Warszawa zobowiązała się do 2020 r. do zmniejszenia o co
najmniej 20 proc. emisji dwutlenku węgla oraz redukcji o tę samą wartość
zużycia energii przez odbiorców. Podstawą było przystąpienie stolicy w
2009 r. do inicjatywy Komisji Europejskiej "Porozumienie między
burmistrzami" i przyjęcia w 2011 r. "Planu działań na rzecz
zrównoważonego zużycia energii w perspektywie do 2020 r.". Plan
gospodarki niskoemisyjnej stanowi rozwinięcie i doprecyzowanie tego
drugiego dokumentu.
Poza redukcją emisji CO2, celem planu jest
też poprawa jakości powietrza w mieście. Ma to być osiągnięte m.in.
poprzez kolejne inwestycje w komunikację publiczną, np. kupno kolejnych
niskoemisyjnych autobusów i zwiększenie udziału transportu szynowego, a
także poprzez wyprowadzanie ruchu tranzytowego poza centrum.
Ratusz
chce także ograniczyć zanieczyszczenie powietrza poprzez przyłączanie
kolejnych domów i budynków do miejskiej sieci ciepłowniczej, w tym 5
tys. mieszkań na Pradze - powiedział w środę wiceprezydent stolicy
Michał Olszewski.
Dodał, że celem miasta jest, aby w 2020 r. w
mieście nie były przekraczane normy jakości powietrza dopuszczone przez
przepisy UE. Jednocześnie wyjaśnił, że największym zmartwieniem w
stolicy są przekroczenia stężenia (lokalnie, ale często) silnie
trującego benzo(a)pirenu, który wydobywa się głównie podczas palenia
odpadami w prywatnych piecach. Emisja benzo(a)pirenu jest najwyższa w
peryferyjnych dzielnicach, gdzie nie sięga sieć ciepłownicza.
"Te
dzielnice będą objęte specjalnym programem przyłączeń do sieci
cieplnej, zwłaszcza pasmo zachodnie, gdzie mamy największy problem z
tymi stężeniami" - zapowiedział wiceprezydent Warszawy.
Miasto
wprowadzi też Warszawski Indeks Powietrza - wskaźnik, dzięki któremu
będzie prowadzona kontrola przekroczeń stężeń substancji
zanieczyszczających powietrze. Indeks ma opierać się na danych
Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
Jeśli przez kilka
dni będą utrzymywać się stężenia przekraczające normy, miasto będzie
wprowadzało nadzwyczajną procedurę. Polegałaby ona m.in. na częstszym
myciu ulic (głównym źródłem pyłów związanych z ruchem pojazdów jest tzw.
pylenie wtórne, polegające na podnoszeniu się pyłu powstającego ze
ścierających się opon czy klocków hamulcowych z powierzchni ulic).
Ponadto w dni z utrzymującym się przekroczeniem norm miasto
chciałoby zachęcać kierowców, by nie korzystali z prywatnych aut, tylko
wybrali komunikację publiczną. Wtedy komunikacja miałaby być darmowa, by
jak najszybciej zbić przekroczenia norm.
W zabiegach o czystsze
powietrze mają pomóc także strażnicy miejscy. Jeśli w czwartek stołeczni
radni przyjmą propozycje zmian, to w straży miejskiej powstanie oddział
ochrony środowiska, który będzie składał się z referatów ds.
ekologicznych, referatu ds. pojazdów i referatu ds. kontroli środowiska.
Ten
ostatni będzie miał trzy zadania: sprawdzanie, czym mieszkańcy Warszawy
palą w piecach, czy do miejskich potoków nie są spuszczane ścieki oraz
walką z nielegalnymi wysypiskami śmieci.
Strażnicy zyskają nowe
kompetencje oraz niezbędny sprzęt m.in. do analizy wody i powietrza.
Większość strażników z nowego referatu ds. kontroli środowiska do tej
pory pracowała przy fotoradarach. Miasto chciałoby, żeby po
przeszkoleniu strażnicy zaczęli wykonywać nowe obowiązki od stycznia
2016 r.
Na początku listopada w Warszawie zanotowano podwyższone
stężenia zanieczyszczeń powietrza. Jak mówiła wówczas PAP Krystyna
Barańska z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Warszawie,
podwyższone stężenia były spowodowane rozpoczęciem sezonu grzewczego, do
czego doszły m.in. zanieczyszczenia emitowane przez auta.
Wyjaśniała,
że głównym źródłem zanieczyszczeń są domy ogrzewane indywidualnie przez
spalanie węgla i drewna; dotyczy to domów z samej Warszawy, jak z
innych miejscowości. WIOŚ szacuje, że w średnich stężeniach pyłu PM10 w
roku nawet 60 proc. napływa spoza Warszawy - mówiła Barańska.
Chociaż
Warszawa jest "odbiorcą" zanieczyszczeń, to sama też emituje ok. 40
proc. stężenia pyłu PM10, na co składa się emisja z domów ogrzewanych
samodzielnie, ośrodków przemysłowych i komunikacji samochodowej. W tych
40 proc. największy udział mają właśnie samochody, ale tylko 7 proc.
pyłu to tzw. "emisja z rury", kolejne kilkanaście procent pochodzi ze
ścierania opon i klocków hamulcowych, a ok. 80 proc. to tzw. pylenie
wtórne. To zjawisko nasila się, kiedy długo nie pada deszcz - wyjaśniała
Barańska.
www.cire.pl