Rozmowy toczą się w JSW
od wczorajszego wieczora. Bierze w nich udział mediator – były
wicepremier, minister pracy Longin Komołowski.
Wczoraj sąd zakazał związkowcom strajku,
który – według niego – naraża spółkę na szkody materialne.
Postanowienie w tej sprawie zostało wydane na wniosek JSW. Wcześniej
policja stłumiła protestujących przed spółką górników. Działania te nie
spotkały się z żadną reakcją rządu z premier Ewą Kopacz na czele.
Jesteśmy zastraszani i prowokowani. To
jest powrót do czasów komuny – mówi Kazimierz Grajcarek, przewodniczący
sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ Solidarność.
- Nie tylko
policja wchodzi w polityczne rozgrywki, ale również uwikłany jest w to
także sąd – niby niezależny, niby niezawistny. Ten straszak no na pewno
będzie przeszkadzał w rozmowach no i oczywiście informacja, że załogi
będą inne, będą eksmitowane. A my mówimy, że będzie to pacyfikacja.
Górnicy musza podjąć decyzję czy nie zjechać na dół, bo tam pacyfikacja
będzie trudniejsza. Nie dość, ze bije się ludzi, prowokuje to teraz
jeszcze włącza do tego sądy i wymiar sprawiedliwości. To jest haniebne
dla tych, którzy rządzą. To jest element przywrócenia nas do PRL-u – mówi Kazimierz Grajcarek.
W spółce trwa 17. doba protestu. Górnicy
chcą odwołania prezesa spółki Jarosława Zagórowskiego. Oskarżają go o
doprowadzenie JSW do fatalnej sytuacji finansowej. W ostatnich dniach
strajk miał formę okupacji kopalnianych obiektów na powierzchni. Dziś
rano w strajku na powierzchni uczestniczyło blisko 5,5 tys. górników. 27
z nich podjęło strajk głodowy na kopalniach: Borynia, Zofiówka i
Knurów-Szczygłowice.
www.radiomaryja.pl