Nowe regulacje zmieniające sposób rozliczania
prosumentów, które wchodzą w życie od 1 kwietnia br., na pewno trochę
spowolnią wzrost liczby nowych instalacji PV. Natomiast nie będzie to
całkowite zatrzymanie. Rosnąca świadomość ekologiczna powoduje, że
klienci chcą inwestować w fotowoltaikę. Także rosnące ceny energii
elektrycznej wpływają na coraz większe zainteresowanie tym tematem, a
magazynowanie energii będzie się cały czas rozwijać. Dlatego szacujemy,
że rynek co prawda trochę spowolni, ale dalej będzie funkcjonował. Ożywi
to też rynek małych i średnich przedsiębiorstw, ponieważ dla nich te
nowe regulacje będą całkiem korzystne – prognozuje Paulina Ackermann,
dyrektor zarzÄ…dzajÄ…ca Otovo, firmy oferujÄ…cej leasing konsumencki paneli
fotowoltaicznych.
W połowie grudnia ub.r. prezydent
podpisał nowelizację ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE),
zgodnie z którą dla nowych prosumentów – wchodzących na rynek po 1
kwietnia 2022 roku – dotychczasowy system opustów zostanie zastąpiony
net-billingiem. Ten model rozliczeń zakłada, że prosumenci będą
sprzedawać nadwyżki energii do sieci po określonej cenie, ale też za
energię pobraną z sieci będą płacić jak inni odbiorcy. Dzisiejszy system
zakłada, że za jednostkę energii wprowadzonej do sieci mogą pobrać za
darmo 0,7 lub 0,8 (w zależności od rodzaju instalacji). Zgodnie
z przepisami dotychczasowi prosumenci i podmioty, którzy wejdą do
systemu do 31 marca 2022 roku, mają zagwarantowane prawa nabyte – będą
mogli korzystać z systemu opustów przez 15 lat od chwili wytworzenia
w instalacji fotowoltaicznej i wprowadzenia do sieci
elektroenergetycznej pierwszej kWh. Większość ekspertów ocenia, że
przez tę nową regulację opłacalność przydomowych instalacji PV będzie
niższa. Nie powinno to jednak zaszkodzić rynkowi.
Polska
jest jednym z najszybciej rozwijających się krajów w Europie pod
względem przyrostu liczby instalacji fotowoltaicznych. Dla przykładu
w 2019 roku w Polsce zainstalowano ich ponad 100 tys., w 2020 roku było
to już ponad 300 tys., a w ubiegłym – ponad 350 tys. Dla porównania
w Hiszpanii, czyli kraju, który ma większy potencjał słoneczny i więcej
mieszkańców niż Polska, w ubiegłym roku zainstalowano tylko ok. 40 tys.
instalacji fotowoltaicznych – mówi Paulina Ackermann.
Według
danych Agencji Rynku Energii na koniec października ub.r. w Polsce było
już prawie 744,4 tys. prosumentów (tylko w październiku przybyło ich
ponad 39,3 tys.), z czego zdecydowaną większość stanowili właśnie
właściciele instalacji fotowoltaicznych. Z kolei łączna moc
zainstalowana w mikroinstalacjach przekracza już 5 GW.
Zazwyczaj
są to instalacje do 10 kWp na potrzeby indywidualnych klientów, którzy
mają swój domek i potrzebują energii do ogrzewania i korzystania na
potrzeby własne – mówi dyrektor zarządzająca Otovo.
Błyskawiczny
rozwój fotowoltaiki w Polsce to w dużej mierze zasługa rządowego
programu Mój Prąd, czyli dofinansowania (do 5 tys. zł) do prosumenckich
instalacji PV o mocy od 2 do 10 kWp. W I kwartale tego roku NFOÅšiGW
planuje uruchomić już czwartą jego edycję, która obejmie też
dofinansowanie zakupu magazynów energii, ciepła oraz systemów
zarządzania energią. To zaś może zwiększyć opłacalność takiej inwestycji
i zneutralizować skutki nowelizacji, która zacznie obowiązywać od 1
kwietnia br.
W Polsce mamy generalnie trzy sposoby
finansowania instalacji PV. Najbardziej popularną jest oczywiście zakup
za gotówkę – klient podpisuje umowę, wpłaca zaliczki i na koniec, po
montażu, wpłaca już całość. Natomiast są jeszcze dwa inne sposoby
finansowania: kredyt oraz leasing konsumencki. W obu tych przypadkach
klient płaci jedną miesięczną ratę, dzięki czemu nie musi korzystać
z własnych środków – mówi Paulina Ackermann.
Na razie
leasing paneli fotowoltaicznych przez klientów indywidualnych jest na
polskim rynku relatywnie nowym rozwiązaniem. Przykłady z zachodnich
rynków, gdzie odpowiada ono na 24 proc. rynku, wskazują jednak na duży
potencjał tej formy finansowania.
W Polsce leasing
stanowi ok. 1 proc. i dopiero zaczyna rosnąć. Otovo jest jak na razie
jedyną firmą, która oferuje taki sposób finansowania. W praktyce działa
ono bardzo prosto: najpierw weryfikujemy klienta w bazie BIK, BIG lub
Związku Banków Polskich. Jeśli klient przejdzie taką weryfikację,
podpisujemy z nim umowÄ™ leasingowÄ… i montujemy instalacjÄ™. Potem klient
płaci już tylko stałą miesięczną ratę, która jest zawsze niższa niż
rachunek za energię elektryczną. Dzięki temu już od pierwszego miesiąca
generuje oszczędności – wyjaśnia dyrektor zarządzająca spółki.
Innymi
słowy, leasing paneli fotowoltaicznych jest formą wypożyczenia.
Instalacja PV w praktyce należy do firmy – leasingodawcy, a klient
zgadza się na wypożyczenie sprzętu na czas określony w umowie i płaci za
nią raty leasingowe przez 20 lat. Dzięki temu, że czas trwania umowy
jest wydłużony, rata obniża się nawet dwukrotnie w porównaniu do oferty
kredytowej.
W przypadku przedsiębiorstw ten koncept jest już dość znany – mówi Paulina Ackermann.
Jak
podkreśla, jedną z podstawowych korzyści tej formy finansowania jest
brak wymogu wkładu własnego, co oznacza, że każdy może sobie pozwolić na
takÄ… inwestycjÄ™.
Druga zaleta to 20-letnia gwarancja
z pełnym serwisem instalacji. Jeśli przykładowo w 12. roku umowy zepsuje
się falownik, czyli ten najdroższy komponent, to wymienimy go na nowy.
Natomiast współpracujemy tylko ze znanymi i renomowanymi producentami,
przez co jesteśmy absolutnie pewni, że taka instalacja PV będzie
funkcjonować przez co najmniej 20 lat – mówi dyrektor zarządzająca
Otovo.
Kolejna korzyść jest taka, że każdy klient może monitorować produkcję
energii w dedykowanej aplikacji Otovo. W każdym momencie może też taką
instalację rozbudować i dodać np. więcej paneli albo dokupić magazyn
energii w trakcie trwania tego leasingu.
cire.pl