Przyjęty przez Niemcy cel redukcji emisji sprawia, że rezygnacja z węgla
do 2030 roku jest praktycznie nieunikniona. Nikt już nie traktuje
poważnie ścieżki odchodzenia od tego surowca do 2038 roku. Nie ma
wątpliwości, że proces ten ulegnie przyspieszeniu – pozostaje tylko
pytanie, jak wpłynie to na pozostałe kraje w regionie - pisała miesiąc
temu Rebekka Popp, doradca w berlińskim biurze ekologicznego think tanku
E3G.
Wszystkie niemieckie partie koalicyjne dawały do zrozumienia, że
odejście od węgla trzeba przyspieszyć. Dla Zielonych był to wręcz
warunek utworzenia rządu. Partie negocjujące nową koalicję cieszą się
także poparciem wielu liderów niemieckiego biznesu, którym zależy na
szybszej rezygnacji z węgla. Herbert Deiss, prezes Volkswagena,
argumentował, że każda nowa koalicja będzie musiała „znacznie
przyspieszyć odejście od węgla”.
24 listopada przywódcy SPD, Zielonych i FDP przedstawili umowę
koalicyjną przyszłego rządu kanclerza Olafa Scholza (SPD). Ten
177-stronicowy dokument negocjowało przez dwa miesiące ponad 300
polityków skupionych w 22 grupach roboczych. Zawiera on zarówno kluczowe
plany i projekty, jak i zasady współpracy koalicjantów. Przed
zaplanowanym na drugi tydzień grudnia zaprzysiężeniem nowego gabinetu
umowę muszą zatwierdzić gremia partyjne. SPD oraz FDP zdecydują o jej
losie w trakcie zjazdów (4–5 grudnia), zaś Zieloni – podczas 10-dniowego
głosowania (online i korespondencyjnego) członków ugrupowania (125 tys.
osób; do podpisania dokumentu wystarczy zgoda większości głosujących).
Porozumienie wskazuje podział stanowisk w przyszłym gabinecie. SPD
oprócz kanclerza i szefa Urzędu Kanclerskiego nominuje ministrów spraw
wewnętrznych, pracy i kwestii socjalnych, obrony, zdrowia, budownictwa,
współpracy gospodarczej i rozwoju. Zieloni obsadzą resorty gospodarki i
ochrony klimatu (będzie to zarazem urząd wicekanclerza), spraw
zagranicznych, rodziny, ochrony środowiska i ochrony konsumentów,
rolnictwa. Liberałowie dostaną cztery teki: finansów, sprawiedliwości,
transportu i cyfryzacji, kształcenia i badań.
Umowa koalicyjna w Niemczech - kluczowe zapisy
Jednym z priorytetów koalicji ma być wdrażanie ambitnych celów polityki
klimatycznej, odziedziczonych po ustępującym rządzie (redukcja emisji o
65% do 2030 r. względem 1990 r. i neutralność emisyjna w 2045 r.).
Służyć ma temu przyspieszenie procesu dekarbonizacji we wszystkich
sektorach gospodarki.
W energetyce nowy niemiecki rząd zamierza m.in. zwielokrotnić tempo
przyrostu mocy zainstalowanych w OZE, tak aby w 2030 r. pokrywały one
80% zapotrzebowania na energię elektryczną, oraz stymulować budowę
nowych bloków gazowych, przystosowanych do przyszłej zmiany paliwa na
wodór (sektor energetyczny ma zostać zdekarbonizowany do 2040 r.).
Przyspieszeniu ma ulec wygaszanie energetyki węglowej – „w najlepszym
przypadku do” 2030 r. Koalicjanci planują ponadto gruntowną reformę
opłat w obszarze energii – od 2023 r. zniknąć ma np. opłata OZE, która
odpowiada za jedną piątą rachunków za prąd.
