|
Jak poinformował BiznesAlert.pl. powołując się na agencję Reuters, rząd w Tokio zaproponował, aby energetyka jądrowa w 2030 roku była odpowiedzialna za 20-22 procent produkcji energii elektrycznej.
Jeżeli propozycja zostanie zaakceptowana, będzie to zwrot w polityce energetycznej Japonii, która po katastrofie w elektrowni Fukushima Daichi w 2011 roku wygasiła sektor w celu weryfikacji bezpieczeństwa w poszczególnych reaktorach.
W efekcie tamtej decyzji Tokio, poprzez wzrost importu do Japonii, ceny LNG na rynku azjatyckim wzrosły, zmniejszając atrakcyjność rynku europejskiego. Obecnie gaz skroplony odpowiada za 27 procent produkcji energii elektrycznej w Japonii pozbawionej własnych surowców. Ceny LNG spadają mimo to ze względu na tanią ropę naftową. Wraz ze zmniejszonym zapotrzebowaniem w Japonii mogą one spadać dalej. Wtedy dostawy na rynek europejski staną się bardziej atrakcyjne dla światowych dostawców.
Japończycy zamierzają także nadal używać węgla, ale zmniejszyć jego udział w miksie z 30,3 procent obecnie do 26 procent w 2030 roku.
Dwie elektrownie jądrowe w Japonii otrzymały już certyfikat bezpieczeństwa pozwalający na ich ponowne uruchomienie - czytamy w BiznesAlert.pl.
www.cire.pl
|