Jak przyznał rozmówca gazety giełdy, w ubiegłym roku 50 proc.
modułów PV trafiło do Polski z krajów azjatyckich, z czego same Chiny
stanowiły 30 proc. W ocenie prezesa Wiśniewskiego,w tej sytuacji wobec
większego zapotrzebowania na rynku trzeba szukać alternatywnych źródeł
dostaw albo poczekać na przejście epidemii.
Jednocześnie
Wiśniewski pytany, jak obecna sytuacja wpłynie na inwestycje budowy
elektrowni fotowoltaicznych ocenia, że mniejsi inwestorzy będą mieli
problem z dostawami, ale jednocześnie jest zdania, iż nie przyhamuje to
rozwoju całej branży fotowoltaicznej.
"Parkiet" zapytał również, czy jest szansa uniezależnienia
się od dostawców z Chin. Prezes Wiśniewski przypomniał, że obecnie
zdolności wytwórcze producentów PV z Chin sięgają 10 GW, podczas gdy
rodzimych nie przekraczają 200 MW. Jednak zwraca on uwagę, że w ramach
wdrażania zielonego ładu, Europa chce stać się centrum produkcji
rozwiązań dla zielonej energetyki i rozważane są dwie duże europejskie
inwestycje w tym obszarze, ale ich koszty to rząd 5 - 10 mld euro.
Jednocześnie prezes IEO zaznacza, że wsparcia dla polskich producentów
urządzeń fotowoltaicznych ma też udzielać Narodowe Centrum Badań i
Rozwoju. Jak podkreśla Wiśniewski, nie należy teraz czekać, ale
wykorzystać ten czas na budowę łańcucha dostaw w Europie na własne
potrzeby.
Gazeta giełdy zapytała również prezesa Wiśniewskiego o
perspektywy przyrostu mocy źródeł PV w naszym systemie
elektroenergetyczny. Według szefa IEO planowany w projekcie Polityki
Energetycznej poziom 7 GW mocy w PV na 2030 rok zostanie osiągnięty
przed 2025 rokiem, a po 2030 r. będziemy instalować 7 GW rocznie.
cire.pl