- Z informacji posiadanych przez Prokuratorię Generalną RP
wynika, że złożonych zostało około 13 notyfikacji sporu przez
zagranicznych inwestorów w związku z wejściem w życie ustawy o
inwestycjach z branży elektrowni wiatrowych - powiedziała cytowana przez
"Gazetę Prawną" rzecznik prasowy prokuratorii mec. Sylwia Hajnrych.
Gazeta
zwraca uwagę, że firmy, które poniosły straty na skutek niekorzystnej
dla nich tzw. ustawy odległościowej z 2016 r., wykonały pierwszy
formalny krok w kierunku wszczęcia postępowań arbitrażowych.
Z informacji "Gazety Prawnej" wynika, że przynajmniej kilka
firm przesłało już Ministerstwu Energii wezwania na arbitraż. Z kolei
skierowanie sprawy do arbitrażu zapowiedzieli już m.in. inwestorzy
amerykańscy, izraelscy, cypryjscy, niemieccy i duńscy. Wśród firm, które
zamierzają wystąpić na drogę międzynarodowego arbitrażu są m.in.
Windflower, Sunflower, Vortex i Wind Space. Według gazety podstawą
prawną do wnoszenia pozwów mogą być Traktat Karty Energetycznej albo
dwustronne umowy o wspieraniu inwestycji.
Eksperci szacują, że
kwoty roszczeń w każdej ze spraw mogą wynieść po kilkaset milionów
dolarów. Koszty realizacji i utrzymania inwestycji, które uwzględnia się
przy kalkulowaniu żądań kompensacyjnych, powiększane są jeszcze o
utracone przez firmy korzyści. - Zarzuty inwestorów - w znacznej mierze
zagranicznych, lecz także polskich grup energetycznych - są często
mocne, gdyż dotyczą dyskryminacyjnego traktowania energetyki wiatrowej
względem innych technologii. W jego efekcie wiele firm musiało zakończyć
projekty, ogłosić upadłość bądź są tego bliskie. W takich sytuacjach
arbitrzy mogą uznać, że doszło do naruszenia umów międzynarodowych o
wzajemnym popieraniu i ochronie inwestycji - powiedział cytowany przez
"Gazetę Prawną" dr Karol Lasocki, partner w kancelarii K&L Gates,
specjalista od prawa energetycznego i ochrony środowiska.
www.cire.pl