W czasie wtorkowego posiedzenia podkomisji przyjęto wszystkie
nie budzące kontrowersji zapisy projektu, zostawiając do ostatniego
posiedzenia w czwartek kwestie wymagające wyjaśnień.
Ministerstwo
gospodarki ma przedstawić informację dlaczego w definicji OZE, nie
znalazło się sformułowanie "biogaz rolniczy". MG twierdzi, że biogaz
rolniczy jest uznawany za OZE, a definicję sformułowano tak a nie
inaczej na potrzeby statystyki.
Ma też zostać rozstrzygnięty
wniosek o usunięcie propozycji kar za błędne oszacowanie planowanej
ilości wyprodukowanej energii, która to wielkość jest potrzebna do
ubiegania się o wsparcie na aukcji. Pojawiła się propozycja, aby
umożliwić bezkarne 10 proc. odchylenie od prognozy w 3-letnim okresie
rozliczeniowym.
Przedstawiciele branży podkreślali, że np.
produkcja elektrowni wodnej jest uzależniona od przepływu wody a
wiatrowej - od wiatru, więc trudno przewidywać, ile energii wyprodukują.
Jednak według rządu, brak sankcji oznacza brak możliwości
wyegzekwowania jakiejkolwiek energii ze źródła. Ryzyko nie może być
tylko po stronie systemu, musi być też częściowo po stronie inwestora -
argumentowano.
Do rozstrzygnięcia jest też poprawka wprowadzająca
półroczny okres przejściowy na przepisy ustawy, tak aby przez pierwsze
sześć miesięcy jej obowiązywania nowe instalacje, dopiero przyłączane do
systemu miały wybór między systemami wsparcia - nowym aukcyjnym i
starym, opartym na świadectwach pochodzenia.
Do rozstrzygnięcia pozostały też kwestii dalszego wsparcia
dla współspalania biomasy z węglem w dużych blokach energetycznych -
które dziś dostarcza ok. połowy "zielonej" energii w Polsce oraz
dodatkowego wsparcia dla prosumentów.
W przypadku współspalania
nie ustalono definicji dedykowanej instalacji spalania wielopaliwowego, a
tylko taka może dostać wsparcie. Liczni krytycy tej technologii
wskazują, że nie ma ona wiele wspólnego z ideą energetyki odnawialnej,
obywatelskiej i rozproszonej, bo jest stosowana przez wielkie spółki w
dużych blokach. Według MG, zaproponowane na podkomisji definicje zbytnio
ograniczają liczbę instalacji współspalania. Z kolei część posłów
zapowiedziała, że jeżeli w ten sposób nie da się ograniczyć stosowania
współspalania, będą próbować wprowadzić odgórny roczny limit produkcji
energii, powyżej którego współspalanie nie dostałoby w ogóle wsparcia.
Do
rozstrzygnięcia pozostaje też poprawka, wprowadzająca taryfę
gwarantowaną (tzw. feed-in-tarif) na energię elektryczną od prosumentów,
czyli w myśl ustawy właścicieli instalacji o mocy do 40 kW, w praktyce
paneli fotowoltaicznych. Pierwotnie rząd planował, że będą mogli oni
odsprzedawać nadwyżkę energii do sieci za 80 proc. ceny rynkowej, by w
końcu zaproponować 100 proc.
Jednak według wyliczeń Instytutu
Energii Odnawialnej, nawet taki zapis nie będzie bodźcem dla rozwoju
energetyki obywatelskiej i nie zachęci do masowego zakładania
mikroinstalacji OZE. Według IEO, podniesienie ceny sprzedaży nadwyżek
energii zasadniczo nie ma wpływu na wyniki ekonomiczne instalacji
prosumenckich i aby je rozpowszechnić niezbędna jest taryfa
gwarantowana, czyli gwarancja odsprzedaży energii po wyższej niż rynkowa
cenie.
Z najnowszego raportu IEO, w którym wzięto pod uwagę
wszystkie dostępne zmienne, jak warunki finansowania, warunki pracy,
amortyzację, prognozy cen energii dla referencyjnej instalacji
fotowoltaicznej wynika, że okres zwrotu nakładów inwestycyjnych wynosi
13-20 lat, a nawet 27 lat w przypadku finansowania kredytem komercyjnym.
W dodatku - jak wyliczył Instytut - różnice w okresie zwrotu dla odkupu
energii po 80 czy 100 proc. ceny rynkowej są minimalne.
www.cire.pl