Michał Kędzierski, analityk ds. polityki energetycznej i klimatycznej
Niemiec w Ośrodku Studiów Wschodnich, zwraca uwagę na niunas tego
sformułowania "w najlepszym przypadku...". Sugeruje ono, że nie będzie
zmiany ustawowej daty odejścia od węgla (obecnie 2038 z opcją 2035),
lecz działania na rzecz rynkowego wypychania węgla z miksu, zwłaszcza
znaczne zwiększanie udziału OZE i minimalna cena uprawnień do emisji w
ETS (60 euro/t). Ponieważ skuteczność tych działań jest trudna do
przewidzenia (w 2030 r. wciąż może istnieć rynkowa przestrzeń dla kilku
bloków węglowych), koalicjanci nie decydują się na zobowiązanie. Zmiana
ustawowej daty oznaczałaby potrzebę renegocjacji rekompensat dla
koncernów energetycznych.
Nowa koalicja planuje zwielokrotnienie tempa przyrostu mocy
zainstalowanych w odnawialnych źródłach energii - w 2030 r. w
fotowoltaice ma być 200 GW (obecnie 55 GW), a moc morskich farm ma
wynieść 30 GW (obecnie 7,8 GW). Ponadto 2% powierzchni Niemiec ma zostać
przeznaczone pod budowę lądowych farm wiatrowych. Celem nowego rządu na
2030 r. ma być 80% udziału OZE w zużyciu energii elektrycznej (w 2020
r. 45%) oraz 50% udziału OZE w produkcji ciepła (w 2020 r. 15%)
Koalicjanci podkreślają znaczenie gazu ziemnego jako paliwa
przejściowego. Dla zapewnienia bezpieczeństwa dostaw jako backup dla OZE
mają zostać zbudowane nowe elektrownie gazowe, które jednak muszą już
być zdolne do przyszłej zmiany paliwa na wodór. Wbrew medialnym
informacjom w niemiecj umowie koalicyjnej nie ma nic o odejściu od gazu w
energetyce do 2040 r., jednak i tak musiałoby ono nastąpić najpóźniej
do 2045 r. Jeśli powiedzie się ofensywa w zakresie OZE, pik zużycia gazu
w RFN (nie tylko w energetyce) powinien przypaść koło 2030 r. W latach
30. elektrownie gazowe miałyby być już stopniowo przestawiane na wodór
wraz z rozwojem możliwości produkcyjnych oraz planowanej sieci
wodorowej.
Ze względu na czas rozwijania gospodarki wodorowej opartej tylko na
zielonym wodorze na życzenie FDP nowy rząd Niemiec ma w początkowej
fazie podejść do regulacji wodorowych w sposób bardziej neutralny
technologicznie - chodzi o większe otwarcie na niskoemisyjny H2 z gazu i
atomu. Priorytetowy charakter ma mieć zaopatrywanie w wodór tych
sektorów gospodarki, w których bezpośrednia elektryfikacja jest
niemożliwa - tj. głównie przemysł (np. stalowy czy chemiczny). Wspierana
ma być też produkcja paliw syntetycznych dla transportu morskiego i
lotniczego. Ofensywie wodorowej mają służyć nowelizacja rządowej
strategii (zapowiedziana na 2022 r.)
Niemcy postrzegają technologie wodorowe jako z jednej strony instrument
dekarbonizacji, a z drugiej szansę dla gospodarki i przemysłu. Chcą stać
się globalnym liderem w obszarze rozwoju, produkcji i eksportu
technologii do wytwarzania i wykorzystywania H2.
W transporcie drogowym nowa niemiecka koalicja planuje przyspieszenie
zapoczątkowanej przez rząd Merkel ofensywy na rzecz elektromobilności.
Ma to być kluczowy instrument na rzecz osiągnięcia celu redukcji emisji w
transporcie na 2030 r. (o 42% wobec 2020). Nowy rząd chce, aby w 2030r.
po niemiech drogach jeździło 15 mln aut elektrycznych (dotychczasowy
cel - 7-10 mln). Nowa koalicja popiera plany Komisji Europejskiej
dopuszczania w UE od 2035 r. tylko aut neutralnych emisyjnie, przy czym w
Niemczech koniec spalinowych spodziewany jest wcześniej.
