|
O wymierzenie kar więzienia w zawieszeniu i grzywy wniósł w czwartek
przed sądem w Rudzie Śląskiej prokurator dla trzech mężczyzn oskarżonych
o korupcję w handlu węglem. Całej trójce przedstawiono zarzuty w
śledztwie, w którym miała je usłyszeć także Barbara Blida.
Na ławie oskarżonych zasiedli dwaj byli wiceprezesi spółek węglowych i
mężczyzna, który miał im wręczać łapówki. W czwartek przed rudzkim sądem
zakończył się trwający 4 i pół roku proces w tej sprawie. Wyrok
zostanie ogłoszony 12 listopada.
Zarzuty dotyczą lat 1994-1998.
Były wiceprezes Rudzkiej Spółki Węglowej Wiesław K. został oskarżony o
przyjęcie 420 tys. zł, b. wiceprezes Nadwiślańskiej Spółki Węglowej
Jerzy H. - 150 tys. zł w zamian za zawarcie nieformalnego porozumienia z
handlującą węglem agencją Barbary Kmiecik (na początku procesu zgodziła
się na podawanie nazwiska), a Wiesław K. również w zamian za zawarcie
porozumień kompensacyjnych z tą agencją. Współwłaściciel agencji
handlowej Kmiecik, Jacek W., został oskarżony o wręczenie tych łapówek.
Prokurator
zażądał w czwartek dla Jerzego H. roku więzienia w zawieszeniu na trzy
lata i 720 tys. zł grzywny, a dla Wiesława K. - dwóch lat więzienia w
zawierzeniu na trzy lata i 720 tys. zł grzywny. Dla Jacka W. domaga się
dwóch lat więzienia w zawieszeniu na trzy lata i 90 tys. zł grzywny.
Obrona domaga się uniewinnienia. Oskarżeni od początku nie przyznawali
się do winy.
Akt oskarżenia katowicka prokuratura sformułowała w
2007 r. Proces ruszył w kwietniu 2011 r. Wcześniej, w 2010 r., rudzki
sąd umorzył postępowanie w tej sprawie, uznając, że w okresie, którego
dotyczyły zarzuty, oskarżeni nie pełnili funkcji publicznych, istniała
wówczas bowiem luka prawna, której konsekwencją jest niemożliwość
przypisania im korupcji.
Z taką interpretacją nie zgodziła się
prokuratura, która wniosła o uchylenie tego postanowienia. W jej opinii,
skoro oskarżeni dysponowali środkami Skarbu Państwa, pełnili funkcje
publiczne; obrona była przeciwnego zdania. Decyzję o umorzeniu
postępowania uchylił gliwicki sąd okręgowy po zasięgnięciu opinii z Sądu
Najwyższego. SN uznał postanowienie rudzkiego sądu za przedwczesne.
Tym
samym aktem co trzej mężczyźni został objęty również b. poseł AWS
Henryk D., który miał udzielać pomocy przy wręczeniu korzyści
majątkowej. Zdaniem prokuratury, przyjął on 100 tys. dolarów od Barbary
K., w celu wręczenia ich nieżyjącemu już obecnie prezesowi Urzędu
Kultury Fizycznej i Turystyki Jackowi Dębskiemu za załatwienie krewnemu
bizneswoman posady w kierowanym przez niego urzędzie. Sprawa D. została
wyłączona do odrębnego postępowania. W 2011 r. katowicki sąd skazał D.
na rok więzienia w zawieszeniu i 15 tys. zł grzywny.
Choć w akcie
oskarżenia pojawia się nazwisko Barbary Kmiecik, zwanej w prasie
"śląską Alexis", to występuje w nim ona jedynie jako świadek.
Skorzystała z tzw. klauzuli bezkarności, przysługującej osobom, które
złożą zawiadomienie o przestępstwie, o którym nie wiedziały wcześniej
organa ścigania i przedstawią wszystkie jego okoliczności. Jej sprawa
została umorzona.
Zeznając w 2011 r. przed sądem Kmiecik potwierdziła, że jej były
wspólnik w agencji handlującej węglem Jacek W. brał pieniądze, które
jako "prowizje" miały trafić do szefów spółek węglowych. Przyznała, że
nie była świadkiem wręczania przez W. gotówki, ale zakłada, że tak było.
"W przeciwnym wypadku musiałabym założyć, że mój wspólnik mnie oszukuje
i pieniądze zabiera dla siebie" - mówiła.
Wręczanych pieniędzy
Kmiecik nie uważa za korupcję, traktowała je jako wyraz wdzięczności za
terminowe dostawy i płatności. Według niej, nie było żadnej afery
węglowej, a cała sprawa wynika z politycznej próby obnażenia "układu".
W
tym samym śledztwie zarzuty miała usłyszeć była posłanka SLD, b.
minister budownictwa Barbara Blida. Prokuratura chciała jej zarzucić
pośredniczenie w przekazaniu łapówki byłemu szefowi Rudzkiej Spółki
Węglowej Zbigniewowi B. Pieniądze miały pochodzić od Kmiecik. W zamian
firma Kmiecik miała uzyskać umorzenie odsetek od należności względem RSW
- podawała prokuratura.
Gdy 25 kwietnia 2007 r. funkcjonariusze
ABW przyszli do domu Blidy w Siemianowicach Śląskich z prokuratorskim
nakazem rewizji i zatrzymania, b. posłanka zastrzeliła się. Krótko przed
zakończeniem śledztwa prokuratura umorzyła postępowanie wobec Zbigniewa
B., wcześniej podejrzanego o "przyjęcie obietnicy" udzielenia mu
łapówki. Śledczy tłumaczyli tę decyzję tym, że do postawienia zarzutu
wystarczy uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa, a czym innym
jest stawianie danej osoby w stan oskarżenia.
Inna osoba, wobec
której także umorzono śledztwo, to były członek zarządu RSW Bogdan G.
Prokuratura zarzucała mu przyjęcie dwóch łapówek po 5 tys. zł w zamian
za zawarcie porozumień kompensacyjnych. Kilka miesięcy po skierowaniu
aktu oskarżenia prokuratura umorzyła także polityczny wątek "afery
węglowej". Chodziło o korumpowanie przedstawicieli partii politycznych
przez Kmiecik. W postępowaniu nie znaleziono dostatecznych dowodów, że
dochodziło do przestępstw. W sprawie niektórych czynów podstawą
umorzenia było przedawnienie karalności.
Kmiecik, pytana w
rudzkim sądzie przez dziennikarzy o śmierć Blidy, wyraziła przekonanie,
że ta tragedia była skutkiem panującej wówczas atmosfery "chęci
udowodnienia za wszelką cenę istnienia układu na Śląsku przez wtedy
rządzącą ekipę".
Sama Kmiecik była oskarżona w innym procesie, w
którym prokuratura zarzucała jej popełnianie przestępstw przy
załatwianiu publicznych dotacji. W 2013 r. została prawomocnie
uniewinniona przez katowicki sąd.
www.cire.pl
|