Jak podkreślają przedstawiciele PSEW, rynek zielonych
certyfikatów boryka się od blisko dwóch lat z problemem nadpodaży, co
powoduje spadek ich wartości, a w konsekwencji prowadzi do braku
opłacalności produkcji zielonej energii - napisała gazeta.
–
Nadpodaż zielonych certyfikatów osiągnęła na koniec września b.r. poziom
12 101 GWh, co stanowi około 80 proc. prognozowanego rocznego popytu na
zielone certyfikaty w 2014 r. W porównaniu z pierwszym kwartałem tego
roku nadwyżka wzrosła o 1400 GWh i wciąż rośnie – wylicza Arkadiusz
Sekściński, wiceprezes PSEW w rozmowie z gazetą.
– Był okres, gdy
wartość zielonych certyfikatów wynosiła poniżej 100 zł, a później po
zapowiedzi działań zaradczych przez Ministerstwo Gospodarki, wzrosła do
prawie 200 zł. „Zielony rollercoaster” jest de facto efektem kompletnego
braku transparentności i konsekwencji w działaniu Ministerstwa
Gospodarki – uważa cytowany przez dziennik Wojciech Certnarski, prezes
PSEW.
Zdaniem PSEW, obserwowana nadpodaż wynika w znacznej mierze z
dużego wzrostu produkcji energii w technologii spalania wielopaliwowego
(węgiel + biomasa) jak również z niedopasowania zapotrzebowania na
zielone certyfikaty do zobowiązań Polski w zakresie OZE - napisał "DGP".
Resort
nie podziela stanowiska PSEW, że ustalenie na 2016 r. 20-procentowego
celu OZE pomogłoby zmniejszyć nadpodaż certyfikatów.
– Nadpodaż
to problem nadprodukcji zielonej energii wobec wymaganej wysokości
obowiązku jej zakupu. Proponowana zmiana ma na celu potwierdzenie, iż
wysokość przedmiotowego obowiązku na lata 2015–2016 pozostaje na obecnym
poziomie. Ustawodawca nie zakłada jego zwiększenia, gdyż oznaczałoby to
zdecydowane zwiększenie kosztów funkcjonowania systemu wsparcia dla
OZE, co stałoby w sprzeczności z główną ideą regulacji, jaką jest
optymalizacja kosztowa systemu – wyjaśnia dziennikowi Mariusz Kozłowski z
wydziału prasowego resortu gospodarki.
www.cire.pl