Komisja Europejska przedstawiła wczoraj pakiet legislacyjny „Fit for
55”, czyli zapisy propozycji legislacyjnych, które mają skutkować
ograniczeniem emisji gazów cieplarnianych oraz wzmożoną ochroną klimatu.
– To kontynuacja starego – sprzed 1,5 roku – pakietu
zielonego interesu. Dla mnie fascynujące i zaskakujące jest to, że Unia
Europejska idzie tak dramatycznie w kierunku zielonej przyszłości, która
dla normalnego europejskiego „Kowalskiego” oznacza wyższe ceny i
mniejszą dostępność zwykłych produktów: energii, ciepła, mieszkania,
auta – mówił gość TV Trwam.
Jednym z założeń jest ograniczenie o połowę emisji z transportu osobowego i dostawczego.
– Oznacza to rezygnację z samochodów z silnikiem
wewnętrznego spalania, czyli zwykłym silnikiem spalinowym. Nasze
europejskie przepisy poszły już dawno do ściany. Wymogi wobec samochodów
spalinowych są tak podkręcone, że auta już nie mogą emitować mniej, bo
fizyka na to nie pozwala. Unia Europejska podkręca przepisy, normy,
zwiększając wymogi. W efekcie w 2035 roku ma nie być zarejestrowany
żaden samochód z silnikiem spalinowym. One zostały nazwane autami
emisyjnymi w odróżnieniu od elektrycznych, które są ponoć bezemisyjne.
One są bezemisyjne wtedy, kiedy liczymy to na końcowym odcinku
użytkowania samochodu. Wszystkie fazy produkcji takich aut przy dodaniu
do tego baterii są bardzo emisyjne i dużo bardziej emisyjne niż
produkcja aut spalinowych – powiedział ekspert ds. energii.
Kolejną kwestią jest ogromna cena aut elektrycznych, na które ludzi nie stać.
– Europa mówi tak: „Nie dostaniecie tych dwa razy
tańszych samochodów, bo one są złe i emitują, natomiast my nakażemy
administracyjnie, że do obrotu mogą wchodzić tylko te droższe auta” – dodał.
Jednym ze sposobów walki z autami spalinowymi jest znaczący wzrost cen paliwa.
– Biurokracja brukselska wymyśliła, że model,
który został zastosowany w przypadku polskiego węgla, czyli nałożenie
ogromnego podatku (…) zostanie przełożony na samochody. Unia Europejska
rozszerza model opodatkowania zwykłego odbiorcy na wiele innych
elementów – oznajmił Andrzej Szczęśniak.
Zmiany mają zajść także w budownictwie.
– Na skutek wymogów wszystkie materiały, z
których korzystamy, stają się coraz droższe. Do tego dochodzi jeszcze
przymuszanie do tego, aby zasilać się energetycznie z tzw. pomp ciepła.
To jedno z najdroższych źródeł energii, a do tego jest zawodne, bo nie
działa przy niskich temperaturach, a na dodatek wymaga wspomagania z
sieci. Zakazuje się bardzo prostej rzeczy, jaką są kominki – podsumował gość „Polskiego punktu widzenia”.
radiomaryja.pl