– Obecnie oczekujemy na decyzję środowiskową. Mamy nadzieję,
że będzie to decyzja pozytywna. Oczywiście bierzemy pod uwagę możliwość
pojawienia się protestów ze strony osób i organizacji nieprzychylnych
tej inwestycji – mówi w rozmowie z portalem Gramwzielone.pl Janusz
Granatowicz.
Po wydaniu pozytywnej decyzji przez RDOŚ w
Bydgoszczy pozostanie kwestia jej uprawomocnienia. Scenariusz
optymistyczny to brak destrukcyjnych odwołań i uprawomocnienie się
decyzji w ciągu kilku tygodni. Wtedy będzie można przystąpić do
sporządzenia projektu budowlanego. Według szacunków dyrektora
Granatowicza, od momentu uzyskania decyzji środowiskowej potrzeba około 2
– 2,5 roku do uzyskania pozwolenia na budowę.
– Oczywiście po
drodze konieczne jest zabezpieczenie finansowania. Z naszych analiz
wynika, że najwłaściwszą drogą jest partnerstwo publiczno-prywatne. Cała
inwestycja ma kosztować około 3,5 mld zł, z czego koszt części
energetycznej to około 1/4. Pozostała część wymaga zaangażowania
finansowego innych podmiotów – także budżetu centralnego. Nie ma nigdzie
na świecie tego typu inwestycji, która zostałaby zrealizowana tylko ze
środków prywatnych – komentuje inż. Granatowicz.
– Największą
korzyścią z budowy nowego stopnia w Siarzewie jest zapewnienie trwałego
bezpieczeństwa zapory we Włocławku. Obecne ryzyko braku stabilności
zapory, a co za tym idzie, zagrożenie dla doliny Dolnej Wisły, wynika z
obniżenia poziomu wody dolnej poniżej wartości przewidzianych w
projekcie. Trzeba podkreślić, że zakończony remont stopnia we Włocławku
tego stanu nie zmienia. Chcąc zapewnić bezpieczeństwo Włocławka,
konieczne jest podparcie go cofką stopnia zlokalizowanego niżej. Jest to
jedyny sposób, który docelowo rozwiąże ten problem. Budowa stopnia
piętrzącego oznacza powstanie różnicy poziomów, którą należy wykorzystać
do produkcji prądu – informuje Janusz Granatowicz.
Przy stopniu
planowana jest elektrownia wodna o mocy około 80 MW. Przełoży się to na
roczną produkcję energii na poziomie 300 – 450 GWh. Ilość wytworzonej
energii zależy oczywiście od wielkości przepływu, a ten od ilości
opadów. W latach suchych, jak rok 2015, przepływy Wisły są znacznie
poniżej średnich, zatem produkcja energii też może być mniejsza.
Dyrektor
Granatowicz przywołuje historyczne dane dla Włocławka z ostatnich 40
lat, które pokazują, że ilości wytworzonej energii w skali roku mogą
różnić się nawet ponad dwukrotnie. Najwięcej energii wyprodukowano w
latach 1980 i 2010. Wówczas roczne uzyski energii przekroczyły 1000 GWh,
a średnia dla Włocławka z ostatnich 44 lat to 750 GWh na rok.
Elektrownia
przy stopniu w Siarzewie zwiększy ilość mocy dostępnej w Krajowym
Systemie Elektroenergetycznym, a w przypadku wystąpienia blackout–u,
czyli krytycznej awarii systemu, pozwoli na przywrócenie do pracy
wybranych elektrowni węglowych. Jak realna jest to potrzeba pokazały
problemy z zapewnieniem energii w sierpniu 2015 r.
Powstałe spiętrzenie wody umożliwi nawadnianie obszarów rolniczych Kujaw i Wielkopolski, które już teraz dotyka problem
Stopień Siarzewo, podobnie jak ten istniejący już we
Włocławku, to element większego projektu Kaskady Dolnej Wisły. Dyrektor
Granatowicz twierdzi, że jest możliwy powrót do tej koncepcji.
