Kontrolerzy NIK wyliczyli, że Narodowe Centrum Badań i
Rozwoju przekazało 78 mln zł jednostkom naukowo-badawczym zaangażowanym w
projekty podziemnego zgazowania węgla; wraz z wkładem partnerów
przemysłowych na ten cel przeznaczono ponad 96 mln zł. Z raportu Izby
wynika, że środki z reguły wydawano oszczędnie (np. na zakup aparatury
badawczej i materiałów do badań), jednak nieskuteczny był system
monitorowania projektów - stąd trudności w ocenie postępu prac w
stosunku do założonych celów.
Również działania resortu
gospodarki na rzecz wspierania rozwoju czystych technologii węglowych
NIK uznała za nieefektywne. Kontrolerzy wskazują w raporcie, że resort
nie zapewnił skutecznego planowania i monitorowania projektów badawczych
i inwestycyjnych, a koordynacja rozwoju nowych technologii "sprowadzała
się do biernego oczekiwania na wyniki prowadzonych badań, bez idei
dalszego rozwoju tych metodologii, ani ich wdrożenia w przemyśle" -
czytamy w informacji Izby.
"Technologia zgazowania węgla została
co prawda ujęta w strategicznych dokumentach rządowych jako czynnik
zwiększający konkurencyjność gospodarki, jednak zabrakło spójnej
polityki wymuszającej działania branż górnictwa, energetyki i chemii" -
wskazuje Izba.
Według przedstawicieli NIK, zaniedbania te mogą
skutkować znacznym opóźnieniem wdrożenia podziemnego zgazowania węgla w
instalacjach demonstracyjnych. "Prace badawcze są co prawda realizowane
planowo, jednak perspektywa wdrożenia technologii podziemnego zgazowania
węgla na skalę przemysłową jest nadal odległa i niepewna. Najbliższy
realny termin to - w ocenie NIK - rok 2030" - podali przedstawiciele
Izby.
Z prośbą o komentarz do ustaleń NIK PAP zwróciła się w
poniedziałek do biura prasowego Ministerstwa Energii, w którego gestii
leżą obecnie sprawy górnictwa węgla kamiennego. Do czasu nadania tej
depeszy resort nie przedstawił jeszcze stanowiska w tej sprawie.
Spółki węglowe postrzegają technologię podziemnego zgazowania
węgla jako alternatywną metodę wydobycia niewielkich pokładów węgla
zalegających na dużych głębokościach - tam, gdzie tradycyjna
eksploatacja jest nieopłacalna lub niemożliwa. W ocenie przedstawicieli
branży wydobywczej, takie rozwiązanie może przyczynić się do zwiększenia
popytu na węgiel; jednak aby wdrożyć taką technologię na skalę
przemysłową, potrzebne są dalsze badania.
Kilka lat temu naukowcy
z Głównego Instytutu Górnictwa pomyślnie zgazowali węgiel na małą skalę
w Kopalni Doświadczalnej Barbara w Mikołowie. W 2014 r., w ramach
projektu badawczego, kolejną udaną próbę przeprowadzono w katowickiej
kopalni Wieczorek, gdzie zgazowano ok. 245 ton węgla, uzyskując ok. 1
mln m sześc. gazu. To jednak za mało, by uznać technologię za w pełni
bezpieczną i opłacalną - aby to stwierdzić, potrzebna jest instalacja
demonstracyjna. Dalsze badania i analiza ich wyników mogą posłużyć do
decyzji o możliwości wdrożenia technologii na skalę przemysłową.
NIK
wskazuje, że aby możliwe było wdrożenie w Polsce czystych technologii
węglowych, konieczna jest intensywna współpraca administracji i
partnerów przemysłowych. Chodzi m.in. o zapewnienie przedsiębiorcom
wsparcia (np. dotacji czy kredytu dla inwestorów) w początkowym okresie
wdrażania technologii. "Prawo powinno dawać przedsiębiorcom gwarancję,
że projekt komercyjny będzie mógł zostać zrealizowany w perspektywie
długoterminowej" - wskazują przedstawiciele Izby.
Problemem jest
także to, iż obecnie Prawo geologiczne i górnicze nie uznaje technologii
podziemnego zgazowania węgla za jedną z form wydobycia węgla, dlatego
niemożliwe jest uzyskanie koncesji na wydobycie kopaliny tą metodą. W
ocenie Ministra Środowiska zmiany w prawie wymagają uzyskania pewności,
że czyste technologie węglowe są bezpieczne dla środowiska.
www.cire.pl