Rynek mikroinstalacji w Polsce przyspieszył zwłaszcza w
ostatnim kwartale, kiedy oprócz wspierających go w ostatnich latach
unijnych dotacji zaczął być napędzany także przez rządowy program Mój
Prąd, w ramach którego prosumenci mogą uzyskać na domowe instalacje
fotowoltaiczne dotacje w wysokości do 5 tys. zł.
Jednocześnie
wsparcie na poziomie operacyjnym, a więc w zakresie rozliczania nadwyżek
energii wprowadzanej do sieci przez prosumentów, jest stosowane na
stałych zasadach obowiązujących od połowy 2016 roku.
Wówczas rząd
PiS wprowadził system opustów, wyrzucając do kosza przyjęty wcześniej w
ustawie o OZE system taryf gwarantowanych, zgodnie z którym prosumentom
miało przysługiwać stałe, korzystne wynagrodzenie za energię
wprowadzaną do sieci, a który finalnie nigdy nie wszedł w życie.
Zgodnie
z systemem opustów prosumenci (od połowy ubiegłego roku także
przedsiębiorcy będący właścicielami mikroinstalacji) za wprowadzenie do
sieci niewykorzystanych nadwyżek energii mogą uzyskać tzw. opust na
kolejnym rachunku za energię, pomniejszający koszt zakupu energii i
usług dystrybucyjnych.
Opust wynosi 1:0,8 w przypadku instalacji o
mocy do 10 kW, a w przypadku mikroinstalacji o mocy od 10 kW do 50 kW
przysługuje współczynnik 1:0,7, przy czym opust redukuje ponoszone za
konsumpcję energii z sieci koszty składnika energii i dystrybucji.
Ponadto w ubiegłym roku w ustawie o OZE pojawił się opust w stosunku
1:0,6, z którego mogą korzystać spółdzielnie energetyczne.
Zdania
w branży fotowoltaicznej jeśli chodzi o zasadność stosowania systemu
opustów są podzielone. Pojawiają się opinie, że system się sprawdził i
sprzyja rozwojowi rynku prosumenckiego.
Zwolennicy tego systemu
wskazują, że dzięki niemu sieć jest dla prosumentów "magazynem energii" -
a opłata za korzystanie z tego "magazynu" - ponoszona przez prosumenta w
postaci oddawania zakładowi energetycznemu pewnej części energii
wprowadzonej do sieci - jest uczciwym rozwiązaniem.
Słychać
opinie, ze system opustów sprzyja modelowi łączenia domowej produkcji
energii z fotowoltaiki np. z ogrzewaniem za pomocą pomp ciepła.
Z
drugiej strony przeciwnicy tego systemu wskazują, że na opustach
pomniejszanych o zapisane w ustawie współczynniki nadmiernie korzystają
zakłady energetyczne i to one są de facto głównym beneficjentem tego
systemu.
Teraz, niemal po czterech latach od wprowadzenia systemu
opustów, pojawia się szansa na zwiększenie współczynnika opustu i
poprawienia rentowności działalności prosumenckiej.
Taką
możliwość zasygnalizował podczas czwartkowego posiedzenia sejmowej
Komisji do Spraw Energii i Skarbu Państwa rządowy pełnomocnik ds. OZE i
wiceminister klimatu Ireneusz Zyska.
Pełnomocnik ds. OZE
zaznaczył, że w rządzie pojawiają się pomysły zwiększenia prosumenckiego
opustu do 1:1, jednak ocenił je negatywnie, opowiadając się za
zwiększeniem współczynnika opustu, ale sugerując poziom 1:0,85 - bez
zachowania obecnego podziału na instalacje o mocy do i powyżej 10 kW.
Jak zaznaczył, taka propozycja wymaga jednak wcześniej przedyskutowania
jej z operatorami sieci.
