Dodał, że w trzecim kwartale br. w odnawialnych źródłach
przybyło 170 MW. "Doniesienia o śmierci tego sektora były zdecydowanie
przedwczesne" - mówił Piotrowski podczas posiedzenia sejmowej Komisji
Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa.
Jego zdaniem
z punktu widzenia Krajowego Planu Działania, który wyznacza dojście do
uzyskania do 2020 r. 15-proc. udziału energii odnawialnej w całkowitym
zużyciu energii, "jesteśmy w roku 2019".
Piotrowski
poioformował, że obecnie jest w Polsce 11 200 instalacji prosumenckich
(wg. założeń w całym 2016 r. miało ich być 11 tys.) a wprowadzone
czerwcową nowelizacją ustawy o odnawialnych źródłach energii nowe zasady
wsparcia dla prosumentów, były "dobrym ruchem" , "trafiają w najszersze
potrzeby" i są atrakcyjne dla odbiorców".
W znowelizowanej w
czerwcu br. ustawie o OZE rozszerzono katalog prosumentów - czyli
jednoczesnych producentów i konsumentów energii z odnawialnych źródeł -
obecnie oprócz osób fizycznych mogą być nimi szkoły, parafie,
samorządy, czy firmy.
Zmieniono też system wsparcia dla
właścicieli najmniejszych instalacji OZE; zamiast taryf gwarantowanych -
co zapisane było we wcześniejszej noweli ustawy o OZE z lutego 2015 r. -
otrzymają oni tzw. opusty, czyli rozliczenie różnicy między ilością
energii, którą wyprodukują (np. w panelu fotowoltaicznym), a tą którą
pobierają (w czasie, gdy nie świeci słońce i panel nie wytwarza prądu).
Właściciele najmniejszych mikroinstalacji (do 10 kW) mogą liczyć na
opust w stosunku 1 do 0,8.
Wiceminister powiedział, że w 2017 r. w Polsce powinno
działać 20 tys. instalacji prosumenckich , w 2018 już 40 tys. w 2020 r. -
80 tys.
Piotrowski odniósł się do opublikowanego w środę przez
Komisję Europejską tzw. Pakietu Zimowego, czyli projektów nowych
regulacji dotyczących europejskiej energetyki. Według tych propozycji,
największe zmiany mają odczuć konsumenci i to ich potrzeby mają być
najważniejsze na nowym rynku energii.
Wiceminister zapowiedział,
że propozycje te na pewno będą dyskutowane, bo znalazły się tam zapisy,
które - jak podkreślił - "naszym zdaniem są kontrowersyjne".
"Uściślono
tam pewne dane, które w naszym odczuciu opierają się o zadęcie i
chciejstwo" - mowił. Piotrowski zaznaczył, że na razie "nie będzie tego
precyzować", jednak nie wykluczył "ostrej dyskusji" wokół propozycji
Komisji.
"KE pozwoliła sobie na wprowadzenie zapisów i propozycji
(...), które na pewno nie były dyskutowane z nami jeśli chodzi o
szczegóły, a ktore istotnie zmieniają wydźwięk całości" - mówił.
www.cire.pl