Po inwazji dokonanej 24 lutego na terytorium Ukrainy przez wojska
rosyjskie stwierdzenie zawarte w doktrynie Kwiecińskiego-Falina
(wiceministra spraw zagranicznych i ostatniego ambasadora ZSRR w RFN),
że militarne wpływy sowieckie na terenie państw Układu Warszawskiego
muszą zostać zastąpione uzależnieniem tych krajów od gazu oraz ropy,
nabierają atawistycznego znaczenia.
Gaz ziemny w polskim miksie energetycznym
Gaz
ziemny wykorzystywany jest w gospodarce narodowej zarówno jako paliwo
w sektorze ciepłowniczym oraz elektroenergetyce, jak i surowiec
w przemyśle chemicznym – szczególnie w zakładach zajmujących się
produkcją nawozów azotowych dla rolnictwa. W ostatnich latach gaz
skroplony LNG (ang. Liquified Natural Gas) oraz sprężony CNG (ang. Compressed Natural Gas)
jest także coraz częściej wykorzystywany w drogowym transporcie
publicznym. Rynek gazu ziemnego w Polsce w ostatnich 10 latach
odnotowywał systematyczny wzrost zapotrzebowania, które w 2020 r.
osiągnęło poziom 213,6 TWh [1] (po konwersji na miarę objętości wartość
zużycia to ok. 19,5 miliarda m³ gazu) i było wyższe o 5% w stosunku
do 2019 r. Według danych Ministerstwa Klimatu, w strukturze zaopatrzenia
polskiego rynku dominował import, który w 2020 r. pokrył 79,5%
krajowego zapotrzebowania na ten surowiec. Resztę zapewniło wydobycie
krajowe.
W 2020 r. na polskim rynku gazu było obecnych 7,3 mln
odbiorców końcowych (wzrost o ok. 2,8% w stosunku do 2007 r.).
Najliczniejszą grupę stanowiły gospodarstwa domowe – aż 93,3%, jednak
to odbiorcy przemysłowi (jedynie 0,8% wszystkich kupujących) odpowiadali
za 65,5% konsumpcji krajowej gazu ziemnego [2]. Według danych Polskich
Sieci Energetycznych w krajowej strukturze produkcji energii
elektrycznej w 2020 r. paliwo gazowe zajęło 3. miejsce z 9,1% udziału
w całościowej generacji, ustępując źródłom spalającym węgiel – 72%
(węgiel kamienny stanowił 47% a brunatny 25% krajowej produkcji)
oraz tym wykorzystującym OZE – 12%.
Moce elektrowni gazowych
zainstalowanych na dzień 31.12.2020 r. w Krajowym Systemie Energetycznym
wynosiły 2 782 MW, natomiast moc osiągana wyniosła 2763 MW, co stanowi
5,63% zainstalowanych mocy w Polsce [3]. Stan obecny i perspektywy
rozwoju elektroenergetyki oraz ciepłownictwa przedstawia poniższa
tabela, w której zawarto zestawienie elektrowni i elektrociepłowni
oddanych do eksploatacji na przestrzeni ostatnich 5 lat oraz inwestycji
zaplanowanych do realizacji do 2026 r.

Tabela
wskazuje względną równowagę w liczbie projektów dotyczących budowy
nowych czy konwersji istniejących obecnie elektrowni i elektrociepłowni
z wykorzystaniem turbin gazowych. Analizując bliską perspektywę lat
2023–2026, czyli oddania do eksploatacji ponad 3 GW mocy w elektrowniach
wykorzystujących gaz ziemny, a także założenia przyszłej struktury mocy
Krajowej Sieci Energetycznej zawarte w zaktualizowanym w 2020 r.
Programie Polskiej Energetyki Jądrowej, można zauważyć:
- znaczne zwiększenie mocy wytwórczych elektrowni zasilanych gazem ziemnym CCGT (ang. Combined Cycle Gas Turbines) o 100% w perspektywie następnego ćwierćwiecza,
- pojawienie się do 2035 r. dużych mocy wytwórczych (4,3 GW) zainstalowanych w elektrowniach gazowych szczytowych OCGT (ang. Open Cycle Gas Turbine) oraz zwiększenie ich udziału w rynku do poziomu 8,8 GW w 2045 r.
Uzasadnieniem
powyższych planów jest stawiany sobie przez UE cel uzyskania
neutralności klimatycznej do 2050 r., co wiąże się z koniecznością
wprowadzenia zdecydowanych zmian polskiego miksu energetycznego.
