Za przyjęciem ustawy głosowało 233 posłów, przeciw opowiedziało się 196, a od głosu wstrzymało się dwóch.
Sejm przyjął trzy poprawki, jedną odrzucił.
Poprawka,
która wzbudziła najwięcej sprzeciwu wśród opozycji dotyczyła
wyodrębnienia na rachunku za energię elektryczną opłaty kogeneracyjnej.
Opozycja zarzuciła autorom ustawy, że jeśli zostanie przyjęta ta
poprawka, zgodnie z którą opłata kogeneracyjna ma wynosić 2,80 zł
miesięcznie, to spowoduje wzrost rachunków za energię elektryczną.
Według wyliczeń opozycji miałoby to być prawie 34 zł rocznie.
"Opłata
kogeneracyjna, która jest zawarta w tym projekcie, to jest ta część
kosztów systemu, która dziś będzie widoczna. Czyli po wprowadzeniu tego
przepisu będzie widoczna. Dzisiaj wszyscy ponoszą koszty tego systemu,
tylko ponoszą go w wysokości dziesięciokrotnie wyższej, niż będą ponosić
po wprowadzeniu tych przepisów. Innymi słowy, to co dziś kosztuje 1,5
mld zł od przyszłego roku będzie kosztować odbiorców 200 mln i na tym
polega różnica, która będzie dzięki wprowadzeniu tego systemu" -
tłumaczył posłom przed głosowaniem całości ustawy wiceminister energii
Tomasz Dąbrowski.
Resort energii jest autorem ustawy o promowaniu energii
elektrycznej z wysokosprawnej kogeneracji, czyli poprzez jednoczesne
wytwarzanie energii elektrycznej i ciepła użytkowego w
elektrociepłowniach. Według resortu w ustawie chodzi o wdrożenie nowego
mechanizmu, który ma zastąpić wygasający w 2018 r. system oparty o
świadectwa pochodzenia.
Według ME kogeneracja jest optymalnym
sposobem wykorzystania paliw, ponieważ efektywność tego procesu może być
nawet o 50 proc. większa niż w przypadku, gdy ciepło i energia
elektryczna są produkowane osobno. Zmniejsza się też odpowiednio emisja
zanieczyszczeń, tj. np.: dwutlenku węgla, pyłów, tlenków siarki i azotu
oraz innych szkodliwych dla środowiska substancji.
Ustawa teraz trafi do Senatu.
www.cire.pl