Jednym z takich mechanizmów może być wprowadzenie rynku mocy,
czyli rozwiązania polegającego na wynagradzaniu wytwórców nie za
wyprodukowaną energię, ale za udostępnienie mocy, czyli gotowość do jej
wyprodukowania w razie potrzeby. Taki mechanizm miałby wspomóc niezbędne
inwestycje w energetyce, utrudnione z powodu ryzyka i niskich cen
energii elektrycznej.
Perspektywa wprowadzenia rynku mocy jako
"być albo nie być" dla nowych inwestycji w energetyce była we wtorek
tematem jednej z dyskusji w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego w
Katowicach. Uczestnicy debaty nie byli jednak do końca zgodni ani co do
konieczności wprowadzenia takiego rozwiązania (alternatywą jest np.
system rezerw strategicznych operatora), ani co do tempa prac i terminu
wdrożenia takiego zmiany.
Prezes Urzędu Regulacji Energetyki
Maciej Bando apelował, aby Ministerstwo Gospodarki (MG) i Polskie Sieci
Elektroenergetyczne (PSE) zrobiły - jak mówił - "krok do przodu w
decyzjach" dotyczących potencjalnego wprowadzenia rynku mocy lub innego
mechanizmu postulowanego przez wytwórców.
"Oczekuję podjęcia
dzisiaj rozmów i przygotowania rozwiązań, które zapewnią nam bezpieczną
przyszłość (...). Niech MG wspólnie z PSE - jako odpowiedzialni za
bezpieczeństwo energetyczne kraju - powiedzą wyraźnie: przez najbliższe
dwa lata nic nie robimy, bo uważamy, że sytuacja tego nie wymaga, bądź
niech zaproponują jakieś modele, które będziemy mogli ocenić" - mówił
Bando, wskazując przy tym na długi, nawet 8-letni cykl inwestycyjny w
energetyce. Podkreślił, że potrzebne są decyzje z wyprzedzeniem, aby nie
robić "zaskakujących zmian na przyszłość, kiedy z roku na rok taryfa
wzrośnie np. o 10-15 proc. w sposób nieprzewidywalny".
Przedstawiciele
MG i PSE wskazywali natomiast na konieczność ostrożnego i rozważnego
podejmowania decyzji w tej kwestii. Negatywnym efektem rynku mocy mógłby
bowiem być wzrost ceny energii, a tym samym osłabienie konkurencyjności
gospodarki.
"Już 2 lata temu zasygnalizowaliśmy, że pewne
rozwiązania są potrzebne i nawet nazwaliśmy je rynkiem mocy; nie
oszukujemy się, że jakaś interwencja nie jest potrzebna, trzeba to tylko
zrobić w sposób przemyślany, precyzyjny i tak, żeby nie obciążało to
nadmiernie odbiorcy" - mówił dyrektor departamentu energetyki w resorcie
gospodarki Tomasz Dąbrowski. Zapowiedział, że w tym roku MG opublikuje
kolejny raport z wyników nadzoru nad bezpieczeństwem
elektroenergetycznym i przedstawi najnowsze prognozy w tym zakresie.
Poprzedni taki raport powstał dwa lata temu.
Dyr. Dąbrowski
ocenił, że jest potrzeba sformułowania warunków, umożliwiających
podejmowanie inwestycji w energetyce i eliminujących zakłócenia na
polskim rynku. Takim mechanizmem mógłby być rynek mocy, rozumiany jako
usługa, która uzupełnia przychody wytwórców i będzie lepiej
odzwierciedlać sytuację na rynku; dziś konkurują na nim źródła o różnych
jednostkowych kosztach wytworzenia energii, co zaburza obraz sytuacji.
"Wydaje
się, że tak dalej być nie może. Albo trzeba będzie skonstruować kolejną
interwencję na rynku w postaci jakiejś formy płatności mocowej albo
zastanowić się nad eliminacją zakłóceń, które występują na rynku - np.
nieefektywnych czy nadmiernych systemów wsparcia itp." - powiedział
dyrektor departamentu w MG, zastrzegając jednak, że przy podejmowaniu
decyzji należy uwzględniać również decyzje podejmowane w innych
państwach członkowskich UE.