Na etapie pośrednim transformacji energetycznej gaz ziemny pozwoli
na zastąpienie węgla kamiennego i brunatnego w polskiej energetyce
i ciepłownictwie. Docelowo jego użycie będzie malało ze względu
na wdrażane na coraz szerszą skalę OZE oraz rosnące potrzeby produkcji
zielonego wodoru.
W obecnej sytuacji można śmiało stwierdzić,
że nie istnieje alternatywa dla dynamicznego rozwoju rynku gazu
i infrastruktury gazowej. Polska gospodarka nie ma innego wyjścia,
ale jest to kierunek słuszny, nawet przy założeniu, że gaz ziemny będzie
stanowił jedynie paliwo przejściowe. Najważniejszymi argumentami
przemawiającymi za powyższą tezą jest m.in. możliwość zwiększenia
bezpieczeństwa energetycznego Polski poprzez zmianę kierunku dostaw
na północny (poprzez tzw. Bramę Północną), wysoka elastyczność
elektrowni gazowych niezbędna do kompensacji wad pozyskiwania energii
z OZE oraz możliwość stworzenia w Polsce hubu gazowego, dzięki
któremu nasz kraj mógłby stać się centrum rozliczeniowo-handlowym dla
krajów Europy Środkowej i Wschodniej oraz państw bałtyckich.
Hub
gazowy w zatwierdzonej w lutym 2021 r. Polityce Energetycznej Polski
2040 został uznany za projekt strategiczny 4B w „Strategii na rzecz
Odpowiedzialnego Rozwoju” w obszarze interwencji „Poprawa bezpieczeństwa
energetycznego kraju”. Powodzenie tego przedsięwzięcia będzie wymagało
dokończenia budowy Baltic Pipe, rozbudowy terminalu LNG w Świnoujściu,
realizacji FSRU (ang. Floating Storage Regasification Unit)
w rejonie Zatoki Gdańskiej oraz połączeń z państwami sąsiadującymi,
a także zmian regulacyjnych, które pozwolą rozwinąć ofertę
usługowo-handlową poprzez stworzenie atrakcyjnych warunków rynkowych
i cenowych, zachęcających do korzystania z polskiej infrastruktury.
Kontrakt jamalski – perspektywy po jego zakończeniu
Kontrakt
jamalski podpisany 25 września 1996 r. pomiędzy PGNiG i Gazprom Eksport
zawiera niekorzystne rygory, ograniczenia oraz klauzulę cenową, które
były i są dla Polski potężnym ciężarem wpływającym na konkurencyjność
krajowej gospodarki. Kontrakt jamalski przewiduje dostawy ok. 10 mld m³
gazu ziemnego rocznie. Zgodnie z narzuconą przez Gazprom klauzulą
„take-or-pay” PGNiG musi odebrać i opłacić co najmniej 8,7 mld m³
zakontraktowanego gazu rocznie. Należy zauważyć, że wśród rządzących już
w drugiej połowie 2021 r. coraz częściej pojawiały się głosy
o całkowitym uniezależnieniu się od rosyjskiego gazu i nieprzedłużanie
ważnego do 31.12.2022 r. kontraktu. Ostatnie wydarzenia w Ukrainie
prawdopodobnie przyczynią się do realizacji wspomnianych planów.
Gazociąg jamalski
Należy
podkreślić rolę gazociągu jamalskiego, który z tego zasobnego w gaz
ziemny obszaru nad Morzem Karskim (Półwysep Jamalski) ma możliwości
przesyłowe na poziomie 33 mld m³ gazu rocznie. Został wybudowany
pod koniec XX w. w wyniku porozumienia Polski i Rosji w ramach tzw.
traktatu o przyjaznej i dobrosąsiedzkiej współpracy. Jego długość wynosi
prawie 4200 km, a polski odcinek o długości 684 km wchodzi do polskiego
systemu gazowego w miejscowości Kondratki w województwie podlaskim
(wyposażony jest w dwa punkty zdawczo-odbiorcze w miejscowości Włocławek
(województwo kujawsko-pomorskie) oraz Lwówek (województwo
wielkopolskie)), wychodzi zaś z polskiego systemu dystrybucyjnego
w miejscowości Mallnow w Niemczech.
Gazociąg wykorzystywany jest
do przesyłania gazu ziemnego z Federacji Rosyjskiej do Polski
oraz państw Europy Zachodniej i sprawia, że Polska jest państwem
tranzytowym, co przekłada się na opłaty otrzymywane przez nasze państwo
(do 2020 r. stawki wynosiły 20 mln złotych miesięcznie, natomiast 17
maja 2020 r. zakończyła się umowa na tranzyt gazu przez Polskę
i od tej pory odbywa się on na zasadach unijnych, co wiąże się innymi
stawkami za przesył i rezerwacjami mocy przesyłowych na aukcjach).
