Poinformował o tym w sobotę rano rzecznik Katowickiego Holdingu Węglowego, do którego należy kopalnia, Wojciech Jaros.
“Wiertnica
schodzi poniżej 125. metra w głąb. Wiercenie odbywa się bez problemów,
trzeba jednak pamiętać, że obecnie przechodzi ono przez glebę, nie
dotarło jeszcze do warstwy skał” – zaznaczył Jaros.
Trwająca ósmą dobę akcja to następstwo
wstrząsu, do którego doszło w ub. sobotę po północy w tzw. ruchu Śląsk –
rudzkiej części kopalni Wujek.
Wstrząs był skutkiem odprężenia
górotworu na głębokości ok. 1050 m. Z zagrożonego rejonu wycofano
górników. Podczas sprawdzania liczby pracowników okazało się, że dwóch
górników przebywających w zagrożonym rejonie nie zgłosiło się. Wstrząs
spowodował ogromne zniszczenia w wyrobisku, m.in. jego znaczne
zaciśnięcie i wypiętrzenie spągu, czyli podłoża.
Ratownicy zmierzający po górników w
poprzednich dniach posuwali się bardzo wolno przebijając się przez
rumowisko skalne i zniszczone części maszyn. Dlatego zdecydowali o
drążeniu nowego chodnika, który pozwoli dotrzeć do zaginionych i
wykonaniu pionowego odwiertu, który ma szansę szybciej dotrzeć w
niedostępny rejon.
Używany do drążenia chodnika kombajn
rozpoczął pracę pod ziemią w środę. Po zwiezieniu urządzenia pod ziemię i
zmontowaniu go w pobliżu rejonu akcji ratownicy dojechali nim do
miejsca, w którym musieli już skręcić w prawo i zacząć wiercenie w
węglu. Po pewnym czasie skręcili w lewo, tak by drążony chodnik
przebiegał równolegle do dwóch istniejących wyrobisk.
“Kombajn wydrążył w węglu 30 metrów
chodnika i jest na wysokości 127 metra, przyjmując poziom wejścia do
wyrobisk za punkt zero” – przekazał w sobotę Jaros. Jak przypominał
wcześniej wiadomo, że do 174. metra wyrobiska centralnego, dokąd dotarli
ratownicy przebierając rumosz ręcznie, i także dalej, wyrobisko jest
zaciśnięte.
Po minięciu granicy 174. metra z nowego
chodnika co kilkanaście metrów wykonywane będą ręcznie odwierty dla
sprawdzenia, czy ratownicy minęli zaciśnięte miejsce. Gdyby okazało się,
że zaciśnięcie nie sięga do ściany i można wrócić do wyrobiska, z
którego ruszył kombajn, tak się stanie. Od początku wejścia do wyrobisk
do ściany jest ok. 500 metrów.
W czwartek nad ranem od strony
powierzchni ruszyła też wiertnica. Według wcześniejszych informacji
najpierw wiercenie sięgnie 250 metrów – na tym odcinku (gdzie
przeszkadzać może woda) osadzona zostanie rura o średnicy 311 mm. Niżej
otwór będzie przechodził przez warstwę karbonu, gdzie możliwe są woda,
kawerny (pustki), uskoki i skały o różnej twardości. Na tym odcinku
osadzona będzie rura o średnicy 171 mm. Na końcu przewidziano rurę o
średnicy 114 mm.
Otwór ma kończyć się w okolicy
skrzyżowania chodnika podścianowego i przecinki (czyli wyjścia ze
ściany). W tamtym rejonie – na podstawie ustaleń dotyczących ostatnich
chwil przed wstrząsem – z dużym prawdopodobieństwem mogą znajdować się
poszukiwani. Ze względu na zabudowane w ścianie i wokół niej urządzenia
to też jedyne miejsce, gdzie jest możliwość dowiercenia się.
W piątek przedstawiciele Zakładu
Wodociągów i Kanalizacji w Łodzi Miłosz Wika podali, że ratownicy z
Wujka zapowiedzieli prośbę o pomoc. Łódzkie Wodociągi mają bowiem jedyne
w Polsce urządzenie do telewizyjnej inspekcji studni głębinowych, które
może pracować do głębokości tysiąca metrów. Jego kamera jest zdalnie
sterowana z powierzchni.
Wstrząs i akcja ratownicza wyłączyły
jedną ścianę z wydobycia. Ruch Śląsk wydobywa obecnie węgiel na dwóch
ścianach – na poziomie 865 m i 1050 m.
www.radiomaryja.pl