Problem z realizacją wydobycia miała m.in. należąca do JSW
kopalnia Pniówek której nie udało się zrealizować w 100 proc. dostaw
węgla koksowego do koksowni Zdzieszowice, przez co odbiorca musiał
skorzystać z importowanego surowca - wskazuje gazeta.
- Jeśli
występują ograniczenia, to w takich przypadkach uzgadniamy niezbędne
wydłużenie okresu realizacji dostaw - potwierdza dziennikowi rzeczniczka
JSW Katarzyna Jabłońska-Bajer.
Jak informuje "DGP", problemy z
wydobyciem dotyczą praktycznie wszystkich kopalń poza Bogdanką, a
podstawowym problemem polskiego górnictwa jest jakość produkcji. Niemal 5
proc. produkcji to paliwa nienadające się do sprzedaży, których
spalanie będzie wkrótce zakazane.
Do tego dochodzą problemy
problemy geologiczne (np. nieprzewidziane uskoki ścian), techniczne (np.
awarie maszyn) czy naturalne (np. zagrożenie pożarowe czy wzrost
stężenia metanu powodujący konieczność zatrzymania wydobycia) - wylicza
gazeta.
- Obecnie wydobycie jest prowadzone zgodnie z planem.
Natomiast w ubiegłym roku okazało się ono o 800 tys. ton mniejsze od
zakładanego w planie rocznym - przyznaje rzecznik Katowickiego Holdingu
Węglowego Wojciech Jaros.
- Ponieważ dotyczyło to wcześniej
podpisanych kontraktów, negocjowaliśmy z odbiorcami przesunięcia
terminów, zastępowanie dostaw węglem o innych parametrach. Osiągnęliśmy
porozumienia z odbiorcami. Pomogło nam, że w następstwie kolejnych
ciepłych zim w większości mieli oni zapasy na swoich własnych zwałach -
tłumaczy dziennikowi Jaros.
Jak informuje "Dziennik Gazeta
Prawna", na razie elektrownie zapewniają, że ich zapasy są
wystarczające, jednak przesłanek do odwrócenia trendu nie widać. Z
końcem 2016 roku pracę skończyła kopalnia Makoszowy, do końca tego
miesiąca wydobycie zakończy Krupiński, pod koniec miesiąca ma też zapaść
decyzja dotycząca przyszłości Sośnicy.
www.cire.pl