"Wysoka Izbo, my nie znaleźliśmy się tutaj nagle urwawszy się z choinki;
my objęliśmy energetykę opartą prawie w 100 procentach o węgiel i
transformacja jej musi przebiegać 20-30 (lat), a łącznie od roku 1990
licząc - 50 lat, albo nawet trochę dłużej" - mówił premier.
Ocenił,
że dzisiaj nasza pozycja negocjacyjna jest "bardzo, bardzo trudna".
"Jednak mimo tych waszych błędów, ogromnych błędów z przeszłości chcę
powiedzieć: nie będzie podwyżek cen energii" - oświadczył Morawiecki.
Morawiecki
zarzucił obecnej opozycji, że w 2008 r. jej rząd nie zawetował polityki
klimatycznej, co spowodowało, że obecny rząd jest w niezwykle trudnym
położeniu. "To był wtedy skandal" - ocenił.
Dodał, że nie udało
się uzyskać derogacji do normalnej transformacji naszej energetyki, "w
ramach naszych realiów" - górnictwa węgla kamiennego i brunatnego, które
- zdaniem premiera - są ważnymi działami naszej gospodarki.
"Jednak
mimo tych waszych błędów, ogromnych błędów z przeszłości, chcę
powiedzieć: nie będzie podwyżek cen energii" - zapowiedział.
W 2008 r. Polska poparła unijny
pakiet klimatyczno-energetyczny, który służy m.in. obniżeniu emisji CO2 w
UE o 20 proc. do 2020 roku. Podstawowym narzędziem UE służącym do
zmniejszania emisji CO2 jest system handlu uprawnieniami do emisji (EU
ETS). Wprowadzono bowiem limit łącznych emisji niektórych gazów
cieplarnianych emitowanych przez instalacje objęte systemem. W ramach
wyznaczonego limitu firmy otrzymują lub kupują uprawnienia do emisji,
którymi mogą handlować zgodnie ze swoimi potrzebami.
Mogą też
kupować ograniczone ilości międzynarodowych jednostek emisji
pochodzących z projektów mających na celu ograniczenie zużycia energii
na całym świecie. Ograniczenie całkowitej liczby dostępnych uprawnień do
emisji gwarantuje, że mają one pewną wartość. Co roku każde
przedsiębiorstwo musi umorzyć liczbę przydziałów wystarczającą na
pokrycie jego całkowitych emisji. W przeciwnym wypadku nakładane są
wysokie grzywny. Jeżeli przedsiębiorstwo zmniejszy swoje emisje, może
zatrzymać dodatkowe uprawnienia w celu pokrycia swoich potrzeb w
przyszłości albo sprzedać je innemu przedsiębiorstwu, któremu tych
uprawnień zabrakło.
W związku z reformą EU ETS wpływ cen
uprawnień będzie rosnąć. Dotąd, bowiem polska energetyka konwencjonalna
korzystała ze stale malejącej liczby darmowych uprawnień do emisji. W
przyszłym roku system ten będzie wygaszony, a to oznacza, że trzeba
będzie ponosić koszty drożejących pozwoleń.
W polskim przypadku, gdzie węgiel kamienny i brunatny
stanowiły niemal 80 proc. produkcji energii elektrycznej ceny uprawnień
mają bardzo silny wpływ z jednej strony na rentowności przedsiębiorstw
energetycznych jak i ceny energii dla odbiorców. W ciągu ostatniego roku
uprawnienia zdrożały ok. trzykrotnie, do poziomu niemal 20 euro w
październiku 2018 r. Wzrost cen uprawnień i wzrost cen węgla powoduje,
że ceny energii rosną.
By temu przeciwdziałać Ministerstwo
Energii chce powołać specjalny fundusz, z którego będzie rekompensowany
wzrost cen prądu. Skorzystać z niego będą mogły gospodarstwa domowe i
sektor MŚP. Koszt rekompensat ma sięgnąć 4-5 mld zł - szacuje resort.
W
połowie listopada Urząd Regulacji Energetyki otrzymał wnioski taryfowe
na sprzedaż energii na przyszły rok od wszystkich czterech sprzedawców z
urzędu. Z nieoficjalnych informacji wynika, że firmy energetyczne
zakładają podwyżkę cen prądu od nowego roku.
W poniedziałek
minister Tchórzewski przypomniał, że zwrócił się do spółek
energetycznych, by te znalazły oszczędności, które mogłyby przeznaczyć
na rekompensaty dla odbiorców energii. W przyszłym roku ma być to ok. 1
mld zł.
We wtorek prezes Urzędu Regulacji Energetyki, w ramach
trwających postępowań taryfowych, wezwał dystrybutorów oraz sprzedawców
energii do przedstawienia szczegółowych informacji na temat możliwych
oszczędności w wysokości ok. 1 mld zł, o których poinformował minister
energii.
"Regulator zwróci się także do Ministra Energii o
przekazanie danych, które pozwoliły na oszacowanie oszczędności w
spółkach energetycznych na ok. 1 mld zł" - podał URE we wtorkowym
komunikacie. "Pojawiająca się możliwość oszczędności wskazuje, że
przedsiębiorstwa energetyczne powinny ponownie przeanalizować i
skorygować wnioski taryfowe" - ocenił Urząd.
Prezes URE oczekuje
na odpowiedzi przedsiębiorstw do 18 grudnia br. Zgodnie z Prawem
energetycznym, nowe ceny mogą wejść w życie najwcześniej 14 dni od dnia
opublikowania zatwierdzonej przez prezesa URE taryfy.
Podczas
posiedzenia sejmowej komisji energii i skarbu państwa w środę, szef
resortu energii Krzysztof Tchórzewski powiedział , że 1 mld zł, które
spółki energetyczne mają wpłacić na Fundusz Efektywności Energetycznej i
Rekompensat, będą jednorazową opłatą klimatyczną z zysku.
www.cire.pl