Nowy przetarg na odbiór i zagospodarowanie odpadów w
Warszawie będzie musiał zostać rozpisany w 2016 r. Zgodnie z ostatnim
postępowaniem to Lekaro, Sita oraz MPO odpowiadają za zbieranie śmieci
od mieszkańców i ich późniejsze zagospodarowanie.
Olszewski poinformował, że ratusz zastanawia się nad tym, czy nie
rozdzielić przetargu: oddzielnie ogłaszać przetarg na odbiór śmieci i
oddzielnie na zagospodarowanie odpadów komunalnych. Oznaczałoby to, że
jedna firma nie byłaby odpowiedzialna równocześnie za odebranie śmieci
od mieszkańców i ich późniejszą utylizację.
Rozdzielenie
przetargów jest o tyle prawdopodobne, iż połowa odpadów, jakie powstają w
stolicy, od 2019 roku będzie trafiać do zarządzanej przez MPO spalarni
śmieci. W przetargu mogłoby być zatem konkretnie zapisane, do jakiej
instalacji miałyby trafić śmieci. Takie rozwiązanie umożliwia ostatnia
nowelizacja tzw. ustawy śmieciowej.
Wiceprezydent ocenił, że w
przy okazji ogłoszenia nowego postępowania mogłaby być też wydzielona
osobna frakcja odpadów kuchennych. Obecnie mieszkańcy dzielą śmieci na
trzy: odpady zmieszane, segregowane i szkło opakowaniowe. Osobno
zbierane są też np. odpady zielone (liście, trawa). Nowa frakcja
kuchenna byłaby wydzielona z odpadów zmieszanych. "W Warszawie powstaje
rocznie 650-700 tys. ton śmieci. Odpady kuchenne to ok. 30-40 tys. ton, a
z nich można wytwarzać np. biogaz" - powiedział Olszewski.
Dodał,
że w obecnej perspektywie finansowej UE na lata 2014-2020 w Warszawie
mogłaby powstać też biogazownia. "Popychamy też do tego spółkę (MPO -
PAP)" - powiedział. Metan, który powstałby z resztek kuchennych czy
odpadów zielonych mógłby napędzać śmieciarki, które ma na wyposażeniu
spółka - przyznał Olszewski.
www.wnp.pl