Chodzi o projekt programu
rozwoju obszarów wiejskich do 2020 roku, który ma wejść w życie w
przyszłym roku. W ramach projektu będzie do wydania 13,5 mld euro, z
czego 8,5 mld będzie pochodziło z UE.
Jeden z dzienników podał, że minister
rolnictwa stara się, by projekt m.in. zawierał zapis, który ma pomóc
uruchomić obrót ziemią.
Propozycja premiuje rolników, którzy
rocznie dostają najmniejsze dopłaty. Do 2020 r. będą oni mogli
otrzymywać unijną dopłatę, nawet jeśli sprzedadzą swoje gospodarstwo
innemu rolnikowi. Nabywca musi mieć jednak ponad 10,4 ha ziemi – on
również ma dostać dopłatę. Sprzedający ziemię drobny rolnik dostanie o
20 proc. więcej od tego, który zdecyduje się zatrzymać swoje
gospodarstwo.
Poseł Jan Krzysztof Ardanowski, wiceszef
sejmowej komisji rolnictwa mówi, że jest to szkodliwe działanie, bo pod
szyldem pomocy z pieniędzy unijnych ma doprowadzić do likwidacji małych
gospodarstw.
-
Oczywiście, zmiany w strukturze gruntów zachodzą. Rolnicy pozbywają się
swojej ziemi, nie ma następców, są problemy z ekonomicznym utrzymaniem
się, ale w żaden sposób nie powinno to być w żaden sposób przyspieszane,
czy przymuszane. Przecież jest to dobrowolna decyzja każdego z
rolników. Zresztą trzeba także zwrócić uwagę, że bardzo często to
przywiązanie do ziemi ojców, dziadów, do ojcowizny jest takim silnym
elementem zakorzenienia Zamiast rozwijać możliwości dodatkowej pracy,
przekwalifikowania tych gospodarstw, zamiast wprowadzić możliwości
sprzedaży bezpośrednio z gospodarstw z pominięciem pośredników. Te małe
gospodarstwa mogłyby pozostać w dalszym ciągu w rękach rolników – powiedział poseł Jan Krzysztof Ardanowski.
www.radiomaryja.pl