Na życzenie FDP w umowie koalicyjnej zawarto furtkę dla rejestracji po
2035 r. też aut spalających paliwa syntetyczne. Nowy rząd Niemiec
deklaruje poparcie dla ambitnego ukształtowania regulacji dot. norm
emisji spalin Euro 7, co może dodatkowo przyspieszyć koniec silników
spalinowych w UE. Wobec planów postawienia przez koncerny motoryzacyjne
na elektromobilność rośnie znaczenie szybkiej rozbudowy sieci do
ładowania aut elektrycznych nie tylko w Niemczech (cel na 2030 to 1 mln
publicznych ładowarek), ale też w całej UE.
Prawdziwą rewolucję nowy rząd Niemiec chce przeprowadzić w
transporcie. Wszystkie czołowe lotniska mają zostać podłączone do
dalekobieżnego ruchu kolejowego, aby zmniejszyć liczbę lotniczych
połączeń krótkodystansowych. Zieloni chcieli nawet zakazu lotów
krótkodystansowych ale ostatecznie tego zapisu nie ma w umowie
koalicyjnej. Pasażerowie mają częściej korzystać z połączeń kolejowych
po zwiększeniu liczby połączeń międzynarodowych, w tym siatki połączeń
nocnych. Ostatnim argumentem, który ma przekonać Niemców do podróżowania
po kraju pociągami zamiast samolotami będą niższe ceny biletów. Nowy
rząd chce bowiem obniżyć opłaty za korzystanie z torów, co powinno
przełożyć się na ceny biletów.
W planach nowego rządu Niemiec bardzo ważną rolę odgrywa przyspieszenie
procesu dekarbonizacji w UE – Berlin ma wspomagać KE w forsowaniu
ambitnych zmian w ramach pakietu Fit for 55. Będzie to oznaczać
zwiększenie presji zwłaszcza na te państwa członkowskie, które w
obszarze transformacji energetycznej mają najwięcej do nadrobienia.
Czy i jak Polska odczuje ambitne plany Niemiec?
Jak podkreślają twórcy najnowszego raportu Ember, zapowiedź Niemiec
eksponuje inne kraje UE, które nadal wytwarzają energię opartą na węglu.
W 2030 r. Polska, Czechy i Bułgaria będą odpowiedzialne za 95 proc.
planowanej produkcji energii elektrycznej opartej na węglu spośród
wszystkich krajów UE. W latach 2015-2030 wspólne zużycie energii opartej
na węglu spadnie w tych krajach jedynie o 42 proc. w porównaniu do 99
proc. w pozostałych państwach członkowskich UE.
Rezygnacja Niemiec z energetyki węglowej w 2030 r.
spowoduje, że Polska, Czechy i Bułgaria nie będą mogły się już dłużej
ukrywać. Reszta krajów rezygnuje z energetyki węglowej w tym
dziesięcioleciu, aby ograniczyć wzrost temperatury na świecie do 1,5 st.
C. Kraje, które pozostaną w tyle, będą musiały mierzyć się z wysokimi
cenami energii elektrycznej oraz naciskami na podjęcie działania wraz z
rozwojem kryzysu klimatycznego, zaznaczył Charles Moore, dyrektor Ember
na Europę.
Jak wynika z raportu, w 2020 r. Polska
wytwarzała 70 proc. energii elektrycznej z węgla i odpowiadała za 30
proc. całkowitej produkcji energii elektrycznej z węgla w UE. W 2030 r.
odsetek ten wzrośnie do 63 proc. Podczas COP26 Polska podpisała
„Oświadczenie o globalnym przejściu z węgla na czystą energię”, ale
później potwierdziła, że zrezygnuje z energetyki węglowej do 2049 r.
