Komisja Europejska przyjęła w środę pakiet propozycji legislacyjnych
mających na celu dostosowanie unijnej polityki klimatycznej,
energetycznej, użytkowania gruntów, transportu i podatków do
ograniczenia emisji gazów cieplarnianych netto o co najmniej 55 procent
do 2030 r. w porównaniu z poziomami z 1990 roku.
– Polska w tej chwili bazuje na paliwach
kopalnych. Są to zaniedbania dokonane na przestrzeni lat, ale też mamy
takie surowce naturalne i z nich korzystamy. (…) Cele Unii Europejskiej
są utopijne. Niemiecki think-tank oszacował koszt transformacji
energetycznej – idący według założeń UE – na 30 razy większy niż
założony budżet Wspólnoty. Bardzo mocno rozmijają się więc cele i
możliwości – zwrócił uwagę dr inż. Bogdan Sedler.
Gość Radia Maryja podkreślił, że „transformacja powinna się odbywać w dłuższym okresie czasu”.
– Przyszłością jest energetyka jądrowa czwartej
generacji i gospodarka wodorowa. Reaktory jądrowe czwartej generacji
mogą zapewnić neutralność energetyczną. Natomiast gospodarka wodorowa
pozwalałaby na ekologiczną produkcję wodoru – z prądu dostarczanego
przez wiatraki. Amerykanie i Anglicy wdrażają szeroki program produkcji
tzw. zielonego wodoru. To jest przyszłość, która wymaga olbrzymich
nakładów – zauważył.
Polska do 2040 r. na inwestycje w tym zakresie będzie musiała wydać
1,6 biliona złotych. Dr inż. Bogdan Sedler zaznaczył jednak, że „będzie
to o wiele za mało, gdyż trzeba zbudować nowe elektrownie czy uzyskać
nowe źródła energii”.
– Nie chodzi tylko o energię elektryczną lub
cieplną. Trzeba rozbudować chociażby sieć dystrybucji czy (wymienić bądź
zmodernizować – red.) urządzenia. (…) To zamierzenie na wyrost, ale tak
się dzieje, kiedy program wymyślają urzędnicy, biurokraci – powiedział gość „Aktualności dnia”.
Ekspert zwrócił uwagę również na to, że Polska ma „słabo rozbudowaną
sieć przesyłową, szczególnie średniego zasięgu, nie mówiąc o sieciach
wiejskich”.
– Duże reaktory wymagają dużych sieci
przesyłowych i rozbudowania ich. Trzeba by dokonać rewolucji
przemysłowej, a na to nas nie stać, na pewno nie w tempie, w jakim żąda
tego Unia Europejska. Kraje bogate mogą sobie na to pozwolić. One też
zarzucą nas technologiami, których nie mamy. Jeśli chodzi o wdrażanie
innowacyjności, jesteśmy na szarym końcu Europy, może przed Rumunią. (…)
Izrael ma prawie 70 instytutów naukowych. Potrafili wyprodukować
najnowocześniejszy na świecie czołg, nie mówiąc o systemach
antyrakietowych. Polska musi kupować tego typu rzeczy. Nie mamy
technologii, szczególnie w energetyce – mówił rozmówca Radia Maryja.
– U nas jest stara kadra i system „z kości słoniowej”. To
blokuje innowacyjność, rozwój młodych ludzi, dynamicznych kadr. Młodzi
wyjeżdżają zagranicę, gdzie mają większe możliwości rozwoju – dodał.
Transformacja energetyczna jest bardzo czuła i wiąże się m.in. z
rozwojem elektroniki, komputeryzacji czy transmisji danych. Wymaga także
kadr – kontynuował dr inż. Bogdan Sedler.
– Kto ma to wdrażać w życie? Elektrownię atomową w
stu procentach będą nam budować fachowcy z zagranicy. Nie mamy takich
wykonawców, choćby spawaczy, nie mówiąc o obsłudze. Nie mam też
projektów. Podobnie rzecz będzie się miała z innymi skomplikowanymi
technologiami. (…) Plany rządowe mogą rozbić się o barierę wdrożeniową –
zwrócił uwagę gość „Aktualności dnia”.
Cała rozmowa z dr. inż. Bogdanem Sedlerem dostępna jest [tutaj].
radiomaryja.pl