Chodzi o program e-kumulator. Jak poinformowała PAP prezes
Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, program w
tym tygodniu zaakceptowała rada nadzorcza Funduszu. Teraz musi go
jeszcze zaakceptować minister środowiska. Ma na to dwa tygodnie.
Prezes
wyjaśniła, że pieniądze będą przeznaczane na pożyczki z umorzeniami. Z
programu będą mogły skorzystać małe i średnie przedsiębiorstwa, a także
duże zakłady takie jak np. elektrociepłownie, huty czy przemysł
wydobywczy.
"Program pozwala na poprawę konkurencyjności
polskiego przemysłu, aby nie uciekał on za granicę. Zależy nam, aby
miejsca pracy pozostawały w Polsce" - powiedziała Skucha.
Wyjaśniła,
że z e-kumulatora będzie mogło skorzystać każde przedsiębiorstwo, ale w
zakresie zmniejszania emisji ze źródeł spalania paliw firmy posiadające
źródła spalania od 1 MW w górę.
Maksymalna kwota pożyczki będzie
wynosić 90 mln zł, a minimalna - 500 tys. zł. Ogłoszenie o naborze
wniosków NFOŚiGW planuje w czerwcu. Nabór wniosków będzie prowadzony w
trybie ciągłym.
Prezes wyjaśniła, że pożyczki będą sięgać do 75
proc. kwalifikowanych inwestycji i będą oprocentowane - albo na zasadach
rynkowych albo na preferencyjnych (3-miesięczny WIBOR, nie mniej niż 2
proc. w skali roku).
Przedsiębiorstwa będą mogły liczyć na umorzenia pożyczek,
sięgające nawet do 20 proc. - w zależności od tego, czy inwestycja
zostanie przeprowadzona przed terminem, w którym przedsiębiorstwo
dostosuje się do odpowiednich wymagań bądź od tego, że np. firma
zainwestuje w lepsze efekty, niż wynikające z wymagań prawnych.
Jeśli
natomiast inwestycja zakończy się później (po wskazanym terminie)
pożyczka NFOŚiGW będzie oprocentowana na warunkach rynkowych.
"Jeżeli
firmy zainwestują więcej, zrobią więcej niż to jest wymagane, to
umorzenia będą większe. Chcemy w ten sposób zachęcić inwestorów do
większego wysiłku" - podsumowała prezes Funduszu.
Pieniądze
będzie można wykorzystać np. do działań pozwalających na zmniejszenie
wykorzystania surowców pierwotnych w procesach technologicznych,
przystosowanie się do tzw. BAT-ów (czyli najlepszych dostępnych
technik), czy ograniczenie bądź uniknięcie emisji do atmosfery: CO2,
dwutlenku siarki, tlenków azotu czy pyłów.
"W trakcie weryfikacji
chcemy też badać, jakie szkodliwe substancje są najgroźniejsze w danym
procesie, ponieważ mogą być one specyficzne tylko dla jednego zakładu
czy technologii" - dodała Skucha.
Prezes Funduszu powiedziała
też, że program ma przynieść konkretne korzyści środowiskowe. O milion
ton w skali roku ma zmniejszyć się zużycie surowców pierwotnych.
Ograniczaniu bądź całkowitemu wyeliminowaniu ma też ulec emisja CO2 (o
co najmniej 50 tys. ton na rok), dwutlenku siarki (15 tys. ton na rok),
NOx (3 tys. ton na rok) oraz pyłów (500 ton na rok).
www.cire.pl