Porozumienie ma, poprzez
podniesienie cen pozwoleń na emisję CO2, zmobilizować przemysł do
realizacji założeń unijnej polityki klimatyczno-energetycznej i
inwestycji w zielone technologie.
Komisja Europejska proponowała, by
rezerwa została uruchomiona w 2021 r., jednak negocjatorzy Parlamentu
Europejskiego i państw członkowskich ustalili, że stanie się to w 2019
r. Polsce nie udało się zablokować tych przepisów.
Były minister ochrony środowiska, poseł PiS Jan Szyszko stwierdza, że zmiany będą niekorzystne dla polskiej gospodarki.
- Skutkiem
będzie to, że wzrośnie cena jednej jednostki emisji dwutlenku węgla do
atmosfery. Jest to działalność zgodna z koncepcją Komisji Europejskiej,
która za wszelką cenę chce doprowadzić do tego, aby cena jednej tony
emisji była na poziomie ok. 30 euro. Ta kwota dla jednej tony emisji to
spadek konkurencyjności dla polskiego przemysłu, wzrost cen energii,
dalsza stymulacja procesu dekarbonizacji w Polsce, a więc blokowania
polskich zasobów energetycznych w postaci węgla kamiennego i brunatnego –
stwierdza poseł Jan Szyszko.
Poza Polską zastrzeżenia do nowych rozwiązań zgłosiły też Węgry, Chorwacja, Rumunia, Bułgaria i Cypr.
www.radiomaryja.pl