Ludzie zaczęli zbierać się o 18. Najpierw były okrzyki „złodzieje”, a także domagano się odejścia władz spółki. Po pewnym czasie, część demonstrantów chciało wedrzeć się do środka rzucając petardy i świece dymne. Drogę do JSW odgrodziła demonstrantom policja, a następnie użyto gazu i broni gładkolufowej.
Po pewnym czasie zamieszki rozlały się na całe miasto, a policja do Jastrzębia ściągnęła posiłki. Związkowcy odcięli się od zamieszek:
Nie znamy organizatorów tych zajść. Proszę tego nie identyfikować z organizacjami związkowymi. Każdą burdę należy potępić. Protestować należy w sposób (…) odpowiedzialny – mówił rzecznik Wspólnej Reprezentacji Związków Zawodowych w JSW Piotr Szereda.
Poseł PiS – Jan Dziedziczak na antenie TVP Info stwierdził:
W sytuacji, gdy strzela się do protestujących przed siedzibą JSW, mamy do czynienia z totalną kompromitacją rządu. Minister Piotrowska nie panuje nad służbami. „Państwo polskie nie istnieje”.
Media już stwierdziły, że sprawcami zamieszek byli „pseudokibice” i „narodowcy”. A może po prostu Polacy, którzy mają dosyć tego że władza traktuje ich jak podludzi?
Teraz sytuacja pomału się uspokaja, a rozmowy zostały wznowione.
www.parezja.pl