Piotrowski spotkał się w Warszawie z przedstawicielami
organizacji społecznych oraz środowisk skupiających prosumentów w
Polsce. Jak podkreślił, rzeczą zasadniczą jest definicja, kim jest
prosument (czyli producent i konsument energii wytwarzanej w
najmniejszych źródłach odnawialnych).
"Chcielibyśmy go
zdefiniować jako osobę fizyczną, która oczywiście może prowadzić
działalność gospodarczą, a jej celem nie jest osiąganie przychodów z
wytwarzania energii elektrycznej" - podkreślił wiceminister.
Jego
zdaniem ważne jest określenie bilansowania energii pobieranej i
przekazywanej do sieci przez prosumenta w pewnym okresie. Rozwiązaniem,
dodał, jest wykorzystanie sieci elektroenergetycznej jako "akumulatora".
"Nasza propozycja polega na wykorzystaniu systemu rabatów-opustów dla
osób wytwarzających nadwyżki energii" - mówił Piotrowski.
Jak
wyjaśnił, prosumenci wprowadzający energię elektryczną do sieci mogliby
uzyskać prawo do uzyskania opustu-rabatu na energię, którą w zamian z
sieci odbiorą. "Taką propozycję, chcemy przedyskutować i liczymy na
państwa opinie" - dodał.
Wiceminister zaznaczył, że prosument,
który będzie chciał sprzedać energię elektryczną będzie musiał najpierw
podpisać umowę na dostawę energii ze sprzedawcą, który będzie skłonny ją
kupić. "Będzie on miał wybór: albo podpisze umowę z dotychczasowym
sprzedawcą energii elektrycznej, albo z innym podmiotem, który ma na tym
obszarze największą ilość odbiorców, i który zostanie wyznaczony do jej
kupienia" - podkreślił.
Według Piotrowskiego należy przyjąć, iż
nie można odebrać więcej niż się odprowadziło, a okres do ewentualnego
zbilansowania powinien sięgać roku. Ministerstwo Energii proponuje, że
każda 1 kWh odprowadzona do sieci będzie tytułem do odebrania 0,7 kWh
przez prosumenta.
W lutym resort energii przedstawił informację, według której w
nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii chce wyraźnie
rozgraniczyć wsparcie dla tych, którzy zamierzają produkować energię w
mikroinstalacjach OZE dla siebie i tych, którzy chcą na niej zarabiać.
Resort zapowiada, że osoby fizyczne, które zdecydują się zostać
prosumentami, mogą liczyć na "częściową" rekompensatę poniesionych
nakładów inwestycyjnych na instalację OZE.
Ekolodzy uważają propozycje ME za niekorzystne dla rozwoju energetyki obywatelskiej.
W
lutym 2015 r. Sejm, wbrew rządowi, odrzucił poprawki Senatu do ustawy o
odnawialnych źródłach energii dotyczące mikroproducentów energii.
Dzięki temu pozostał w niej zapis tzw. prosumencki - wprowadzony
nieoczekiwanie na wniosek posłów PSL.
Przeciw takiemu rozwiązaniu
był ówczesny rząd, którego przedstawiciele tłumaczyli, że jeżeli takie
rozwiązanie pozostanie, nastąpi gwałtowny rozwój mikroinstalacji, co
pociągnie za sobą dodatkowe koszty. Przekonywali, że dzięki taryfom
gwarantowanym instalacje będą służyć celom zarobkowym - czyli produkcji
energii na sprzedaż, a nie na własne potrzeby. Do końca poprzedniej
kadencji nie udało się wprowadzić wszystkich zapisów nowelizacji ustawy o
OZE.
Na początku obecnej, zdecydowano o kolejnej nowelizacji,
która o pół roku odroczyła wejście w życie najważniejszego rozdziału tej
ustawy w którym mają się znaleźć m.in zapisy dotyczące wsparcia dla
mikroproducentów energii z OZE.
www.cire.pl