Z
kolei Czechy w 2020 r. wytwarzały 40 proc. energii elektrycznej z węgla
i odpowiadały za 9 proc. całkowitej energii elektrycznej z węgla w UE. W
2030 r. odsetek ten wzrośnie do 18 proc. W sierpniu 2019 r. powołano
wielostronną „komisję węglową”, która ma ocenić możliwość rezygnacji
Czech z gospodarki opartej na węglu. Czeska komisja zaleciła stopniowe
wycofywanie się z polityki węglowej do 2038 r. Od tego czasu powstał
nowy rząd, którego umowa koalicyjna ma na celu przyspieszenie realizacji
tego celu przed 2038 r., jednak ostateczna data nie została jeszcze
ustalona.
Bułgaria natomiast w 2020 r. wytwarzała 33 proc. energii
elektrycznej z węgla i odpowiadała za 4 proc. całkowitej produkcji
energii elektrycznej z węgla w UE, co w 2030 r. wzrośnie do 14 proc.
Bułgarski rząd zapowiedział w projekcie Krajowego Planu Odbudowy i
Odporności, że kraj wycofa się z energetyki węglowej w 2038 lub 2040 r.
Plan ten jednak odbiega od planów Grecji, Macedonii Północnej i Rumunii,
które ogłosiły rezygnację z polityki węglowej odpowiednio na lata 2025,
2027 i 2032.
Wraz z przyspieszonym odejściem od węgla
największej europejskiej gospodarki presja na Polskę będzie tylko
rosnąć, bo tłumaczenie się konkurencyjnością gospodarki będzie odtąd
brzmieć jak argument z poprzedniej epoki. Bardzo możliwe, że wkrótce
plan przyspieszonego odejścia od węgla przedstawią Czechy, a to
pozostawi Polskę osamotnioną – bo Bułgarię trudno uznać za istotnego
sojusznika - zauważa dr Kacper Szulecki z Uniwersytetu w Oslo.
Największy
konsument węgla w Europie wysyła w ten sposób silny sygnał: era węgla
szybko się kończy. Im dłużej nasz rząd zwleka z przyjęciem daty odejścia
od węgla, tym bardziej drastyczne będzie późniejsze zderzenie się z
rzeczywistością. Rząd powinien skupić się na intensywnym rozwoju
odnawialnych źródeł energii, które są czyste, wzmacniają naszą
niezależność energetyczną i mogą stworzyć nowe miejsca pracy setkom
tysięcy Polaków – dodaje Joanna Flisowska z Greenpeace Polska.
Niemcy – wyprzedzając zdecydowanie inne kraje – są od wielu lat najważniejszym partnerem handlowym Polski.
Nawet w 2020 roku, naznaczonym pandemią COVID-19, wymiana handlowa
pozostała stabilna. Udział Niemiec w polskim eksporcie nawet wzrósł do
prawie 29%. Jednocześnie znaczenie Polski dla niemieckiego handlu
zagranicznego stale rośnie. Polska, jako zdecydowanie największy partner
handlowy Niemiec w Europie Środkowo-Wschodniej, zastąpiła Włochy na
piątym miejscu wśród najważniejszych partnerów handlowych Niemiec na
świecie. Przy tym niemiecki handel zagraniczny z Polską był w ubiegłym
roku prawie trzykrotnie większy niż z Rosją.
Według danych Federalnego Urzędu Statystycznego obroty handlowe Niemiec z
Polską w 2020 r. wyniosły ponad 123,2 mld euro (import: 58,4 mld euro;
eksport: 64,9 mld euro). W porównaniu z analogicznym okresem roku
ubiegłego (2019: 123,5 mld euro) oznacza to spadek o mniej niż 0,5%.
W niemieckim eksporcie dominują pojazdy i ich wyposażenie, maszyny i
urządzenia, elektrotechnika, wyroby chemiczne. Polska eksportuje głównie
części i wyposażenie pojazdów, artykuły spożywcze, meble oraz sprzęt
gospodarstwa domowego.
Pod względem liczby i wartości bezpośrednich inwestycji zagranicznych w
Polsce przedsiębiorstwa niemieckie zajmują czołowe miejsce. Wartość
niemieckich inwestycji bezpośrednich w Polsce od czasu systemowych zmian
przełomu 1989/1990 sięga 39 mld euro.
cire.pl