Na dziś Unia Europejska ma zatwierdzone dwa cele klimatyczne –
redukcja emisji CO2 do 2030 roku o 55 proc. i o 100 proc. do 2050 roku.
Wybrana na kolejną kadencję szefowa Komisji Europejskiej, Ursula von der
Leyen, potwierdziła ustanowienie kolejnego celu.
– Nasze 90 proc. celu na rok 2040 wpiszemy do europejskiego prawa klimatycznego – mówiła Ursula von der Leyen.
Propozycja pojawiła się już w 2023 roku. Wtedy wiceminister klimatu, Urszula Zielińska z Zielonych, przyjęła ją z aprobatą.
– Należy się spodziewać, że te warianty będą oscylować wokół celu redukcji emisji od 90 do 95 proc., być może odrobinę niżej – zaznaczyła wiceminister Urszula Zielińska.
Koalicjanci krytykowali minister, ale Platforma Obywatelska w swoim
programie ma zapisany postulat Zielonych o dokręceniu celu na 2030 rok.
Nie obowiązujące 55 proc., ale aż 75 procent.
– W koalicji, która jest dzisiaj rządzącą, są także Zieloni, którzy mają bardzo ambitne plany – wskazał europoseł Andrzej Halicki z Platformy Obywatelskiej.
Do 2040 roku, kiedy przewodnicząca Komisji chce ograniczyć emisję o
90 procent, zostało 16 lat. Tempo jest ogromne – zaalarmował ekonomista,
prof. Zbigniew Krysiak.
– To doprowadzi do destrukcji gospodarczej. Nasze PKB będzie spadać, koszty będą rosły, będzie bezrobocie – zwrócił uwagę prof. Zbigniew Krysiak z Instytutu Myśli Schumana.
Sam cel klimatyczny stawia znak zapytania przy umowie społecznej
między związkami a rządem w sprawie zamykania kopalń. Plan zakładał ich
wygaszanie do 2049 roku. Nowy cel może przyspieszyć koniec polskiego
górnictwa. Na to zagrożenie już w lutym w piśmie do premiera Donalda
Tuska zwracał uwagę Zarząd Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ
„Solidarność”.
„Zamiast stopniowego, rozłożonego na lata
wygaszania produkcji węgla na Śląsku, nasz region czeka gwałtowna
likwidacja przemysłu i utrata setek tysięcy miejsc pracy” – zaznaczył Zarząd Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”.
„Solidarność” się nie myliła. Kopalnia Borek w Bytomiu zostanie
zamknięta już w przyszłym roku – 15 lat wcześniej niż zakłada umowa
społeczna. Ponadto media donoszą, że nieopublikowany jeszcze Krajowy
Plan dla Energii i Klimatu zakłada, że za sześć lat zużycie węgla w
polskiej energetyce spadnie o połowę. Ambitny plan nie może być
realizowany bez oglądania się na konsekwencje społeczne – podkreślił dr
inż. Robert Golej.
– Nie możemy tego robić w sposób gwałtowny, bo
ktoś ma jakieś ambicje, żeby komuś się przypodobać, żeby proponować
jakieś ambitne cele, które później będą realizowane z wielkim bólem albo
się ich po prostu nie da zrealizować – mówił dr inż. Robert Golej.
Cele klimatyczne nie ominą rolnictwa. Od lat stawiane są przed nim
wymagania, które de facto prowadzą do zamykania gospodarstw. Z drugiej
strony mamy stawiać na biopaliwa, do których produkcji niezbędne są
produkty rolne – zauważył europoseł, Daniel Obajtek.
– Skąd je weźmiemy, jak będzie trzeba ograniczać
uprawy? Weźmiemy, ale kosztem ceny, czyli do każdego litra dojdzie nam
60 groszy – podkreślił Daniel Obajtek.
Każdy z nas zapłaci za to podczas tankowania na stacji benzynowej. To
jednak nie wszystko. Poseł do PE, Anna Bryłka z Konfederacji, wskazała
na kolejne wydatki, które nas czekają.
– To będzie dotyczyło transportu, rolnictwa. To będzie dotyczyło innych sektorów, które będą objęte całą polityką klimatyczną – zaznaczyła europoseł Anna Bryłka.
Inwestycje w zielone źródła, do których należy między innymi wodór,
mogą okazać się wyłącznie przykrywką. W Niemczech powstaje duża sieć
rurociągów na ten surowiec. Skala inwestycji przekracza jednak ilość
wodoru, który będzie używany.
– Tak naprawdę Niemcy budują rurociągi nie dla
wodoru, bo go nie będą mieć, tylko budują go dla gazu, czyli szykują się
na to, że uruchomią Nord Stream 1 i Nord Stream 2 – wskazał europoseł Daniel Obajtek.
Jeśli taki scenariusz zostanie zrealizowany, będzie on oznaczał
powrót do niemiecko-rosyjskiego planu uzależniania Europy od
kremlowskiego gazu, który Berlin będzie dzielić między inne państwa.
radiomaryja.pl