"Harmonogram wskazany w programie polskiej energetyki
jądrowej (PPEJ) został do niego załączony w styczniu 2014 roku po
otrzymaniu propozycji ze strony inwestora pierwszej polskiej elektrowni
jądrowej. Inwestor ten, tj. PGE Polska Grupa Energetyczna, został
wskazany przez Radę Ministrów w 2009 r. Administracja rządowa nie
wpisała tego harmonogramu w oderwaniu od rzeczywistości i wbrew
inwestorowi. Wręcz przeciwnie, to była wyraźna propozycja PGE" -
napisano w przesłanym oświadczeniu.
Jak poinformowała
"Rzeczpospolita", polska elektrownia atomowa ma zostać uruchomiona w
2029 r. Taką datę podała PGE w korespondencji technicznej z Polskimi
Sieciami Elektroenergetycznymi. To cztery lata później niż jest to
zapisane w rządowym programie polskiej energetyki jądrowej, według
którego w 2025 r. mają zostać uruchomione dwa bloki atomowe.
"Gdy
Ministerstwo Gospodarki otrzyma od inwestora oraz Ministerstwa Skarbu
Państwa jasną informację o konieczności przesunięć w harmonogramie na
skutek wcześniej nieprzewidzianych, istotnych zdarzeń, wtedy odpowiednie
korekty w PPEJ zostaną dokonane. Póki co, ani ze strony PGE, ani ze
strony nadzorującego go MSP nie otrzymaliśmy jednoznacznych, oficjalnych
wystąpień w tym zakresie. Traktujemy zatem harmonogram zawarty w PPEJ
jako obowiązujący" - czytamy w oświadczeniu.
Resort skarbu w
przesłanym PAP oświadczeniu napisał, że w sprawie aktualnego stanu prac i
realizacji projektu "spółka jest w stałym kontakcie z kluczowymi
interesariuszami na szczeblu rządowym i samorządowym. Informacje o
statusie projektu oraz możliwych zmianach w harmonogramie przekazywane
są do Ministerstwa Gospodarki".
Jak dodano, harmonogram zawarty w
PPEJ "zostanie zweryfikowany lub doprecyzowany po zakończeniu analiz
prowadzonych obecnie przez spółkę we współpracy z inżynierem kontraktu.
Ministerstwo
skarbu zwróciło ponadto uwagę, że formalne zmiany w PPEJ w zakresie
harmonogramu mogą nastąpić tylko w trybie i terminie przewidzianym przez
ustawę prawo atomowe.
Wyjaśniło, że zapisy tego prawa stanowią, iż program PPEJ
opracowuje się co 4 lata i to minister gospodarki opracowuje - co dwa
lata - w terminie do 30 czerwca danego roku, sprawozdanie z realizacji
programu i przedkłada je rządowi.
Według "Rz" poślizg w budowie
polskiej jądrówki wynika m.in. z konieczności przejęcia przez PGE EJ1
badań środowiskowo-lokalizacyjnych od mającej je wykonać firmy Worley
Parsons (PGE zrezygnowała z niej ze względu na nieterminowość). Dlatego
przetarg zintegrowany, który ma wyłonić m.in. konsorcjum dostarczające
technologię i finansowanie, odbędzie się dopiero pod koniec 2015 r., a
nie - jak wskazywano wcześniej - na początku tego roku. Spółka prowadzi
rozmowy z dostawcami technologii z takich krajów jak Japonia, USA,
Francja czy Kanada. Eksperci wskazują jako najbardziej prawdopodobny
wybór konsorcjum francuskich firm EdF i przeżywającej kłopoty finansowe
Arevy.
Innym powodem poślizgu - jak pisze gazeta - jest brak
pomysłu na rządowy system wsparcia dla inwestycji. Stosowane w Wielkiej
Brytanii tzw. kontrakty różnicowe, które PGE wskazywała jako preferowane
rozwiązanie, zostały zaskarżone przez Austriaków.
Rok temu
podczas debaty PAP nt. polskiego programu jądrowego wiceprezes PGE
Dariusz Marzec mówił, że to właśnie zaproponowany przez Wielką Brytanię
system gwarancji ekonomicznej opłacalności dla elektrowni jądrowej
wydaje się optymalny; Polska powinna skorzystać z tego wzoru.
Spółka
PGE EJ 1, odpowiedzialna jest za przygotowanie i wybudowanie elektrowni
jądrowej o mocy ok. 3000 MW. Według harmonogramu, właściwa budowa
pierwszego bloku powinna ruszyć w 2020 r. W 2014 roku PGE podpisała z
Tauronem, Eneą i KGHM umowę w sprawie objęcia przez te firmy łącznie 30
proc. udziałów w spółce celowej PGE EJ1.
www.cire.pl