Kontrakt jamalski prawdopodobnie nie zostanie przedłużony
Kontrakt
jamalski zobowiązał strony do złożenia deklaracji dotyczącej dalszej
współpracy po 2022 r. na trzy lata przed przewidzianym zakończeniem jego
obowiązywania. Wydane 15.11.2019 r. oświadczenie woli zakończenia
kontraktu kupna-sprzedaży gazu ziemnego do RP z dniem 31 grudnia 2022 r.
przez polskiego operatora sieci gazowej PGNiG zostało przekazane do PAO
Gazprom i OOO Gazprom Export, co stanowiło właśnie pierwszą tak poważną
zapowiedź nieprzedłużania kontraktu ze stroną rosyjską.
Terminal LNG
Zauważalna
tendencja zniżkowa procentowej wartości importu gazu ziemnego zza
wschodniej granicy obserwowana jest od 2016 r. Jest to wynik
długofalowych działań Polski rozpoczętych formalnie w 2006 r., kiedy
to budowa terminalu LNG została uznana przez Radę Ministrów
Rzeczypospolitej Polskiej za inwestycję strategiczną. Po 9 latach
od tej decyzji do powstałego kosztem 3,6 mld złotych terminala wpłynął
pierwszy gazowiec z LNG, a w 2018 r. wolumen dostaw osiągnął planową
wartość 5 mld m³ gazu, co pokrywało ok. 28% rocznego zapotrzebowania
kraju. Należy wspomnieć, że do terminala w Świnoujściu od czerwca 2016
r. do marca 2022 r. wpłynęły 154 gazowce dostarczając ponad 17,5 mld m³
gazu ziemnego po regazyfikacji. Terminal był pierwszą tak dużą
inwestycją mającą uniezależnić Polskę od dostaw tego surowca z Federacji
Rosyjskiej, która z perspektywy czasu niejako zapoczątkowała trend
dywersyfikacji kierunków dostaw tego strategicznego paliwa.
Baltic Pipe
W 2022
r., w którym kończy się kontrakt jamalski planowane jest oddanie
do użytku podmorskiego gazociągu Baltic Pipe (01.10.2022),
który umożliwi przesył do 10 mld m³ gazu rocznie pozyskiwanego
z kierunku północno-zachodniego (w tym 25% wydobytego przez PGNiG
z koncesji na Norweskim Szelfie Kontynentalnym). Baltic Pipe traktowany
przez Komisję Europejską jako „Projekt o znaczeniu wspólnotowym”
umożliwi przesył norweskiego gazu na rynek duński i polski z możliwością
dwukierunkowego transferu tego surowca. Gazociąg o długości 275 km
umożliwi wzrost bezpieczeństwa energetycznego Polski oraz rynków
gazowych Europy Środkowo-Wschodniej poprzez zmniejszenie zależności
od dostaw rosyjskich. W połączeniu z krajowym wydobyciem na poziomie
prognozowanym na 4 mld m³ oraz zwiększeniem możliwości regazyfikacyjnych
świnoujskiego terminala do 7,5 mld m³ rocznie, a docelowo do 10 mld m³
w 2023 r. zapewni Polsce możliwość ewentualnego reeksportu uzyskanych
nadwyżek (ok. 3,5–6,0 mld m³ ) do krajów ościennych na kierunku
południowo-wschodnim.
Stale rosnąca podaż na dostawy gazu
oraz chęć uniezależnienia się od dostaw rosyjskich powoduje, że w ramach
projektu Bramy Północnej import morski w najbliższych latach wyniesie
od 15,7 mld m³ (przy obecnych mocach regazyfikacyjnych terminala
w Świnoujściu na poziomie 7,5 mld m [3] oraz zarezerwowanej przez PGNiG
przepustowości Baltic Pipe na poziomie 8,2 mld m³) do maksymalnie 24,3
mld m³.

Terminal FSRU
Z trendem
dekarbonizacji wiąże się szereg inwestycji, które znajdują się
na etapie planowania, realizacji lub działalności operacyjnej. Oprócz
wspominanych elementów rozbudowy potencjału możliwości odbiorczych
dostaw gazu ziemnego drogą morską zwanych Bramą Północną (Terminal LNG
w Świnoujściu oraz gazociąg Baltic Pipe) rozważana jest także budowa
terminala FSRU na Zatoce Gdańskiej. We wrześniu 2020 r. podpisano list
intencyjny, który przybliża realizację pływającego terminalu LNG
o przepustowości 4,5–6,1 mld m³ gazu rocznie. Inwestycja ta umożliwi
jeszcze dynamiczniejszy rozwój rynku LNG w naszej części Europy, a także
wpłynie na wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego Polski.
