Do stolicy przyjechali związkowcy z różnych branż i regionów.
Największą reprezentacje stanowili pracownicy górnictwa i energetyki,
którzy obawiają się o swoje miejsca pracy w związku z transformacją
energetyczną Polski, narzuconą przez Unię Europejską. Nie zabrakło
pracowników kopalni i elektrowni Turów.
– Po rozwaleniu elektrowni i kopalni będzie klapa – mówił jeden z protestujących.
Protestujący złożyli petycję w Przedstawicielstwie Komisji
Europejskiej, domagając się natychmiastowej reakcji na postanowienie
Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej o wstrzymaniu wydobycia w
kopalni Turów. Związkowcy protestowali przed poszczególnymi
ministerstwami oraz Kancelarią Prezesa Rady Ministrów.
– Domagamy się, żeby rozmawiał ze stroną Czeską, a także z nami o tym, jak będzie restrukturyzowana cała branża energetyczna – powiedział Marcin, górnik z kopalni Turów.
Brak dialogu to główny zarzut kierowany przez związkowców pod adresem
rządu Zjednoczonej Prawicy. Protestujący wskazywali też na łamanie praw
pracowników. Przekonywali, że realizowana transformacja energetyczna
nie będzie sprawiedliwa, tylko dzika.
– Przez ostatnie kilkanaście lat rząd nie
postarał się uczynić czegokolwiek w związku z narzucaną nam
transformacją energetyczną dot. ograniczania emisji dwutlenku węgla.
Świadczy to o bezsilności tego rządu oraz o tym, że wymóg UE może
spowodować nagłe zwolnienie kilkunastu tysięcy ludzi z pracy – wskazał Krzysztof Dominiak z NSZZ „Solidarność” w Tauron Dystrybucja.
Związkowcy pozostawili petycje ze swoimi postulatami przed drzwiami do kancelarii szefa rządu.
– Żeby w Polsce polski rząd dialogował z polskimi pracownikami – apelował Marek Migas z NSZZ „Solidarność”.
Pracownicy liczyli na spotkanie z premierem Mateuszem Morawieckim.
Wyszedł do niech tylko wicepremier Jacek Sasin. Związkowcy podkreślali,
że w związku z unijną polityką zagrożone są nie tylko miejsca pracy, ale
przede wszystkim bezpieczeństwo energetyczne Polski.
Nie pozwolimy na zniszczenie naszej gospodarki – deklarował przewodniczący NSZZ „Solidarność”, Piotr Duda.
– Przeżyliśmy to w latach 90. – zamykanie stoczni, zamykanie hut. Drugi raz tego błędu nie popełnimy – oświadczył Piotr Duda.
Szef „Solidarności” zaapelował ponadto do prezydenta Warszawy, Rafała
Trzaskowskiego, o spełnienie warunków prawnych w związku z postawieniem
w stolicy pomnika „Solidarności”. Jego autorzy bezprawnie wykorzystali
historyczne logo związku.
– Panie Trzaskowski, nie zna Pan dnia ani
godziny. Lepiej niech Pan przeniesie swoje biuro i ratusz pod ten
pomnik. „Solidarność” potrafi. Odpiłowaliśmy Lenina, to zabierzemy naszą
kochaną „Solidarność”, bo w sposób nieprawny, kłamliwy i w sposób
bezczelny została wykorzystana – podkreślił Piotr Duda.