Jak przekazał Jaros, ratownicy doszli do ściany wydobywczej w
sobotę przed południem. "Blisko wejścia do ściany, przesuwając się w
kierunku z południa na północ, znaleźli aparat ucieczkowy i kurtkę
jednego z poszukiwanych. Jednak przy przejściu przez ścianę, bez
szczegółowego odgarniania węgla, nie natrafili na żadne ciała" - podał
Jaros.
Później ratownicy spenetrowali jeszcze 25 metrów chodnika
badawczego "5b" w kierunku wschodnim, docierając do zawalonego rejonu.
Na zawał natknęli się też po przejściu 18 metrów dowierzchni badawczej
"1", co potwierdziło wyniki przeprowadzanych wcześniej odwiertów.
Jak
zaznaczył Jaros, z uwagi na warunki - temperaturę, wilgotność, niską
zawartość tlenu oraz metan - ratownicy muszą cały czas pracować w
aparatach oddechowych.
Trwająca akcja jest następstwem wstrząsu w
tzw. ruchu Śląsk - części kopalni Wujek znajdującej się w Rudzie
Śląskiej. Był on skutkiem odprężenia górotworu na głębokości ok. 1050 m.
Z zagrożonego rejonu wycofano pracowników; dwóch górników
przebywających w zagrożonym rejonie nie zgłosiło się. Wstrząs spowodował
ogromne zniszczenia w wyrobiskach, m.in. ich znaczne zaciśnięcie i
wypiętrzenie podłoża.
Początkowo zmierzający po górników ratownicy posuwali się
bardzo wolno, przebijając się ręcznie przez rumowisko skalne i
zniszczone części maszyn. Zapadła więc decyzja o drążeniu kombajnem
nowego chodnika, który pozwoli dotrzeć do zaginionych, jak również o
wykonaniu pionowego odwiertu z powierzchni, aby szybciej sprawdzić
niedostępny rejon.
Odwiert był gotowy 5 maja, po 12 dniach prac.
Drążony na granicy Katowic i Rudy Śląskiej otwór trafił w zaplanowane
wcześniej miejsce ponad kilometr pod ziemią. Opuszczona przezeń kamera
pokazała, że pod obudowami jest pusta przestrzeń, osuwisko, trochę
zniszczeń, nie pokazała jednak ludzi. Przez odwiert opuszczono też
sprzęt łącznościowy i płyny izotoniczne. Próby nawiązania komunikacji z
górnikami nie przyniosły rezultatu.
Dodatkowo analizy powietrza
pobieranego w obserwowanym poprzez odwiert rejonie wskazywały, że jego
skład nie jest korzystny dla przebywania ludzi. Stwierdzono tam
zmniejszoną zawartość tlenu oraz zwiększone, zmienne stężenie metanu, od
początku pomiarów powyżej granicy wybuchowości.
W związku z
brakiem jakiegokolwiek sygnału 13 maja ratownicy z Centralnej Stacji
Ratownictwa Górniczego zakończyli prowadzenie nasłuchiwania i wycofali
sprzęt z odwiertu na powierzchnię. Otwór został przejęty przez kopalnię.
Jednocześnie ciągle pracuje kombajn, drążący chodnik ratunkowy.
www.cire.pl