12 października w ramach
konferencji „Bezpieczeństwo energetyczne Polski” zostanie otwarta i
poświęcona ciepłownia geotermalna w Toruniu. Jak narodził się pomysł
wykorzystania źródeł geotermalnych?
– Pierwsza myśl pojawiła się już za
rządów AWS. Przez jakiś czas byłem sceptyczny wobec tego pomysłu,
ponieważ wiele osób do mnie przychodziło i przedstawiało różne sposoby,
jak uleczyć Polskę. Widziałem wprawdzie wcześniej takie źródła
geotermalne w innych krajach, jednak moje obawy wynikały z tego, że ja
się na tej dziedzinie nie znałem. Spotkałem się z panią poseł Zofią
Krasicką-Domką oraz z trzema profesorami, których przedstawiła mi pani
poseł. Nieżyjący już pan prof. Julian Sokołowski, który – jak się
później dowiedziałem, przez 52 lata badał złoża znajdujące się na
terenie Polski – powiedział, że właśnie w Toruniu są gorące źródła. Jest
taka niecka od Grudziądza do Łomianek. Razem z prof. Julianem
Sokołowskim byli też prof. Ryszard Kozłowski i prof. Jacek Zimny.
Naukowcy mówili, że bardzo duży procent Polski obejmują te gorące
źródła.
Na szczęście udało się nawiązać współpracę i pokazać, że można jednak coś konstruktywnego osiągnąć?
– Po pewnym czasie zaprosiłem panów
profesorów do programu w Radiu Maryja. Następnego dnia jechaliśmy razem
do Warszawy i mogliśmy na ten temat porozmawiać jeszcze w samochodzie.
Rozmowa okazała się dość owocna. Profesor Julian Sokołowski namawiał
mnie, a pozostali go wspierali w tym, aby koniecznie w Toruniu powstała
inwestycja geotermalna, żeby pokazać, że Polska ma bogate złoża.
Profesor Sokołowski zaznaczył również, że jest Wyższa Szkoła Kultury
Społecznej i Medialnej, a to należy do kultury. Chodzi tu o pokazanie
współobywatelom tego, co dobre.
Podjęcie takiej inicjatywy w tamtym czasie było nie lada wyzwaniem.
– Najpierw za rządów lewicy, a później
AWS panował taki trend, żeby wszystko sprzedawać. Byłem tym przerażony.
Wszystko, co się tylko da, należy sprzedawać. Nic się Polakom miało nie
opłacać. Trend ten nasilił się za rządów AWS. Apelowałem do polityków i
mówiłem, aby zrezygnowali z takich planów, bo dobra raz sprzedane nie
będą już nasze. Zgodnie z myślą: tyle wolności, ile własności, tyle
ojczyzny, ile ziemi. Jednak przestroga została zbagatelizowana, bo ta
tendencja prywatyzacyjna w AWS była bardzo mocna. Miałem świadomość, że
nie wolno z tego pomysłu zrezygnować i trzeba pokazać, że Polska jest
bogata, mamy bogate złoża i nie można tego sprzedawać. Trzeba myśleć o
przyszłości naszych rodaków. Zwróciłem się do prof. Juliana
Sokołowskiego: Panie profesorze, nie wiem, jak się do tego zabrać. I
wszystko nabrało tempa. W pierwszej kolejności trzeba było wystąpić o
koncesję na odwiert badawczy. Pan prof. Julian Sokołowski przygotował
dokumenty. Kiedy je zobaczyłem, to powiedziałem: Panie profesorze, to
jest materiał na doktorat. A on powiedział, że tu są trzy doktoraty.
Wielkie wsparcie dla tego przedsięwzięcia okazał również minister środowiska w tamtym czasie, prof. Jan Szyszko.
– Złożyliśmy dokumenty i wystąpiliśmy o
koncesję. Choć organizacyjne trwało to bardzo długo, lecz prof. Jan
Szyszko podpisał nam zezwolenie w ostatniej chwili, kiedy jeszcze trwały
rządy PiS. Z tym że wtedy jakiś usłużny urzędnik dopisał, że jeżeli
będą te złoża, to będziemy mogli wydobywać dopiero 10 lat po ich
zbadaniu i uzyskaniu odpowiednich wyników. Warto znaczyć, że pan
minister prof. Jan Szyszko mówił, że na takie projekty z Narodowego
Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej jest przynajmniej 10 mld
zł.
Rozpoczął się kolejny etap i można było zacząć ten innowacyjny projekt?
– Pamiętam wypływ tej gorącej wody. Było
to już wieczorem. Pamiętam, jak studenci WSKSiM przybiegli, aby to
zobaczyć. To było coś niesamowitego. Był to wypływ gorącej wody i w
powietrzu czuło się te wszystkie minerały. Pytałem, jakie są tam
składniki, i okazało się, że jest tu ogromne bogactwo minerałów i że
źródło można wykorzystać również do leczenia. Doszliśmy do głębokości
2,3 tys. m, ale okazało się, że tam już nie było wody, i dalej nie
badano.
Trudności jednak nie brakowało. Pionierskie prace torpedował rząd koalicji PO – PSL, odbierając środki na inwestycję badawczą.
