Gazeta giełdy odnotowuje, że z końcem roku kończy się umowa
Gazpromu na tranzyt gazu ziemnego przez Ukrainę, a 17 maja 2020 r.
przestanie obowiązywać kontrakt na przesył błękitnego paliwa polskim
odcinkiem gazociągu jamalskiego. Jednocześnie "Parkiet" zaznacza, że
dotychczasowe plany Gazpromu zastąpienia obu dróg tranzytu rosyjskiego
gazu do Europy Zachodniej budowanym gazociągiem Nord Stream 2 raczej
spalą na panewce.
Dziennik przypomina, że Rosjanie chcieli
ukończyć Nord Stream 2 przed końcem br., ale ze względu na twardą
postawę Danii są zmuszeni do zmiany trasy gazociągu, a to wymaga
załatwienia całego szeregu formalności, które w połączeniu z
uwarunkowaniami technicznymi realizacji tego typu inwestycji na Bałtyku,
sprawią że gazociąg zacznie działać najwcześniej w przyszłym roku.
Jak
pisze dziennik,opóźnienie budowy Nord Stream 2 powoduje, że Rosjanie
nie mogą zrezygnować z tranzytu przez Ukrainę, a to diametralnie zmienia
ich pozycję negocjacyjną, bo już nie mogą straszyć Ukrainy rezygnacją z
transportu gazu przez jej terytorium i nagle stają się petentem, który
powinien zabiegać o nową umowę tranzytową. "Parkiet" zwraca również
uwagę, że osiągnięcie porozumienia pomiędzy stronami nie będzie łatwe,
bo Ukraina chce wieloletniej umowy tranzytowej, a Gazprom myśli o
krótkoterminowym kontrakcie na czas do ukończenia inwestycji budowy Nord
Stream 2.
Dziennik odnotowuje również, że Ukraina postuluje także, aby
tzw. kontraktowy punkt dostaw został przeniesiony z granicy
ukraińsko-słowackiej na granicę rosyjsko-ukraińską. W efekcie to nie
Gazprom, ale jego odbiorcy decydowaliby, którędy popłynie do nich
kupione od Rosjan paliwo.
Co, jeśli chodzi o tranzyt rosyjskiego
gazu przez Polskę, po zakończeniu obecnej umowy? Jak pisze "Parkiet"
nasz kraj nie zamierza podpisywać nowego kontraktu, a zdolności
przesyłowe na gazociągu jamalskim mają być udostępniane, zgodnie z
obowiązującymi w UE przepisami, na aukcjach.
www.cire.pl