Wtorkowe porozumienie w sprawie utworzenia rezerwy
stabilizacyjnej (MSR) dla unijnego rynku pozwoleń na emisję CO2, zgodnie
z którym rezerwa będzie działała od 1 stycznia 2019 r., jest
zdecydowanie nie pomyśli naszego kraju. Polska chciała, by start tego
nowego mechanizmu został ustalony na 2021 r., jak proponowała Komisja
Europejska.
Jak pisze "Rzeczpospolita" powołując się na wyniki
ankiety przeprowadzonej przez portalu Carbon Puls wśród dziesięciu
podmiotów działających na rynku uprawnień do emisji, przyśpieszenie daty
wprowadzenia MSR spowoduje wzrost cen w perspektywie 2020 roku nawet do
poziomu ok. 17 euro, podczas gdy dotychczasowe prognozy mówiły o cenie
8,90 euro.
Wśród części analityków pojawiły się też opinie, że od
utworzenia rezerwy cena uprawnień przekroczy 20 euro za tonę, co
oznacza prawie trzykrotny wzrost ceny w porównaniu do obecnego poziomu.
"Rzeczpospolita" przedstawia również opinię Henryka Kalisia,
przewodniczący Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu, Forum CO2
oraz pełnomocnika zarządu ds. zarządzania energią w Zakładach
Górniczo-Hutniczych Bolesław, na temat skutków wtorkowej decyzji. Według
niego energetyka nigdy nie odczuwała rosnących kosztów w związku ze
wzrostem cen uprawnień, bo przenosiła je na klientów. W jego ocenie
będzie tak i tym razem i to przemył energochłonny będzie ofiarą
rosnących cen uprawnień do emisji. Jednocześnie Kaliś jest zadania, że
Polski rząd nie wykorzystuje unijnych narzędzi, z których korzystają
inne kraje, a które pozwalają firmom energochłonnym zrekompensować
koszty unijnej polityki klimatyczno - energetycznej.
Jak zwraca
uwagę Kaliś, wzrost cen uprawnień do emisji CO2 niesie jednak pewne
zagrożenie dla energetyki, bo może doprowadzić do wzrostu importu
energii elektrycznej.
Tę opinię potwierdza po części w "Rz"
prezes PSE Henryk Majchrzak, który przyznaje, że wzrost cen uprawnień do
emisji CO2 przy jednoczesny dynamicznym rozwoju subsydiowanej
energetyki odnawialnej w Niemczech może przyczynić do wzrostu importu.
Jednak zwraca on jednocześnie uwagę, że wpływ na poziom importu mają nie
tylko ceny na sąsiednich rynkach, ale również poziom wykorzystania
zdolności przesyłowych do tranzytu,
który wynika z transakcji zawartych
poza obszarem polskim.
www.cire.pl