Rząd chce, aby w obliczu szantażu
gazowego Kremla, sposobem na bezpieczeństwo energetyczne stała się
dywersyfikacja źródeł energii. Dlatego też w trakcie wtorkowego
posiedzenia ministrowie przyjęli ustawę o lądowej energetyce wiatrowej.
– Tak zwaną ustawę 10H w tym kształcie, w którym zapowiadaliśmy – mówiła Anna Moskwa, minister klimatu i środowiska.
W tej przestrzeni zadaniem inwestora,
lokalnej społeczności i jej władz będzie znalezienie kompromisu.
Rozwiązanie, które z jednej strony nie stanie na przeszkodzie realizacji
inwestycji, a z drugiej uwzględni zarówno głos społeczny, jak i
elementy wizerunkowe czy środowiskowe. Będzie na to 30 dni.
– Dodatkowy
element to obowiÄ…zek zapisania lÄ…dowej energetyki wiatrowej wraz ze
wszystkimi parametrami w miejskim planie zagospodarowania – wyjaśniła minister klimatu i środowiska.
Będzie to wymagało oceny oddziaływania
na środowisko. Jak zaznaczyła minister, zmiana ma pozwolić budować
wiatraki bliżej zabudowań, uwalniając tym samym tereny do budowy farm
wiatrowych i potencjał społeczności lokalnych. Ponadto dokument
szczegółowo opisuje, jakie odległości mogą być pomiędzy sieciami
wysokiego napięcia a lądową energetyką wiatrową.
– Tym samym
otwieramy szanse i potencjał w różnych scenariuszach pomiędzy 6 a 10 GW
do 2030 r. Liczymy, że inwestycje będą się rozwijały nie tylko
dynamicznie, ale też z akceptacją społeczną – zaznaczyła Anna Moskwa.
DziÅ› w OZE w Polsce zainstalowana jest
moc ponad 18 GW. Do 2025 ma wzrosnąć do 28 GW, a do 2030 przekroczy 50
GW. Projekt ustawy przygotowany w resorcie klimatu trafi teraz do prac w
Sejmie.
radiomaryja.pl