Gazeta przypomina, że problem niskiego stanu wód w rzekach
może dotyczyć elektrowni o tzw. otwartym obiegu chłodzenia, w którym
bloki chłodzone są wodą pobieraną bezpośrednio z rzeki. Przy układzie
zamkniętym z chłodnią kominową zapotrzebowanie na wodę z zewnątrz jest
znaczenie mniejsze, gdyż pobierana jest ona tylko w celu uzupełnienia
zasobów utraconych w trakcie chłodzenia.
W chwili obecnej pięć elektrowni posiada otwarty obieg chłodzenia: Kozienice, Połaniec, Ostrołęka, Dolna Odra i Stalowa Wola.
W
przypadku Kozienic poziom wody w rzece mają znikomy wpływ na pracę
elektrowni, gdyż otwarty układ chłodzenia mają dwa bloki o mocy 200 i
500 MW. Nowy blok o mocy 1075 MW chłodzony jest w oparciu o układ
zamknięty.
"Przy elektrowni działa również tymczasowy próg stabilizujący
poziom wody. Dodatkowo Elektrownia Kozienice wyposażona jest w system
chłodni wentylatorowych umożliwiających schłodzenie wody oddawanej do
rzeki, który uruchamiany jest przy wzroście temperatur" - napisała Enea w
informacji przekazanej i cytowanej przez "Dziennik Gazetę Prawną".
Podobnie
problemu ma nie mieć elektrownia Dolna Odra. Jej właściciel - PGE -
zapewnia, że problemy z dostępnością wody do chłodzenia nie zdarzają
się, gdyż jest ona położona w rejonie, w którym nie notowano dotychczas
niskich stanów wody.
W należącej do Taurona elektrowni Stalowa Wola wodą z Sanu chłodzone są tylko dwa bloki z lat 70 po 125 MW.
cire.pl