaczego? Bo wtedy „na pełnej” zaczął działać ETS i wszystkie
(jego – radiomaryja.pl) pochodne. Konsekwentnie niszczył nasz przemysł i
konkurencyjność – mówił eurodeputowany Patryk Jaki z PiS.
Unia Europejska chce osiągnąć neutralność klimatyczną do roku 2050.
Rozumie ją jednak nie jako równowagę między emisją i pochłanianiem, ale
wyeliminowanie paliw kopalnych z miksu energetycznego.
radiomaryja.pl