Wiceminister środowiska mówił o tym pomyśle podczas wtorkowej
konferencji na temat wizji rozwoju energetyki w UE, zorganizowanej
przez tygodnik "Politico Europe".
Propozycja Korolca ma pomóc
przemysłowi energochłonnemu, który jest szczególnie narażony na
delokalizację (przeniesienie się poza Unię Europejską) z powodu
restrykcyjnej polityki klimatycznej w UE.
"Jeśli dla danego
przedsiębiorstwa tańsze byłoby, zamiast kupować uprawnienia do emisji,
np. sadzenie drzew lub wychwytywanie węgla czy CO2, to to mogłoby być
rozwiązanie, które mogłoby trwać dłużej" - powiedział polskim
dziennikarzom minister.
Jego zdaniem KE, zamiast mówić o
dekarbonizacji, powinna skupić się na szukaniu rozwiązań umożliwiających
tzw. neutralność węglową. Termin ten oznacza kompensowanie emisji
dwutlenku węgla, np. przez sadzenie lasów, które pochłaniają CO2.
"Wydaje
mi się, że to jest najlepszy czas, żeby poszukiwać nowych idei, szukać
rozwiązań, które z jednej strony pozwalałyby realizować te niezwykle
wysokie cele klimatyczne w Europie, ale z drugiej strony dawały
perspektywę wzrostu gospodarczego i wzrostu dla przemysłów
energochłonnych" - przekonywał Korolec.
Komisja Europejska zapowiedziała, że jeszcze przed przerwą
wakacyjną przedstawi propozycję reformy systemu handlu uprawnieniami do
emisji gazów cieplarnianych (ETS). Ma ona pomóc w osiągnięciu przez UE
celu 40-procentowej redukcji emisji CO2 do 2030 r.
Korolec
zapowiedział, że będzie rozmawiał o swojej propozycji na marginesie
najbliższego spotkania unijnych ministrów odpowiedzialnych za sprawy
energetyczne, które odbędzie się w tym miesiącu w Luksemburgu.
Jego
zdaniem dzisiejszy system ETS, jeśli nie zostanie zreformowany,
doprowadzi do deindustrializacji Europy. "Należy poszukiwać jakichś
nowych rozwiązań, jakichś nowych gwarancji prawnych dla przemysłu
cementowego, szklarskiego, papierniczego czy przemysłu metalowego" -
wymieniał.
Przypomniał, że liczba uprawnień do emisji na rynku
będzie spadała, co ma w założeniu przełożyć się na wzrost ich cen.
Według analityków w 2020 roku cena pozwolenia na emisję jednej tony CO2
może wzrosnąć z dzisiejszych 7 euro do około 20 euro.
"Europa
mogłaby wymyśleć taki system rozwoju gospodarczego, który byłby
replikowany w sposób prosty w państwach rozwijających się. Dzisiejszy
model polityki klimatycznej w Europie nie daje się zastosować w
państwach afrykańskich czy azjatyckich z tego powodu, że jest po prostu
za drogi. Trzeba szukać nowych myśli i nowych pomysłów" - powiedział
Korolec.
www.cire.pl