Fotowoltaika potrzebuje gazu (06 Sep 2021)

Jak wynika z najnowszych danych PSE opublikowanych 3 września, moc źródeł fotowoltaicznych zainstalowanych w systemie wyniosła na koniec lipca 5,5 GW. Na 30 czerwca br. było to 5,2 GW, co oznacza, że w miesiąc przybyło 300 MW – informuje „Puls Biznesu”.

Według prognoz z Polityki Energetycznej Polski do 2040 r. i Programu polskiej energetyki jądrowej, fotowoltaika miała osiągnąć moc 5,1 GW w 2025 r.

„Szacujemy, że przy kontynuacji obecnych mechanizmów wsparcia, ta wartość może się do 2025 r. podwoić, a nawet zbliżyć do swojej trzykrotności” – mówi, cytowany przez „Puls Biznesu”, Tomasz Sikorski, wiceprezes PSE.

Analizy PSE pokazują, że fotowoltaika wspiera obecnie system w miesiącach letnich, jest dobrze skorelowana z jego potrzebami (tzn. pracuje wtedy, gdy pracuje np. klimatyzacja), i – o ile jest poprawnie zwymiarowana - stanowi lokalne wytwarzanie energii elektrycznej w miejscach jej zużycia.

Pojawiają się jednak wyzwania:

 - fotowoltaika nie pracuje w czasie wieczornego szczytu zapotrzebowania, zwłaszcza zimą, 
- energię z paneli eksperci nazywają „syntetyczną”, co znaczy, że nie zapewnia mocy zwarciowej ani inercji (zapewniają to masy wirujące generatorów),
- zwymiarowanie bywa złe, tzn. instalacja jest zbyt duża w stosunku do potrzeb prosumenta, co oznacza konieczność przesyłania energii sieciami niskich napięć w kierunku odwrotnym od tradycyjnego, czyli w kierunku sieci wyższych napięć, co generuje wyższe straty i przeciążenia elementów sieciowych.

„Prognozowany przez nas rozwój fotowoltaiki wiązać się będzie z koniecznością stosowania redukcji często i na dużą skalę, by utrzymać równowagę w systemie między wytwarzaniem a zużyciem. W takich warunkach koszt rekompensat dla wytwórców posiadających odnawialne źródła energii elektrycznej może sięgać kilkuset milionów złotych. Dla przykładu koszt redukcji generacji w Niemczech w 2020 r., obejmujący redukcję źródeł fotowoltaicznych, wiatrowych i kogeneracyjnych, wyniósł ok. 710 mln euro” – tłumaczy Tomasz Sikorski.

By instalacji nie trzeba było redukować, konieczna jest budowa elastycznych i dyspozycyjnych źródeł energii, które można swobodnie włączać i wyłączać na polecenie operatora. Są niezbędne do uzupełnienia luk produkcyjnych wtedy, gdy fotowoltaika (ale i wiatr) nie działają. 
Magazyny energii nie są jeszcze na tym etapie, aby takim potrzebom sprostać. Pozostaje więc budowa źródeł gazowych. Według ekspertów PSE, w systemie potrzeba 9 GW mocy takich źródeł – czytamy w „Pulsie Biznesu”.

cire.pl