Pietrewicz we wtorek wziął udział w konferencji "Ciepło ze źródeł odnawialnych - stan obecny i perspektywy rozwoju".
Przypomniał,
że obecnie finalizowane są prace nad projektem ustawy o odnawialnych
źródłach energii i w ramach tych prac toczą się "gorące" dyskusje, w
jakim zakresie uwzględnić "zielona energię" w produkcji ciepła. "Przed
postawieniem +kropki nad i+ chcielibyśmy wypracować ogólny konsensus
dotyczący tego, jak powinno się w Polsce rozwijać produkcję ciepła z
odnawialnych źródeł energii tak, żeby zapewnić zrównoważony rozwój
gospodarki, jak i całego sektora" - powiedział wiceminister. Dodał, że
otwartym pozostaje m.in. pytanie, jakie powinno być podejście do małych
instalacji ciepłowniczych i jak zapewnić realizację celów związanych z
wytwarzanie ciepła z OZE. "Te tematy cały czas przewijają się podczas
dyskusji w Sejmie" - zaznaczył.
Jak powiedział, krajowy program
działań dot. energii zakłada co najmniej 15 proc. udział energii ze
źródeł odnawialnych w zużyciu energii finalnej brutto do 2020 r., w tym
17 proc. udział "zielonej energii" w produkcji ciepła. Dodał, że
realizacja tych celów przebiega w dobrym tempie.
Podkreślił, że
ze strony branży płyną sygnały, aby w przyszłych regulacjach uwzględnić
m.in. lokalny charakter systemu ciepłowniczego i brak możliwości
zagospodarowania nadwyżek produkcji energii. Ta nadwyżka - jak zaznaczył
- niesie niebezpieczeństwo presji cenowej, a co za tym idzie kłopotów
finansowych producentów. Dodał, że problematyczna jest też kwestia
finansowania bilansowania systemu. "Postulaty idą w kierunku
przeniesienie obowiązku pokrywania bilansowania nowych jednostek
wytwórczych OZE na przedsiębiorstwa energetyczne, zajmujące się obrotem i
sprzedażą ciepła" - powiedział Pietrewicz.
Jak dodał, ciepło
produkowane przez OZE nie może też wypierać ciepła systemowego.
"Proponujemy rozwiązanie, zgodnie z którym gdyby ciepło produkowane z
OZE przekroczyło poziom 50 proc. całkowitego bilansu ciepła, wówczas
odbiór ciepła (powyżej tego poziomu) byłby fakultatywny" - powiedział.
Dodał, że ma nadzieje, iż zmiany w prawie przyczynią się do wzrostu
produkcji ciepła z OZE, przy jednoczesnym zapewnieniu bezpieczeństwa
systemów ciepłowniczych.
Pietrewicz powiedział też, że podczas
prac nad ustawą ważną kwestią jest też rozwój sektora, który dostarcza
instalacje związane z wytwarzaniem ciepła. "Mamy około 80 producentów
kotłów biomasowych, które w swojej ofercie maja około 800 różnego
rodzaju urządzeń. W 2013 r. sprzedaż tego typu urządzeń w Polsce
kształtowała się na poziomie około 16 tys. sztuk, co przekładało się
mniej więcej 600 MW nowych mocy. Jednocześnie polscy producenci coraz
bardziej obecni są na rynkach zagranicznych" - powiedział.
Dodał,
że w Polsce coraz szybciej rozwija się także branża kolektorów
słonecznych. "Według szacunków Instytutu Energetyki Odnawialnej, łączna
moc cieplna kolektorów słonecznych przekroczyła już 1 GW mocy.
Jednocześnie, nasze instalacje są bardzo dobre jakościowe i
konkurencyjne na rynku europejskim" - powiedział.
Specjalna podkomisja Sejmu zakończyła w czwartek prace nad
projektem ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE), ale niektóre
kluczowe kwestie pozostawiła do rozstrzygnięcia komisji ds. energetyki.
Zapowiadane są dalsze istotne poprawki na kolejnych etapach prac.
Podkomisja
zdecydowała przede wszystkim, jak zdefiniować instalacje w
kontrowersyjnej technologii współspalania węgla z biomasą w
elektrowniach, w których powstaje dziś ok. połowy "zielonej" energii w
Polsce. Przyjęto wraz z poprawką definicję, dzięki której na pełne
wsparcie, przysługujące dziś OZE i możliwość udziału w nowym systemie
wsparcia, będzie mogło liczyć 12 z 45 działających instalacji
współspalania. Zgodnie z projektem, pozostałe dostaną połowę wsparcia i
do końca 2020 r. zniknie ono zupełnie. Niektórzy członkowie podkomisji
nie wykluczają jednak, że jeszcze bardziej będą próbować ograniczyć
wsparcie dla współspalania.
Natomiast do rozstrzygnięcia przez
całą komisję ds. energetyki pozostawiono poprawkę zgłoszoną przez
ministerstwo gospodarki. Przewiduje ona, że producent energii z OZE,
jeżeli będzie chciał ją sprzedawać po cenie gwarantowanej tzw.
sprzedawcy zobowiązanemu (specjalny podmiot, kupujący za cenę
gwarantowaną - PAP), to będzie musiał się zobowiązać, że przez 90 dni
będzie mu sprzedawał całą swoją produkcję.
Cała komisja ma
zdecydować też w sprawie jednego z artykułów, zawierających definicję
energii ze źródeł odnawialnych, w którym nie pojawia się energia z
"biogazu rolniczego". Posłowie nie kryli, że obawiają się problemów z
zakwalifikowaniem instalacji do wsparcia w związku z tym artykułem,
wskazywano np. że oprócz braku "biogazu rolniczego", mowa w nim o
"energii spadku rzek", co eliminowałoby elektrownie wodne na sztucznych
kanałach. Rząd przekonuje, że chodzi o definicję tylko i wyłącznie do
celów statystycznych i padła propozycja wpisania tych celów do treści
artykułu.
Także do dyskusji w całej komisji pozostawiono
poprawkę, umożliwiającą po celach wolnorynkowych "sąsiedzką" odsprzedaż
energii z instalacji OZE o mocy do 1 MW. Chodzi o innego odbiorcę w
obrębie tej samej sieci dystrybucyjnej, w dodatku bez opłat
dystrybucyjnych. "To demokracja energetyczna" - przekonywał poseł Jacek
Najder.
Podkomisja odrzuciła natomiast poprawkę wprowadzającą
półroczny okres przejściowy na nowe przepisy. Wielu inwestorów w OZE i
wytwórców wskazywało, że bez tego okresu powstanie luka, opóźniająca
rozwój źródeł odnawialnych.
Projekt przewiduje zmianę systemu
wsparcia dla OZE z opartego o świadectwa pochodzenia na aukcyjny. Rząd
ma decydować, ile energii odnawialnej potrzebuje - m.in. dla spełnienia
celów polityki klimatycznej UE i rozpisuje aukcje, które wygrywa ten,
kto zaproponuje najniższą cenę. W zamian dostanie gwarancję wsparcia
przez 15 lat. Aukcje będą oddzielne dla różnych technologii, dla dużych i
małych instalacji. Wspieranie źródeł odnawialnych zostanie przerzucone
na konsumentów, którzy mają mieć doliczoną do rachunku "opłatę OZE".
www.cire.pl