Ireneusz Zyska ustosunkował się też do
pytania uczestniczącego w posiedzeniu komisji posła PO Tomasza Nowaka o
alternatywny system rozliczania prosumentów w postaci taryf
gwarantowanych, który został przyjęty w pierwotnej wersji ustawy o OZE
uchwalonej w 2015 roku (za taryfami gwarantowanymi dla prosumentów
wówczas głosował m.in. PiS, a przeciwko PO) - ale który został później
usunięty z ustawy i zastąpiony opustami.
Rządowy pełnomocnik ds. OZE odpowiedział, że "życie pokazało,
który system jest lepszy" i że system taryf był "nieracjonalny",
natomiast - jak ocenił - system opustów "doprowadził do lawinowego
wzrostu instalacji prosumenckich".
Ireneusz Zyska zapowiedział
też rozwiązanie problemu niekorzystnego dla prosumentów rozliczania w
ramach tzw. bilansowania międzyfazowego.
Wprowadzony do ustawy o
odnawialnych źródłach energii nowelizacją z połowy 2016 roku zapis o
bilansowaniu międzyfazowym miał skutkować bardziej sprawiedliwym
rozliczaniem prosumentów posiadających trójfazowe instalacje. Jednak
pewna nieprecyzyjność zapisu w ustawie sprawiła, że zakłady energetyczne
stosowały korzystniejszy dla siebie sposób bilansowania.
Intencje
stojące za wprowadzeniem tego zapisu były takie, aby prosumenci, którzy
wcześniej tracili w przypadku określonego skonfigurowania
mikroinstalacji z domową siecią, zwiększyli korzyści finansowe
generowane na konsumpcji energii, którą sami produkują. W praktyce tak
się jednak nie stało, a dystrybutorzy i sprzedawcy energii przyjęli
wygodniejszą dla siebie interpretację art. 4 ust. 3 ustawy o OZE.
W
efekcie liczniki zainstalowane u prosumentów zliczają przepływy energii
metodą algebraiczną, a przy instalacji trójfazowej następuje
bilansowanie energii pobranej z energią wprowadzoną w ramach fazy.
Jednocześnie liczniki nie bilansują energii w sposób wektorowy, a więc
korzystniejszy dla prosumenta.
Teraz, jak wynika z wypowiedzi
rządowego pełnomocnika ds. OZE, pojawia się szansa na uregulowanie tej
kwestii i ujednolicenie zasad bilansowania międzyfazowego, które powinno
być prowadzone metodą korzystniejszą dla prosumenta.
Jak mówił
Ireneusz Zyska, obecnie w sposób korzystniejszy dla prosumentów
bilansowanie międzyfazowe rozlicza PGE i nowe regulacje powinny
doprowadzić do tego, że taki model bilansowania będą stosować także
pozostałe firmy obsługujące prosumentów.
Okazją do rozwiązania
problemu bilansowania międzyfazowego jest prosumenckie rozporządzenie,
które zgodnie z ostatnią nowelizacją ustawy o OZE powinien opracować w
najbliższym czasie rząd i które ma doprecyzować i ujednolicić zasady
obsługi prosumentów przez zakłady energetyczne.
Rozporządzenie
prosumenckie - wraz z drugim rozporządzeniem doprecyzowującym zasady
działalności spółdzielni energetycznych - powinno zostać przyjęte w tym
kwartale, a jak zapewnił podczas posiedzenia sejmowej komisji ds.
energii zastępca dyrektora Departamentu Gospodarki Niskoemisyjnej w
Ministerstwie Rozwoju, Przemysław Hoffman, prace nad rozporządzeniem są
zaawansowane.
Jednak na razie projekt rozporządzenia
prosumenckiego - jak i rozporządzenia dedykowanego spółdzielniom
energetycznym - nie został jeszcze upubliczniony.
Nad kolejnymi
rozwiązaniami dla prosumentów ma pracować powołany rok temu przez
premiera międzyresortowy zespół ds. energetyki prosumenckiej, którym
kieruje minister rozwoju Jadwiga Emilewicz.
Jedna z koncepcji, która ma być przedmiotem prac tego zespołu, dotyczy wprowadzenia instytucji tzw. prosumenta grupowego.
cire.pl