Pozytywny wpływ pandemii na środowisko inny w Polsce i na świecie (01 Apr 2020)
Wpływ ograniczenia aktywności mieszkańców miast związany z walką z koronawirusem na zmniejszenie zanieczyszczenia środowiska jest zupełnie inny Polsce i innych krajach Europy - czytamy w "Dzienniku Gazecie Prawnej".
Jak pisze "DGP", w marcu zarówno we włoskich, hiszpańskich czy portugalskich miastach, ale też w Nowym Jorku, zanotowano spadek zanieczyszczenia powietrza

Z danych Europejskiej Agencji Środowiska (EEA), między 16 a 22 marca, w Mediolanie przeciętne stężenie dwutlenku azotu było o 21 proc. niższe niż rok wcześniej, a w Bergamo aż o 47 proc. W marcu w Rzymie poziom zanieczyszczeń wahał się o od 26 do 35 proc. W Barcelonie i Lizbonie stężenie NO2 zmniejszyło się o 40 proc., w Madrycie o 56 proc.

"W Nowym Jorku, gdzie ruch samochodowy spadł o ponad 1/3, odnotowano spadek emisji dwutlenku węgla i metanu o ok. 10 proc., a czadu (CO) aż o 50 proc. Rekordowo dobre są też wskaźniki jakości powietrza w zaliczanych do grona najbardziej zaczadzonych miast indyjskich, w tym w stolicy kraju Nowym Delhi" - podaje "DGP".

Zmniejszenie stężenia dwutlenku azotu wynika przede wszystkim z obniżenia mobilności mieszkańców, choć jak przypomina gazeta, tlenki azotu wytwarzane są też przez przemysł i ciepłownictwo. Transport odpowiedzialny jest za 39 proc. emisji tlenków azotu w krajach UE. Jest to ponad dwukrotnie więcej niż w energetyce (16 proc.) czy w działalności handlowo-usługowej i gospodarstwach domowych (14 proc.).
Analogicznych spadków zanieczyszczeń nie odnotowano jednak - jak zaznacza dziennik - w Polsce. "Nasze miasta nadal lokują się w międzynarodowej czołówce najbardziej skażonych. W sobotę, jak informował Warszawski Alarm Smogowy, polska stolica osiągnęła w tym rankingu pozycję lidera, a na trzecim miejscu znalazł się Kraków. Dwa największe polskie miasta wyprzedziły m.in. Dubaj, Dżakartę, Hanoi, Mumbaj czy Rijad" - informuje gazeta.

Według "DGP" jednym z możliwych wyjaśnień tego faktu jest specyficzna struktura zanieczyszczeń powietrza. "U nas w relatywnie znacznie większym stopniu pochodzą one z wytwarzania ciepła, na które koronawirusowe restrykcje nie mają większego wpływu. Nie da się wykluczyć, że lekkie spadki - związane z ograniczaniem intensywności ruchu ulicznego i aktywności przemysłu - staną się z czasem widoczne także nad Wisłą" - czytamy w dzienniku.

Jednocześnie - pisze "DGP", powołując się na dane Europejskiej Sieci Zdrowia Publicznego (EPHA) - mieszkańcy najbardziej zanieczyszczonych miast są najprawdopodobniej szczególnie narażeni na zakażenie SARS-CoV-2. "Długotrwałe wystawienie na złej jakości powietrze osłabia odporność na infekcje układu oddechowego i zwiększa ryzyko niebezpiecznych powikłań" - wyjaśnia "Dziennik Gazeta Prawna".

cire.pl