Zapowiedzi KE i rządu D. Tuska dot. radyklanej redukcji emisji CO2 niebezpieczne dla gospodarki (21 Jul 2024)
Komisja Europejska chce wyznaczyć nowy cel klimatyczny: 90 proc. do 2040 roku. W 100 konkretach Koalicji Obywatelskiej zapowiadana była redukcja emisji o 75 proc., ale już za sześć lat. Zapowiedzi rządu i Brukseli stają się niebezpieczne dla gospodarki, ale mogą też oznaczać wyrzucenie do kosza umowy społecznej, która określa harmonogram zamykania kopalń.

Na dziś Unia Europejska ma zatwierdzone dwa cele klimatyczne – redukcja emisji CO2 do 2030 roku o 55 proc. i o 100 proc. do 2050 roku. Wybrana na kolejną kadencję szefowa Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, potwierdziła ustanowienie kolejnego celu.

– Nasze 90 proc. celu na rok 2040 wpiszemy do europejskiego prawa klimatycznego – mówiła Ursula von der Leyen.

Propozycja pojawiła się już w 2023 roku. Wtedy wiceminister klimatu, Urszula Zielińska z Zielonych, przyjęła ją z aprobatą.

– Należy się spodziewać, że te warianty będą oscylować wokół celu redukcji emisji od 90 do 95 proc., być może odrobinę niżej – zaznaczyła wiceminister Urszula Zielińska.

Koalicjanci krytykowali minister, ale Platforma Obywatelska w swoim programie ma zapisany postulat Zielonych o dokręceniu celu na 2030 rok. Nie obowiązujące 55 proc., ale aż 75 procent.

– W koalicji, która jest dzisiaj rządzącą, są także Zieloni, którzy mają bardzo ambitne plany – wskazał europoseł Andrzej Halicki z Platformy Obywatelskiej.

Do 2040 roku, kiedy przewodnicząca Komisji chce ograniczyć emisję o 90 procent, zostało 16 lat. Tempo jest ogromne – zaalarmował ekonomista, prof. Zbigniew Krysiak.

– To doprowadzi do destrukcji gospodarczej. Nasze PKB będzie spadać, koszty będą rosły, będzie bezrobocie – zwrócił uwagę prof. Zbigniew Krysiak z Instytutu Myśli Schumana.

Sam cel klimatyczny stawia znak zapytania przy umowie społecznej między związkami a rządem w sprawie zamykania kopalń. Plan zakładał ich wygaszanie do 2049 roku. Nowy cel może przyspieszyć koniec polskiego górnictwa. Na to zagrożenie już w lutym w piśmie do premiera Donalda Tuska zwracał uwagę Zarząd Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”.

„Zamiast stopniowego, rozłożonego na lata wygaszania produkcji węgla na Śląsku, nasz region czeka gwałtowna likwidacja przemysłu i utrata setek tysięcy miejsc pracy” – zaznaczył Zarząd Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”.

„Solidarność” się nie myliła. Kopalnia Borek w Bytomiu zostanie zamknięta już w przyszłym roku – 15 lat wcześniej niż zakłada umowa społeczna. Ponadto media donoszą, że nieopublikowany jeszcze Krajowy Plan dla Energii i Klimatu zakłada, że za sześć lat zużycie węgla w polskiej energetyce spadnie o połowę. Ambitny plan nie może być realizowany bez oglądania się na konsekwencje społeczne – podkreślił dr inż. Robert Golej.

– Nie możemy tego robić w sposób gwałtowny, bo ktoś ma jakieś ambicje, żeby komuś się przypodobać, żeby proponować jakieś ambitne cele, które później będą realizowane z wielkim bólem albo się ich po prostu nie da zrealizować – mówił dr inż. Robert Golej.

Cele klimatyczne nie ominą rolnictwa. Od lat stawiane są przed nim wymagania, które de facto prowadzą do zamykania gospodarstw. Z drugiej strony mamy stawiać na biopaliwa, do których produkcji niezbędne są produkty rolne – zauważył europoseł, Daniel Obajtek.

– Skąd je weźmiemy, jak będzie trzeba ograniczać uprawy? Weźmiemy, ale kosztem ceny, czyli do każdego litra dojdzie nam 60 groszy – podkreślił  Daniel Obajtek.

Każdy z nas zapłaci za to podczas tankowania na stacji benzynowej. To jednak nie wszystko. Poseł do PE, Anna Bryłka z Konfederacji, wskazała na kolejne wydatki, które nas czekają.

– To będzie dotyczyło transportu, rolnictwa. To będzie dotyczyło innych sektorów, które będą objęte całą polityką klimatyczną – zaznaczyła europoseł Anna Bryłka.

Inwestycje w zielone źródła, do których należy między innymi wodór, mogą okazać się wyłącznie przykrywką. W Niemczech powstaje duża sieć rurociągów na ten surowiec. Skala inwestycji przekracza jednak ilość wodoru, który będzie używany.

– Tak naprawdę Niemcy budują rurociągi nie dla wodoru, bo go nie będą mieć, tylko budują go dla gazu, czyli szykują się na to, że uruchomią Nord Stream 1 i Nord Stream 2 – wskazał europoseł Daniel Obajtek.

Jeśli taki scenariusz zostanie zrealizowany, będzie on oznaczał powrót do niemiecko-rosyjskiego planu uzależniania Europy od kremlowskiego gazu, który Berlin będzie dzielić między inne państwa.

radiomaryja.pl