Dąbrowski przestrzegał, że
rozwiązanie przygotowane i wdrożone naprędce może okazać się chybione w
perspektywie wielu lat. "Stąd ostrożność z jaką podchodzimy do tego
zagadnienia; ale tej ostrożności nie należy odczytywać jako niechęć do
mądrej interwencji" - podkreślił Dąbrowski.
Według prezesa PSE Henryka Majchrzaka z decyzjami dotyczącymi
rynku mocy należy poczekać na to, jakie mechanizmy wykreuje Komisja
Europejska. Za atrakcyjny uznał np. alternatywny dla rynku mocy
mechanizm rezerwy strategicznej operatora, kiedy operator kontraktuje
określone moce na wypadek szczytowego zapotrzebowania; takie moce nie
uczestniczą wówczas w grze rynkowej.
Prezes PSE przypomniał, że
jeszcze kilka lat temu prognozy wskazywały na możliwość wystąpienia
okresowych niedoborów mocy już w 2015-2016 r. Od tej pory oddano do
użytku nowe bloki, a inwestycje w nowe moce rozpoczęły PGE, Enea, Tauron
i PKN Orlen; część starych bloków włączono do tzw. zimnej rezerwy
interwencyjnej; rozwijane są połączenia transgraniczne; to wszystko
odsunęło w czasie moment potencjalnego niedoboru
"Oceniamy, że do
roku 2023-24 (...) względnie powinniśmy się bilansować, ale oczywiście
nie wykluczamy sytuacji, że będzie gorąco i będą takie dni, że
przestanie wiać wiatr, że coś się wydarzy na którejś jednostce
wytwórczej, że coś się może wydarzyć na którejś linii - wtedy okresowo
te sytuacje mogą być trudne" - powiedział Majchrzak.
Według
analiz URE niebezpieczeństwo niedoboru mocy jest zażegnane nawet na
dłużej, do połowy lat 20. obecnego wieku, czyli co najmniej do roku
2025. "W drugiej połowie lat 20. bezpieczeństwo może być zachwiane w
obszarze mocy szczytowych, ale potem też mocy w podstawie" - powiedział
prezes Bando.
Szef departamentu operatora rynku i obsługi handlu w
grupie Tauron Dariusz Niemiec wskazał, że moc - należąca do kluczowych
pojęć w energetyce - to swoisty magazyn możliwości produkcyjnych, który
jest uwalniany gdy jest na nią zapotrzebowanie odbiorców. Aby utrzymać
moce wytwórcy energii muszą ponosić koszty utrzymania majątku, który
jednak nie jest stale wykorzystywany - np. jeden z bloków Taurona w ub.
roku wykorzystywał jedynie 7 proc. swojej zainstalowanej mocy.
"Praktycznie
jest niemożliwe utrzymanie tego majątku jeżeli nie wprowadzimy modelu,
który w sposób rynkowy wyceni tę moc. Rozwiązanie docelowe, systemowe,
jakim jest rynek mocy, może w sposób bezpieczny utrzymać istniejącą moc i
dać w cyklu inwestycyjnym cztery lata do przodu impuls na zamianę mocy,
które są niezbędne w systemie elektroenergetycznym. Natomiast klient
może być pewny, że ta wycena będzie rynkowa" - przekonywał dyr. Niemiec.
Prezes
Towarowej Giełdy Energii (TGE) Ireneusz Łazor podkreślił, że dzięki
giełdzie cena energii jest transparentna i oparta na mechanizmach
rynkowych. "Rynek wycenia - nie da się bezkarnie lub w niezauważony
sposób manipulować cenami energii elektrycznej, które są ustalane w
krótkim horyzoncie i do trzech lat; czy one są za wysokie czy za niskie?
- są takie, jaka jest aktualna równowaga rynku" - powiedział prezes,
zapowiadając starania o wydłużenie horyzontu pokazywania ceny energii na
giełdzie o dwa lata, do pięciu lat.
Prezes Łazor podkreślił, że
rozwiązanie zawierające wycenę mocy - jeżeli będzie wprowadzone - będzie
najbardziej optymalne, jeżeli zostanie oparte o rynek, a nie
arbitralne, jednostronne rozwiązania. "Spróbujmy dać szansę rynkowi i
wycenić tę rzecz (moc - PAP)" - postulował prezes TGE, konkludując
jednocześnie, że katowicka dyskusja nie dała jednoznacznej odpowiedzi na
pytanie, czy i kiedy potrzebne jest wprowadzenie rynku mocy.
www.cire.pl