Francuskie starania o polski atom (04 Nov 2021)

Urzędujący Prezydent Francji stawia w swojej kampanii prezydenckiej na atom. Państwowe Électricité de France złożyło naszemu rządowi ofertę zbudowania czterech do sześciu reaktorów jądrowych o łącznej mocy od 6,6 do 9,9 GWe. Z wielu powodów Polska może mocno zaistnieć w kampanii poprzedzającej przyszłoroczne wybory prezydenckie we Francji.

France 2030 - polityczna strategia Macrona

12 października Emmanuel Macron przedstawił plan inwestycyjny "France 2030", kluczowy dokument programowy swojej kampani wyborczej. Ważnym elementem planu „France 2030” jest wsparcie transformacji energetycznej. 

Państwowa firma EDF obciążona jest wielomiliardowym długiem i stoi przed koniecznością kosztownej wymiany części reaktorów w elektrowniach jądrowych. Podjęcie decyzji w tej sprawie (Macron zapowiedział, że zapadnie niebawem) jest utrudnione m.in. z powodu braku porozumienia z Komisją Europejską w sprawie pomocy publicznej dla EDF i wad opracowanej przez francuski przemysł technologii Europejskiego Reaktora Ciśnieniowego (EPR). Dotychczasową porażkę programu EPR mógłby zrównoważyć program Małych Reaktorów Modułowych (SMR), który plan „France 2030” ma wesprzeć kwotą 1 mld euro. Dotacja ma pozwolić na nadrobienie opóźnień francuskiego przemysłu w budowie rodzimego SMR w stosunku do konkurentów (Chin, Rosji, USA). Z kolei 2 mld euro rząd chce zainwestować w pozyskiwanie wodoru ze źródeł nieemisyjnych (2 gigafabryki lub zakłady elektrolizy), a 500 mln euro – w dalszy rozwój źródeł energii odnawialnych.

Z rozwojem technologii pozyskania wodoru łączy się przyszłość ekologicznego transportu. W 2021 r. na francuskich torach rozpoczęto testy pierwszych składów kolejowych o napędzie wodorowym wyprodukowanych przez firmę Alstom. W najbliższych latach Airbus ma przedstawić prototyp samolotu regionalnego o napędzie wodorowym. Europejski potentat lotniczy prowadzi też badania nad samolotem napędzanym paliwem niskoemisyjnym (SAF) pochodzącym z biomasy. Macron zapowiedział, że nieemisyjny samolot powinien być gotowy do 2030 r., i że branża lotnicza otrzyma w ramach planu „France 2030” 2 mld euro na badania w tym zakresie. Prezydent wyraził jednocześnie nadzieję na współpracę z partnerami europejskimi. Kolejne 2 mld euro mają wesprzeć produkcję samochodów ekologicznych. Celem ma być wyprodukowanie 2 mln pojazdów elektrycznych i hybrydowych do 2030 r.

Realizacja części zadań planu „France 2030” będzie wymagała wzmocnionej kooperacji z pozostałymi państwami UE. Należy oczekiwać, że francuskie firmy skupią się na współpracy z tradycyjnymi partnerami (Niemcy, Hiszpania, Włochy, państwa Beneluxu).

Z punktu widzenia interesów polskiej gospodarki plan Macrona może dawać nadzieję na poszerzenie współpracy branży energetycznej (baterie do samochodów elektrycznych, ekologiczny wodór i energia jądrowa). 

Umowa z Polską ratunkiem dla zadłużonego EDF

EDF (Electricité de France), największy w Europie i drugi na świecie (za China Energy Investment) producent energii elektrycznej pod względem mocy zainstalowanej, przez dekady był państwowym monopolem. Status spółki akcyjnej przedsiębiorstwo uzyskało dopiero w 2004 r. w związku z częściową (ale symboliczną) prywatyzacją, po czym w 2005 r. zadebiutowało na paryskiej giełdzie.

W 2019 r. dochód netto grupy kapitałowej przypadający na jej lidera – EDF wyniósł 5,155 mld euro, natomiast dochód netto spółki EDF – 3,871 mld euro. Oznacza to, że EDF górował zyskiem nad spółkami zależnymi holdingu. Jednak już w 2020 r. było odwrotnie: udział EDF jako spółki-matki w dochodzie netto holdingu wyniósł zaledwie 650 mln euro (spadek o ponad 87 proc. rok do roku), a dochód netto spółki EDF 1,969 mld euro (spadek o blisko 50 proc. rok do roku).

