Podczas wieczornych głosowań w Sejmie posłowie opozycji
wskazywali, że uprawnieni odbiorcy nie mieli dość czasu na złożenie
stosownych oświadczeń ws. rekompensat za ceny energii wynikających z
ustawy o cenach prądu.
Przewiduje ona, że uprawnieni w II
półroczu 2019 r. do odbioru energii po zamrożonej cenie, mieli złożyć do
swojego sprzedawcy specjalne oświadczenie, potwierdzające ich status.
Chodzi o mikro i małe przedsiębiorstwa, szpitale, jednostki sektora
finansów publicznych, do których zalicza się m.in. organy władzy
publicznej, jednostki samorządu terytorialnego i ich związki, jednostki
budżetowe, samorządowe zakłady budżetowe, agencje wykonawcze oraz
uczelnie publiczne (w rozumieniu ustawy o finansach publicznych),
państwowe jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej.
Podstawą
prawną do składania oświadczeń była nowelizacja, która weszła w życie
29 czerwca. Wynikający z ustawy i Kodeksu cywilnego termin minął 29
lipca o północy. W związku z tym sprzedawcy prądu otworzyli swoje biura w
sobotę i niedzielę, oraz przedłużyli godziny otwarcia w poniedziałek.
Ministerstwo energii oświadczyło natomiast, że o ważności decydować może
także data stempla pocztowego, w przypadku wysłania oświadczenia
pocztą.
Obecny na sali szef resortu energii, Krzysztof
Tchórzewski przekonywał, że ci którzy byli zainteresowani złożeniem
oświadczenia, to je do poniedziałku złożyli "i ono zostało przyjęte".
Dodał
jednak, że "mamy informacje, że spora grupa osób jest na wczasach
zagranicznych, te osoby wiedziały o tym, ale zapomniały. Mamy takiego
e-maila, w którym przeprasza osoba, że wiedziała na początku lipca, że
trzeba złożyć (oświadczenia- PAP), ale nie złożyła" "Wychodzimy
naprzeciw tym osobom i posłowie postanowili, że o dwa tygodnie trzeba
ten termin przedłużyć, więc wszystko jest w porządku, wszyscy są z tego
powodu zadowoleni" - przekonywał.
Poseł Mirosław Suchoń (PO) na
opinię ministra energii, że "wszyscy są zadowoleni", zauważył, że
mikroprzedsiębiorcy mieli bardzo krótki czas na złożenie oświadczenia.
"Nie zrobiliście nic, żeby pomoc im to zrobić (...)Ukrywaliście tę
informację" - dodał.
Suchoń pytał szefa resortu energii, ile Polacy zapłacą za
prąd po wyborach, bo w jego ocenie to zamrożenie, "jest na czas
wyborców". "Czy to będzie 50, 70 czy 120 proc., czy właśnie takie
podwyżki od 1 stycznia 2020 roku czekają Polaków?" - pytał.
Z
kolei poseł Michał Szczerba (PO) przypomniał ministrowi energii, że
odbiorcy uprawnieni do rekompensat, to nie tylko przedsiębiorcy, ale
również szpitale czy zakłady opiekuńczo-lecznicze, domy pomocy
społecznej, które w sytuacji, jeśli nie złożą oświadczenia, będą płaciły
podwyższone rachunki za prąd.
Tchórzewski poinformował posłów,
że ustawa "jest wykonana" i w tym roku "na zasadzie przesunięcia
płatności na rachunkach poszczególnych przedsiębiorców", będzie w ciągu
całego roku wypłacone 4 mld zł. "Taka kwota będzie wypłacona. Pierwsza
tura 2,2 mld zł za pierwsze półrocze będzie wypłacona jeszcze we
wrześniu" - zapowiedział.
Wcześniej w rozmowie z PAP Tchórzewski
podkreślił, że zbyt długi termin składania oświadczeń opóźniłby wypłatę
różnicy sprzedawcom. "Chodzi o to, żeby te pieniądze jak najszybciej
znalazły się w spółkach obrotu" - zaznaczył.
Przedłużenie terminu
składania oświadczeń będzie obowiązywać z mocą wsteczną, od 27 lipca,
tak by oświadczenia, które dotarły do sprzedawców po terminie, a przed
wejściem w życie nowelizacji, były uznane za ważne.
cire.pl