Umiejscowienie jednostki FSRU w Zatoce Gdańskiej zwiększy również
znaczenie tej części wybrzeża na gospodarczej mapie Bałtyku
m.in. poprzez możliwość bezpośredniego bunkrowania statków LNG. Zgodnie
z ostatnim harmonogramem oddanie do użytkowania pływającego terminala
typu FSRU jest planowane na lata 2027/2028 [4].
Tego typu
długofalowe działania z założenia mają zabezpieczyć strategiczne dostawy
gazu ziemnego (z kierunku innego niż jamalski) dla bezpiecznego
funkcjonowania i dalszego rozwoju gospodarki. Bezpieczeństwo
energetyczne, które zapewnią warunkuje utrzymanie niepodległości
oraz suwerenności RP. Aspekt bezpieczeństwa energetycznego przeplata się
tu z bezpieczeństwem narodowym, z jednej strony gwarantując
dywersyfikację dostaw surowców energetycznych i uniezależnienie się
od dostaw zza wschodniej granicy, z drugiej zaś implikując zagrożenia
i wyzwania płynące z konieczności ochrony powstającej infrastruktury.
Podatność instalacji regazyfikacyjnych, zbiorników z gazem ziemnym
czy samych gazowców zmierzających do Zatoki Pomorskiej lub Gdańskiej
na ataki fizyczne jest niezaprzeczalna. Przykładowo jednostki
czarterowane przez PGNiG do transportu LNG z USA do Świnoujścia mają
pojemność ładunkową 174 000 m³ gazu, co przy eksplozji ładunku
uwolniłoby energię przewyższającą 1 mln ton trotylu (czyli 70 razy
większą niż bomba Little Boy zrzucona na Hiroszimę).
Kierunki dostaw po zakończeniu kontraktu jamalskiego
W kontekście
2023 r., w którym prawdopodobnie nie będzie już obowiązywać kontrakt
na dostawę gazu ziemnego z Rosji, zasadne jest przeanalizowanie
pozostałych umów. Wydobycie własne PGNiG w Norwegii planowane na 2,4–2,6
mld m³ rocznie w 2023 r. będzie trafiało do polskiego systemu gazowego
bez indeksacji i ta część wolumenu będzie prawdopodobnie najtańsza.
Wynika to z faktu, że dodatek do ceny wynajmu platform wiertniczych
będzie stanowić jedynie taryfa przesyłowa Baltic Pipe. Pozostała ilość
gazu z Baltic Pipe będzie pochodzić z kontraktów zawartych z dostawcami
z Morza Północnego, takich jak norweski Equinor. Equinor indeksuje
kontrakty do hubów gazowych, więc należy się spodziewać, że te dostawy
będą droższe. Również LNG z USA dostarczany na mocy kontraktu
PGNiG-Cheniere (2 mld m³ rocznie) ma być indeksowany do ceny na giełdzie
europejskiej, co oznacza koszty porównywalne z tymi zawartymi
w kontrakcie jamalskim. Jedyny kontrakt z indeksacją do ceny ropy
naftowej (choć równoważony przez aneks z 2017 r. obniżający indeks)
z wolumenem 2,9 mld m³ rocznie to umowa zawarta z Katarem.
Analizując
spodziewany poziom dywersyfikacji dostaw (przy terminowym oddaniu
do użytku Baltic Pipe) oraz sytuację rynkową należy uznać, że Polska
po 2022 r. znajdzie się w komfortowej sytuacji, która umożliwi
prowadzenie rozmów nad potencjalnymi nowymi kontraktami gazowymi
z kolejnymi dostawcami na zasadach całkowicie rynkowych. W tym miejscu
należy podkreślić, że już sam fakt zakończenia kontraktu jamalskiego
to ogromny sukces Polski zarówno na płaszczyźnie politycznej, jak
i organizacyjnej.
Gaz w czasach ekologicznej polityki i energetyki
jest postrzegany przez europejskich decydentów jako paliwo przejściowe,
jednak owa przejściowość trwać będzie co najmniej 20 lat, a w opinii
niektórych przedstawicieli branży energetycznej oraz ekosceptyków –
nawet 30–40 lat. Ten okres jest niezwykle ważny dla rozwoju naszego
państwa, które stara się nadgonić opóźnienia gospodarcze w stosunku
do z Europy Zachodniej, a odpowiednio zbilansowany sektor energetyczny
gwarantuje stabilność cen energii elektrycznej, co z kolei rzutuje
na konkurencyjność krajowej gospodarki.
cire.pl