EDF został powołany do życia ustawą z 1946 r., która ustanowiła publiczny monopol na energię elektryczną. Dyrektywa z 1997 r. położyła kres monopolowi EDF, otwierając rynek energii elektrycznej dla podmiotów prywatnych. W trosce o konkurencję Bruksela wymogła oddzielenie produkcji od przesyłu i dystrybucji, tworząc dedykowane spółki zależne, odpowiednio RTE i EFRR (obecnie Enedis). Ich działalność jest regulowana przez Komisję Regulacji Energetyki (CRE). Po liberalizacji rynku EDF czerpał korzyści ze sprzedaży energii konkurencyjnym podmiotom. W kolejnych latach spółka uruchomiła nowe projekty: prace nad reaktorem jądrowym 3. generacji – EPR oraz liczne przejęcia kapitałowe za granicą. Inwestycje na rynku przejęć zwiększyły zadłużenie publicznego molocha z 22 mld euro w 1998 r. do ponad 42 mld euro obecnie. 

Aby nie zatrzymywać prowadzonych inwestycji, w ostatnich latach spółka musiała upłynnić aktywa o wartości ponad 10 mld euro (w tym spółkę EDF Polska Sp. z o.o., która do momentu jej sprzedaży Polskiej Grupie Energetycznej w 2017 r. miała 10-proc. udział w polskim rynku energii elektrycznej i 15-proc. udział w rynku ciepła). A ponieważ to nie wystarczyło na pokrycie potrzeb, w 2017 r. uciekła się do emisji obligacji, skąd pozyskała 4 mld euro, w tym 3 mld ze Skarbu Państwa.

Pomimo dokapitalizowania, obecna sytuacja finansowa EDF nadal jest niestabilna i wciąż się pogarsza. Zobowiązania finansowe spółki wynoszą 42,3 mld euro, czyli prawie trzy razy tyle, ile jej roczne dochody. Nie lekceważąc oczywiście know-how EDF należy ocenić toczące się obecnie działania francuskiej dyplomacji jako pragmatyczny lobbing na rzecz firmy, która po prostu potrzebuje zastrzyku finansowego. 

Polsko-francuskiem relacjom uważnie przyglądają się Niemcy

Polska, kraj węglowy, chce korzystać z energii jądrowej, aby zrealizować cele klimatyczne, a Francja chce podpisać kontrakt wart miliardy euro - napisał pod koniec października"Die Welt", dodając, że nowa oś jądrowa może wywrócić do góry nogami politykę klimatyczną UE, a wtedy Niemcy zostaną same ze swoją transformacją energetyczną.

15 października Jean-Bernard Levy, szef francuskiego koncernu energetycznego EDF, został przyjęty w Warszawie przez premiera Polski Mateusza Morawieckiego - przypomina dziennik w tekście zatytułowanym "Nowa oś jądrowa spycha Niemcy na margines".

"Było to spotkanie, na które mało kto zwrócił uwagę", ale "może mieć decydujące znaczenie dla ogłoszonego przez Komisję Europejską celu, jakim jest doprowadzenie Unii do neutralności klimatycznej do 2050 roku. Stawką jest (...) przyszłość europejskiego przemysłu energetycznego" - konstatuje gazeta.

Die Welt właśnie we francuskiej ofercie upatruje zwycięzcy wyścigu o polski atom. 

Francuski gość "złożył szefowi rządu ofertę budowy elektrowni jądrowych w Polsce. Polskie kręgi rządowe twierdzą, że oferta jest traktowana w Warszawie bardzo poważnie, a Francja wysunęła się na czołową pozycję w wyścigu o wygraną" - pisze "Die Welt".

Wschodni sąsiad Niemiec od wielu lat chce się zainteresować energetyką jądrową. "W ostatnich miesiącach to życzenie przerodziło się w konkretny projekt. Powód: cel Komisji polegający na znacznym ograniczeniu emisji dwutlenku węgla w najbliższych latach" - pisze Die Welt

Gazeta stwierdza, że w Polsce "do tej pory nie zbudowano ani jednej elektrowni (atomowej)". Jednak "wkrótce może się to zmienić - na liście potencjalnych lokalizacji pod budowę reaktora znajdują się cztery miejscowości (...). Wielkość inwestycji wyniosłaby 25 mld euro. (...) Pierwsza elektrownia mogłaby zostać podłączona do sieci w 2033 roku - z pomocą Francji".

Dla Francuzów układ z Warszawą byłby zdaniem gazety "sytuacją podwójnie korzystną". Nie chodzi tylko o "niezwykle lukratywny kontrakt dla bardzo zadłużonego przedsiębiorstwa państwowego EDF. Jeszcze ważniejsze jest to, że dzięki Polsce Paryż zyskałby sojusznika w swoich działaniach lobbingowych w Brukseli".