–
Osobiście uważam, zresztą podobnie jak wielu hydrotechników, że państwo
polskie powinno rozważyć dokończenie przedwojennego projektu budowy
kaskady na Wiśle. Na dolnej Wiśle powinna powstać droga wodna klasy
międzynarodowej, która połączy Warszawę z Gdańskiem. Koszty takiej
inwestycji szacowane są obecnie na 30 mld zł. Oczywiście to dużo, ale
trzeba pamiętać, że byłby to jeden z większych projektów
infrastrukturalnych w Polsce, a jego budowa rozłożyłaby się na 30 lat –
komentuje.
Jak wskazują eksperci, główną korzyścią budowy
Kaskady Dolnej będzie utworzenie nowego szlaku wodnego służącego
transportowi śródlądowemu. Dolna Wisła stanowi część międzynarodowej
drogi wodnej E40, która ma połączyć Morze Czarne z Bałtykiem, a także
E70 łączącej Morze Północne z Bałtykiem. Międzynarodowa droga wodna musi
spełniać określone parametry techniczne, z których najważniejszym jest
głębokość szlaku żeglownego. Dla drogi klasy IV wynosi ona 2,8 metra.
Jedynym sposobem uzyskania takiej głębokości na Wiśle jest jej
kaskadyzacja.
– Udrożniony korytarz transportowy na Wiśle to nowe
miejsca pracy, śródlądowe porty przeładunkowe, centra logistyczne i
podniesienie znaczenia portu morskiego w Gdańsku. Odnosząc się jeszcze
do Dolnej Wisły i portu w Gdańsku – gdyby z masy towarowej, liczonej w
kontenerach, przenieść na wodę jedynie 10 proc. transportu drogowego, to
przy założeniu średniej 300 dni żeglugi w roku, z dróg zniknęłoby 665
tirów dziennie – szacuje dyrektor Granatowicz.
– Oczywiście
korzyści jest znacznie więcej i wszystkie one są ważne. Warto wymienić
przynajmniej te najważniejsze. Kaskada Dolnej Wisły przede wszystkim
wyeliminuje zagrożenie powodziowe od Warszawy do ujścia. Trzeba
pamiętać, że gwarancja bezpieczeństwa nie wynika z pojemności
zbiorników, ale z przepustowości urządzeń przelewowych stopni oraz z
drożności zbiorników. Projektowana przepustowość każdego stopnia
wyniesie ok. 10 tys. m3/s. Kaskada zwiększy dostępną retencję wód
powierzchniowych, poprawi stosunki wodne w dolinie Wisły i umożliwi
kompleksowe zagospodarowanie obszarów nadrzecznych oraz rozwój turystyki
wodnej – wylicza.
Według estymacji inż. Granatowicza, Kaskada
uruchomiłaby też potencjał energetyczny o mocy zainstalowanej rzędu 850 –
900 MW. To oznacza możliwość produkcji średnio powyżej 4 TWh energii
elektrycznej rocznie.
– Należy raz jeszcze podkreślić, że
wymienione korzyści mogą być osiągnięte bez szkody dla środowiska –
zwraca uwagę dyrektor projektu Wisła w spółce Energa Invest należącej do
Grupy Energa. – Na zakończenie warto uświadomić sobie skalę naszego
zacofania w infrastrukturze wodnej Polski w stosunku do Europy. W Polsce
dużych obiektów hydrotechnicznych – czyli zapór o wysokości 15 m i/lub
posiadających zbiorniki o pojemności co najmniej 15 mln m3 jest 37, a w
Hiszpanii dużych obiektów jest 1200, we Włoszech 570, we Francji 550, w
Wielkiej Brytanii 490, w Turcji 610. Istotniejsze od tych liczb jest
tempo, w jakim powstawały te obiekty. Otóż w Hiszpanii w latach 1990 –
2010 rocznie oddawano do użytku średnio 19,5 obiektów, a w Wielkiej
Brytanii w latach 1950 – 1990 uśrednione tempo budowy to 5,4
obiektu/rok. To krótkie zestawienie pokazuje, gdzie jesteśmy i jak wiele
należy zrobić, aby wydobyć się z tego zacofania – konkluduje Janusz
Granatowicz.
www.cire.pl