Zdaniem szefa dyplomacji
Rosji gazociąg ten przyniesie Unii “stabilność energetyczną”. Jeśli UE
chce bezpieczeństwa energetycznego, to “Bruksela musi przyczynić się do
realizacji tej idei” – powiedział Ławrow w Belgradzie. Dodał, że Rosja
odczuwa zainteresowanie tym projektem ze strony Grecji, Macedonii,
Serbii, Węgier “i innych krajów regionu”.
Szef MSZ Serbii Ivica Daczić powiedział
po rozmowach z rosyjskim ministrem, że Serbia jest zainteresowana
projektem gazociągu. “Możemy w obecnym momencie wyrazić gotowość do
udziału w tym projekcie, bo potrzebujemy niezawodnego zaopatrzenia w
gaz” – powiedział Daczić, cytowany przez rosyjską agencję TASS.
“Irytuje nas ta sytuacja, że jeśli
chodzi o Nord Stream, to robić można wszystko, a jednocześnie kiedy mowa
o projekcie na południe, to nie można zrobić nic, choć to ten sam gaz z
Rosji. Mamy takie same prawa, jak mieszkańcy północnej części Europy” –
mówił szef MSZ Serbii.
Turecki Potok ma zastąpić magistralę
South Stream, od budowy której rosyjski koncern Gazprom odstąpił po
zablokowaniu projektu przez Komisję Europejską. W grudniu 2014 roku
Gazprom ogłosił, że zamiast South Streamu do Bułgarii zostanie ułożona
przez Morze Czarne do Turcji, a następnie do jej granicy z Grecją
magistrala o takiej samej mocy przesyłowej, tj. 63 mld m sześc. rocznie.
Docelowo Turkish Stream ma się składać z
czterech nitek o przepustowości po 15,75 mld metrów rocznie. 47 mld m
sześc. surowca Gazprom chce dostarczać do projektowanego hubu gazowego
na granicy Turcji i Grecji.
Gazprom zapowiedział, że pierwsza nitka magistrali zostanie oddana do
użytku w grudniu 2016 roku. Gaz z tej nitki będzie w całości
przeznaczony na rynek Turcji. Punkt odbioru surowca dla ewentualnych
kontrahentów z krajów UE, tzw. hub, ma powstać na granicy
turecko-greckiej koło miejscowości Epsila.
www.radiomaryja.pl