Dziennik zwraca uwagę, że od końca 2019 roku Francuzi "szukają tam towarzyszy broni, by ogłosić energetykę jądrową zbawcą klimatu. Ponieważ kiedy UE klasyfikuje energię jądrową jako "zieloną", jest to coś więcej niż tylko pieczęć aprobaty. Rozwój mini-reaktorów, zwanych również SMR (small modular reactors), które prezydent Emmanuel Macron reklamuje jako ponowne odkrycie energii jądrowej, mógłby być współfinansowany z dotacji z Zielonego Ładu".

Dla Warszawy "kluczowy jest także polityczny komponent francusko-polskiej osi nuklearnej" - pisze "Welt".

Spotkanie Andrzej Duda - Emmanuel Macron

Obaj prezydenci spotkali się 27 października, jednym z tematów rozmów spotkania była budowa pierwszej polskiej elektrowni atomowej i związana z tym oferta EDF. 

Francja jest europejskim partnerem, który ma ogromne doświadczenie, jeżeli chodzi o energetykę jądrową. Elektrownie jądrowe będą nam niezbędne, jeżeli mamy zrealizować zobowiązania klimatyczne. Nie mamy innego wyjścia. Taka jest charakterystyka naszego kraju, że nie możemy zdobyć wystarczającej ilości energii ze źródeł odnawialnych, chociażby przez to, że nie zawsze jest wiatr, świeci słońce – powiedział po spotkaniu prezydent Andrzej Duda.

Wcześnie, bo w połowie października o spotkaniu z francuską delegacją reprezentującą energetykę jądrową informował Mateusz Morawiecki.

"(...) spotkałem się z kierownictwem francuskiej energetyki atomowej z wysłannikami prezydenta Macrona. Z panem prezydentem Macronem bardzo intensywnie na ten temat rozmawiamy, ale są pewne warunki brzegowe takiej współpracy na przyszłość, o których też dzisiaj rozmawiałem" - powiedział premier polskiego rządu. 


Europeizacja atomu

Czy francuski EDF faktycznie jest w tej chwili faworytem w wyścigu o polski atom? Czy w kampanii prezydenckiej Macrona będą kolejne gesty wobec Polski?

Dziennik Gazeta Prawna powołując się na anonimowe źródła w polskim rządzie informuje, że rozważana jest dywersyfikacja dostawców atomowej technologii i ich częściowa europeizacja. Pod tym subtelnym określeniem możemy mieć de facto odstąpienie od sformalizowanej umową współpracy ze Stanami Zjednoczonymi.  Przeciw takim scenariuszom był pełnomocnik rządu ds. infrastruktury krytycznej Piotr Naimski, jednak w ostatnim czasie jego stanowisko zostało złagodzone. 

Latem ubiegłego roku Jakub Wiech pisał o jeszcze innym scenariuszu. - stworzeniu konsorcjum amerykańsko-francuskiego odpowiedzialnego za budowę polskich elektrowni jądrowych. Według strony polskiej, takie rozwiązanie pozwoli zoptymalizować projekt oraz będzie korzystne geopolitycznie. W zamyśle Polski, głównym dostawcą technologii będzie amerykański Westinghouse. To reaktory tej firmy (AP-1000) pracować mają w elektrowniach jądrowych nad Wisłą. Z kolei francuski EDF będzie odpowiadał za dostawy komponentów służących do generacji energii elektrycznej i wsparcie inżynieryjne. Rozwiązanie to w ocenie publicysty miało być zgrabną próbą pogodzenia szeregu interesów. Przede wszystkim, połączenie sił amerykańskich i francuskich daje teoretycznie większe szanse na sprawniejszy przebieg procesu – w dyspozycji znajdują się bowiem wtedy liczniejsze aktywa produkcyjne i szersza baza inżynieryjno-ekspercka. Po drugie, taki ruch jest geopolitycznym ukłonem zarówno w stronę kluczowego sojusznika Polski, czyli Stanów Zjednoczonych, jak i Francji, czyli regionalnego partnera w polityce europejskiej. Pozwala to zmaksymalizować korzyści strategicznej tej inwestycji.

Temat amerykańsko-francuskiego konsorcjum nie pojawia się w aktualnej debacie publicznej o polskim atomie. Nie oznacza to jednak, że ten scenariusz możemy uznać za mało prawdopodobny.

cire.pl