– Kiedy postanowiliśmy zrobić te
odwierty, to wtedy doszła do władzy Platforma Obywatelska i wiceminister
ochrony środowiska Stanisław Gawłowski wydał polecenie, żeby za wszelką
cenę odmówić nam na to środków. Sytuacja była dramatyczna, bo już
podpisaliśmy umowę z firmą, która miała podjąć prace, a tu odbierają
środki. Do zapłaty było ponad 20 mln zł. Zastanawialiśmy się, co z tym
zrobić. W lipcu wybieraliśmy się na Jasną Górę, gdzie odbywała się nasza
doroczna pielgrzymka Rodziny Radia Maryja. Problem przedstawiliśmy
Matce Bożej i ludziom. Modliliśmy się, a prof. Jan Szyszko powiedział, o
co naprawdę tutaj chodzi, jakie są złoża i jak bardzo jest to ważne dla
Polski. Myśleliśmy nawet o zbiórce na ten cel. Okazało się jednak, że
wtedy zabronił tego minister spraw wewnętrznych i administracji Grzegorz
Schetyna z Platformy Obywatelskiej i zostaliśmy zupełnie bezradni.
Od początku były przeróżne trudności i próby zablokowania toruńskiej geotermii.
– Było wiele różnych problemów.
Przyjeżdżali specjaliści i mówili, żeby tego nie robić, bo to się nie
opłaci, bo tam są rury, które rdzewieją, itd. Pytałem więc, dlaczego
opłaci się to Niemcom, Austriakom, Francuzom, Japończykom, a nam się
znowu nie opłaci… Było takie zniechęcanie. W myśl teorii, że Polskę
należy wyprzedać, aby stała się niewolnikiem Europy czy też bogatej,
rządzącej finansjery międzynarodowej. Wtedy dotarła do mnie informacja,
że są specjalne rury fiberglass, które nie rdzewieją. Robią je
Amerykanie. Profesor Ryszard Kozłowski napisał do tej firmy, czekaliśmy
kilka miesięcy bez odpowiedzi. W końcu pojechał tam o. Jan Król, pani
Lidia Kochanowicz – jako dyrektor finansowy Fundacji Lux Veritatis, i
pan dr Piotr Długosz, który jest specjalistą, jeśli chodzi o odwierty i
złoża geotermalne. Zamówili te rury i dość szybko przyszły z Teksasu.
Potem okazało się, że odwiert TG-1 jest zrobiony nieprawidłowo?
– Znaleźliśmy firmę, która zgodziła się
na zrobienie następnego odwiertu, bo w starym nie chcieli niczego
sprawdzać. Okazuje się, że jedni drugim nie chcieli wchodzić w drogę. Ja
wtedy powiedziałem: Poszukajmy kogoś niezależnego. I znaleźliśmy firmę
niemiecką. Specjaliści tej firmy sprawdzili odwiert i okazało się, że
były porobione błędy. Problem został naprawiony, a specjaliści
powiedzieli, że jest to fenomen, ponieważ są wielkie złoża tej wody.
Pieniądze na naprawę pożyczyliśmy od SKOK-ów.
Fundacja Lux Veritatis znalazła się w bardzo trudnej sytuacji, ale mimo trudności pojawił się też promyk nadziei.
– Jakimś cudem, nie wiem, jak to się
stało, ale daliśmy radę pokryć koszty. Po dokonanej naprawie wygraliśmy
proces. Ponieważ za odebranie tamtych środków na badania odwiertów
pozwaliśmy Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Sąd
przyznał nam rację. Zrezygnowaliśmy z odsetek, chociaż po kilku latach
było to prawie 10 mln zł, ale nie chcieliśmy tego: jesteśmy katolikami i
tak właśnie chcemy się zachowywać. Zapłaciliśmy SKOK-om i dzięki
wygranemu procesowi już nie było długu.
Inwestycja wymagała ogromnego poświęcenia, ale dzisiaj już są widoczne efekty. Nikt chyba już nie ma wątpliwości, że było warto?
– Powiem jedno: całość to była droga
przez mękę. Nie poddawaliśmy się, przez całą ostatnią zimę robiliśmy
przeróbki techniczne i tak ogrzewaliśmy nasze akademiki, muzeum w
budowie, kawiarnię, kościół – wszystko razem. Dzisiaj widać, że jest to
coś przepięknego.
Z uwagi na to, że trudności było i jest
wiele, zastanawiam się, czy nie jest to działanie jakiegoś
międzynarodowego lobby, któremu zależy na tym, aby Polakom nic nie
wyszło. Można przy okazji powiedzieć, że to ciepło będziemy wysyłać nie
tylko dla siebie. Możemy ogrzać – jeżeli dobrze pamiętam – w zimie
40-tysięczne osiedle, a latem możemy dla Torunia dostarczać gorącą wodę.
Dzięki gorącym źródłom można jeszcze inne rzeczy zrobić dla Narodu.
Warto podkreślić, że ciepłownia, która
jest w Toruniu i była wtedy w rękach Francuzów, przed odejściem od
władzy Platformy Obywatelskiej dostała prawie pół miliarda złotych
subwencji na modernizację na rosyjski gaz, mimo że u nas są możliwości
grzania bez CO2.
Na koniec może warto dodać, że mieliśmy
różne kontrole – m.in. Najwyższej Izby Kontroli, ale nie było nigdy
żadnych zarzutów kierowanych wobec nas.
radiomaryja.pl