Na początku października został opublikowany najnowszy raport
Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), w którym
jednoznacznie potwierdzono negatywne skutki zmiany klimatu. W dokumencie
czytamy, że ogólnoświatowe redukcje emisji gazów cieplarnianych we
wszystkich sektorach mają zasadnicze znaczenie w walce z globalnym
ociepleniem.
W raporcie IPCC naukowcy dowodzą, że wzrost
temperatury o 2 stopnie Celsjusza będzie miał katastrofalne skutki.
Dokument pokazuje, że ograniczenie wzrostu temperatury do 1,5 stopnia w
porównaniu z epoką przedindustrialną jest cały czas możliwe i dzięki
temu można by uniknąć wielu tragicznych konsekwencji zmian klimatu.
Naukowcy wskazują, że przy ociepleniu o 2 stopnie pokrywa lodowa Arktyki
będzie się całkowicie topić co najmniej raz na dekadę, a przy 1,5
stopnia - już tylko raz na 100 lat. Różnica wzrostu poziomu mórz to
natomiast 10 cm.
Dokument wskazuje, że aby nie przekroczyć tego
progu do 2030 r. globalna antropogeniczna emisja CO2 musiałaby spaść o
około 45 proc. w porównaniu z 2010 r., osiągając około 2050 r. poziom
"zero netto". Oznacza to, że wszelkie ewentualne emisje musiałyby zostać
zrównoważone poprzez wychwytywanie CO2 z atmosfery.
IPCC
odnotowuje też spadek wykorzystania węgla we wszystkich obszarach jego
zastosowania i ocenia, że w optymistycznym scenariuszu do 2050 r.
wytwarzanie energii elektrycznej z tego źródła może praktycznie
zaniknąć.
"Eksperci przewidują, że te cele, które zakładaliśmy
(także w Porozumieniu paryskim - PAP), wzrostu temperatury o 1,5, a
potem o 2 stopnie osiągniemy bardzo szybko jeśli nie zmienimy podejścia w
zakresie emisji gazów cieplarnianych (...) Zasadniczym elementem jest
to, byśmy starali się zrównoważyć emisję, która jest związana z naszą
działalnością z tym, jaki mamy potencjał absorpcyjny, jaki mamy
potencjał zniwelowania tej emisji przez pochłanianie" - wskazał Krystian
Szczepański, dyrektor Instytutu Ochrony Środowiska - Państwowego
Instytutu Badawczego.
Szef IOŚ-PIB przyznał, że nie będzie to łatwe, gdyż
ograniczenie emisji będzie musiało mieć charakter globalny, a działania
redukcyjne stoją często w sprzeczności z partykularnymi interesami
poszczególnych państw.
"Z jednej strony mamy sytuację bardzo
rozwiniętych krajów, których ambicje klimatyczne są bardzo wysokie.
Mówię tu np. o krajach skandynawskich, np. Norwegii, gdzie ich miks
energetyczny oparty jest w 97 proc. na energii odnawialnej. Oznacza to,
że oni te założenia osiągają (zawarte w Porozumieniu paryskim w raporcie
IPCC - PAP), natomiast podchodzą do tego globalnie i takie podejście
globalne chyba jest teraz największym problemem, by wypracować jakiś
kompromis różnych interesów, interesów Polski, interesów innych krajów,
żeby wszyscy zgodzili się na konsekwentne działania związane z
ograniczeniem emisji gazów cieplarnianych" - dodał.
Szczepański
zwrócił uwagę, że Polska, chcąc ograniczyć emisję CO2 w przyszłości,
będzie musiała ograniczyć produkcję energii z węgla, zastępując go
gazem, czy odnawialnymi źródłami energii.
"Czekamy na wydanie
przez Ministerstwo Energii polityki klimatyczno-energetycznej, która
pokaże, w jaki sposób w perspektywie 10, 15, 20 lat będzie wyglądał nasz
miks energetyczny i widać wprost, że pewna dekarbonizacja jest
nieunikniona i niezbędna. Oczywiście trzeba pomyśleć o tym, żeby to było
stopniowo, żeby to było przemyślane, żeby osiągać również cele
społeczne. Pamiętajmy o tym, że jednak tutaj te aspekty takiej
sprawiedliwej transformacji są ważne i niezbędne" - mówi Szczepański.
www.cire.pl