Prof. Happer, z racji swojego stanowiska wobec zmian
klimatycznych określany przez przedstawicieli organizacji ekologicznych
jako postać kontrowersyjna, był jednym z mówców rozpoczętej w czwartek w
Katowicach konferencji pod nazwą Społeczny Pre_COP24. Jej
organizatorami są m.in. centrale związkowe, które przekonują, że
powstrzymanie globalnego ocieplenia nie może prowadzić do nadmiernego
likwidowania miejsc pracy w przemyśle. Zainicjowana przez związki
dyskusja ma pomóc w wypracowaniu wspólnego stanowiska związków i
pracodawców przed szczytem klimatycznym COP24, który odbędzie w grudniu w
Katowicach.
Katowickiej konferencji towarzyszyło wystąpienie
naukowców i ekologów wyrażających obawy, że jej uczestnicy zamierzają
"zaprzeczać faktom oraz zastanawiać się, jak spowolnić proces ochrony
klimatu". "Kryzys klimatyczny jest faktem i potrzebujemy
odpowiedzialnego i sprawiedliwego odejścia od węgla; zielona energetyka
to wzrost gospodarczy i nowe miejsca pracy" - akcentowano w komunikacie
wydanym z okazji Społecznego Pre_COP24.
Podczas tego wydarzenia
jednym z mówców był uważany przez ekologów za kontrowersyjnego fizyk,
zajmujący się także zmianami klimatu, prof. William Happer. Jak mówił,
od lat realizowana jest "krucjata przeciwko dwutlenkowi węgla", która
jednak nie bazuje na nauce. Przekonywał, że CO2 jest demonizowany, bo
mówi się, że jest odpowiedzialny za ocieplenie. Obserwacje naukowe
wskazują natomiast - jak mówił - że CO2, podobnie jak inne gazy,
absorbuje promieniowanie, które docierałoby wewnątrz atmosfery.
Prof.
Harper przyznał, że poziom dwutlenku węgla w atmosferze powoli wzrasta w
ostatnich latach, jednak - ocenił - jego poziom w atmosferze jest
bardzo niski - jak na historię Ziemi. W przeszłości występowały już
stężenia CO2 w atmosferze kilkakrotnie wyższe, a podobnie niskie - jak
obecnie - historycznie występowało ok. 300 mln lat temu - w permie,
czyli "epoce wyginięć". "Stężenia CO2 były w przeszłości znacznie
wyższe, a życie miewało się wtedy doskonale" - akcentował fizyk.
Jak
mówił, należy walczyć z faktycznymi zanieczyszczeniami. Wskazując, że
człowiek wydycha przeciętnie około kilograma CO2 w ciągu doby
przekonywał, że skład wydychanego przezeń powietrza nie różni się bardzo
od emisji bardzo nowoczesnych i sprawnych elektrowni, które nie dają
"prawdziwego zanieczyszczenia". "Powinniśmy wymieniać stare elektrownie
na nowoczesne, o parametrach nadkrytycznych" - wskazał prof. Happer.
"Klimat
jest niestabilny z rzeczy samej. On nigdy nie był stabilny. Nie wydaje
się, że ludzkość może tu coś zmienić" - diagnozował, prezentując mające
to obrazować wykresy. Jak mówił, nikt nie wie, jaki faktyczny wpływ na
obecne ocieplenie - znacznie wolniejsze, niż wynikałoby to z wielu
prognoz - ma CO2. Inne prezentowane przez niego dane pokazywały, że w
ujęciu wieloletnim, w skali ostatnich 100 lat - wbrew różnym
doniesieniom - liczba ekstremalnych zjawisk klimatycznych nie rośnie.
Jednocześnie prof. Happer odwoływał się do wyników badań,
wskazujących na dobry wpływ wysokich stężeń CO2 na wzrost roślin, a co
za tym idzie m.in. na produkcję rolną. "Mamy setki eksperymentów - im
więcej CO2, tym szybciej rosną rośliny, mają większe korzenie, są
bardziej odporne na susze. Jest też udowodnione, że podczas ostatniego
zlodowacenia, przy niskim poziomie CO2, wiele roślin wyginęło"- mówił.
"Więcej CO2 daje nam więcej korzyści. Ograniczenie emisji CO2 da nam
ograniczenie produkcji rolnej - nic więcej" - ocenił.
W
komunikacie wydanym z okazji Społecznego Pre_COP24 prof. Piotr Skubała z
wydziału biologii i ochrony środowiska Uniwersytetu Śląskiego oraz
koordynator Sieci Spikerów Klimatycznych ze stowarzyszenia BoMiasto
Patryk Białas podkreślili natomiast, że kryzys klimatyczny jest faktem i
potrzeba odpowiedzialnego i sprawiedliwego odejścia od węgla na rzecz
"zielonej energetyki" - dającej wzrost gospodarczy i nowe miejsca pracy.
W
komunikacie zaakcentowano, że pod koniec ub. roku na łamach czasopisma
"Bioscience" ukazał się apel ponad 15 tys. przedstawicieli świata nauki
ze 184 krajów do ludzkości (World Scientists' Warning to Humanity: A
Second Notice). Naukowcy ci alarmują, że aktualna sytuacja środowiskowa
jest znacznie gorsza, niż 25 lat temu (wówczas ukazało się pierwsze
ostrzeżenie naukowców dla ludzkości) i prawie wszystkie zidentyfikowane
wtedy problemy powiększyły się.
"Chcemy zwiększyć presję
społeczną na rządzących, aby wymusić zmiany oraz wprowadzić rządowe
programy naprawcze. Wkrótce będzie za późno, aby zmienić kurs, a czas
ucieka. Czas, aby taką wolę wyraziły elity polityczne w naszym kraju" -
zaznaczył cytowany prof. Skubała.
"Aby wygrać z kryzysem
klimatycznym, musimy sobie jasno powiedzieć, że węgiel nie ma
przyszłości. Musimy przestać budować nowe elektrownie na węgiel i
zaprzestać budowy nowych kopalni. Ślązacy potrzebują okrągłego stołu w
sprawie sprawiedliwej transformacji Śląska i odejścia od węgla w
kierunku energetyki odnawialnej. Polska potrzebuje polityki
klimatyczno-energetycznej, planu przejścia na odnawialne źródła energii i
efektywność energetyczną" - dodał Białas.
Ekologowie odwołują
się m.in. do szacunków Instytutu Energetyki Odnawialnej, że w okresie
najbliższych 4-5 lat można spodziewać się inwestycji w nowe źródła OZE
na poziomie 15 GW w źródłach elektrycznych i 9 GW w cieplnych. Skutkiem
może być kilkunastoprocentowe roczne tempo wzrostu branży, czemu będą
sprzyjały m.in. dotacje unijne, a co będzie wiązało się z nowymi
miejscami pracy.
www.cire.pl